Cyberatak na ursynowskie przychodnie. Hakerzy mogli wykraść dane tysięcy pacjentów. „Badamy konsekwencje”

Prywatność pacjentów warszawskiego SPZOZ-u mogła zostać naruszona. Hakerzy dostali się do serwera pocztowego placówki. Czy imiona, PESEL-e, wyniki badań i informacje o chorobach zostały skopiowane, a teraz mogą trafić w ręce oszustów? Niestety, jest to możliwe.

Budynek przychodni SPZOZ Warszawa-Ursynów, która padła ofiarą ataku hakerów. O wycieku danych pacjentów czytaj w SE.
Autor: SPZOZ Warszawa-Ursynów/ Materiały prasowe

Do groźnego cyberataku doszło w piątek, 28 sierpnia, w SPZOZ Warszawa-Ursynów. Przestępcy przełamali zabezpieczenia serwera pocztowego placówki i uruchomili na nim złośliwe oprogramowanie typu ransomware. Część przechowywanych tam maili została zaszyfrowana.

I właśnie to budzi największe obawy. Skoro ktoś był w stanie zaszyfrować wiadomości, wcześniej musiał uzyskać do nich dostęp. Mógł więc również zrobić ich kopię. Na razie jest to jednak tylko możliwość. Nie ma potwierdzenia, że dane rzeczywiście zostały wykradzione.

– W tej chwili badamy konsekwencje incydentu – mówi „Super Expressowi” Rafał Kosuń, Inspektor Ochrony Danych SPZOZ Warszawa-Ursynów.

PESEL-e, wyniki badań i informacje o chorobach

A stawka jest ogromna. W zaatakowanej poczcie mogły znajdować się imiona i nazwiska pacjentów, ich numery PESEL, daty urodzenia, adresy zamieszkania, numery telefonów i prywatne adresy e-mail.

Jeszcze bardziej niepokoi zakres danych medycznych. Chodzi m.in. o skany skierowań z kodami chorób ICD-10 i opisami dolegliwości, wyniki badań laboratoryjnych i obrazowych, zaświadczenia lekarskie oraz dokumentację zawierającą szczegółowe informacje o przebiegu leczenia.

Sama placówka nie ukrywa, że na obecnym etapie nie jest w stanie wykluczyć wycieku. W oficjalnym komunikacie przyznaje, że „skopiowane dane mogły zostać ujawnione osobom nieupoważnionym”.

Nie wiadomo jeszcze, ilu dokładnie pacjentów mógł objąć incydent.

Serwer natychmiast odłączono

Atak nastąpił w piątek pod koniec pracy placówki. Dzięki temu nie wpłynął na jej normalne funkcjonowanie i przyjmowanie pacjentów.

Zaraz po wykryciu cyberataku zagrożony serwer został odłączony od sieci, żeby nie dopuścić do kolejnych włamań i dalszego rozprzestrzeniania się zagrożenia. Informatycy usuwają obecnie skutki ataku, a starsza korespondencja jest odzyskiwana z kopii zapasowych.

SPZOZ traktuje sprawę bardzo poważnie. Ryzyko dla osób, których informacje mogły znajdować się w zaatakowanej poczcie, zostało ocenione jako wysokie. W przypadku faktycznego wycieku dane mogłyby zostać wykorzystane m.in. do podszywania się pod pacjentów, prób wyłudzenia pożyczek czy innych oszustw.

Na razie placówka nie ma informacji, żeby do takich przypadków doszło. O incydencie powiadomiono Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz odpowiednie służby. Pacjenci SPZOZ-u proszeni są jednak o zachowanie szczególnej ostrożności i czujności, zwłaszcza wobec podejrzanych telefonów, wiadomości i prób wyłudzenia danych lub pieniędzy.

Miał świętować imieniny, prawie zabił człowieka

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki