- Polska zmaga się z ostrą zimą, która sparaliżowała ruch i spowodowała przerwy w dostawach prądu, budząc niezadowolenie społeczne.
- Hydrolodzy wskazują, że obfite opady śniegu są korzystne dla Polski, ponieważ śnieg odgrywa kluczową rolę w odbudowie zasobów wód podziemnych.
- Dowiedz się, dlaczego śnieżne zimy są tak ważne dla polskiego krajobrazu i co to oznacza dla przyszłości zasobów wodnych kraju.
Obfite opady śniegu na przełomie starego i nowego roku spowodowały liczne utrudnienia na drogach, w ruchu pociągów oraz przerwy w dostawach prądu w wielu miejscach w Polsce. Według hydrologów nasz kraj potrzebuje śnieżnych zim.
- W Polsce obieg wody jest mocno zależny od śniegu, który tworzy pewnego rodzaju rezerwę, pozwalającą odtwarzać zasoby wód podziemnych – powiedział w rozmowie z PAP ekohydrolog dr Sebastian Szklarek. Jak wyjaśnił, w listopadzie zaczyna się nowy rok hydrologiczny, kiedy to po okresie ciepłej pory letniej zasoby wód powinny się odtwarzać. Kluczową rolę odgrywa tu śnieg.
Po pierwsze, śnieg tworzy taką „pierzynkę” na glebie, dzięki czemu ona nie przemarza za mocno, a wtedy łatwiej jest jej przyjmować różne porcje wody – czy to w postaci opadów, czy topniejącego śniegu. Po drugie, śnieg tworzy pewną rezerwę, ponieważ może powoli topnieć i tym samym stopniowo wsiąkać do gruntu, odtwarzając zasoby wód podziemnych, a nie spływać szybko po powierzchni.
– podkreślił ekohydrolog z Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN pod auspicjami UNESCO i autor bloga „Świat Wody”.
Szklarek dodał, że śnieg jest dużo bardziej efektywnie przyjmowany przez cały krajobraz niż deszcz. Ekspert, pytany, czy znaczenie ma tempo topnienia śniegu, potwierdził.
Im dłużej pokrywa śnieżna się utrzymuje i wolniej on topnieje, tym lepiej. Mimo to – nawet w przypadku gwałtownej odwilży – woda ze śniegu i tak ucieka z krajobrazów wolniej, niż jakby był to deszcz.
– wyjaśnił Szklarek.
Ekohydrolog podkreślił też, że w Polsce potrzebny jest śnieg – nie tylko do zabawy. - Oprócz kwestii odtwarzania się wód podziemnych im więcej śniegu, tym roztopy wiosną są większe, a to z kolei wpływa na start wegetacji w sezonie wiosennym – wskazał Sebastian Szklarek.
Z kolei oceniając dotychczasową część okresu jesienno-zimowego, naukowiec wskazał, że ten sezon „jest bliższy normalnym zimom – takim, jakich byśmy oczekiwali w naszym regionie”.
W ostatnich latach śnieg bywał rzadkością. W tym roku mamy już dłuższy epizod ze śniegiem, który wraz z dość mokrą jesienią stwarza szanse na odtworzenie się wód podziemnych i mniejsze ryzyko suszy wiosną czy latem. Choć oczywiście nie wiemy, co przyniosą kolejne tygodnie i miesiące.
– podkreślił ekohydrolog.
Jak zaznaczył Szklarek, deficyt wody budował się latami, a w ostatnich dwóch latach najbardziej rozwinął się w północno-wschodniej Polsce. Widać to na mapach przygotowanych przez Państwowy Instytut Geologiczny – PIB, gdzie w okresie od 1 do 31 stycznia 2026 r. prognozuje się wystąpienie niżówki hydrogeologicznej w skali regionalnej w obrębie województw:
- podlaskiego,
- warmińsko-mazurskiego,
- mazowieckiego,
- lubelskiego,
- wielkopolskiego,
- kujawsko-pomorskiego,
- łódzkiego,
- świętokrzyskiego,
- podkarpackiego,
- zachodniopomorskiego.
– To tak, jakbyśmy miesiąc w miesiąc mieli coraz większy dług, którego jedna premia nie jest w stanie wyzerować. Można rzec, że bilans wodny w Polsce wpadł w spiralę zadłużenia przez rosnące temperatury, nierównomierne opady i brak szeroko rozumianej retencji – opisał ekohydrolog.