Tragedia w Robawach. Lód załamał się pod dziećmi. Śmierć bohatera, który ruszył im na pomoc [REKONSTRUKCJA ZDARZEŃ]

2021-03-04 7:36 sch kic
Tragedia w Robawach
Autor: KIC Pan Marek zginął, ratując tonącą dziewczynkę. Do tragedii doszło w Robawach (woj. warmińsko-mazurskie).

W Robawach (w woj. warmińsko-mazurskie) dwie dziewczynki w wieku 9 i 10 lat bawiły się na zamarzniętym stawie. Przyjechały tam na weekend do dziadków. Krótki wypad do rodziny zakończył się tragedią. Zdradliwy lód, na który weszły dziewczynki, załamał się. Obie wpadły do wody, jednak udało im się ujść z życiem. Niestety, zginął mężczyzna, który próbował ratować młodszą z dziewczynek. Pan Marek bez wahania ruszył na pomoc, a sam utonął. Jak doszło do dramatu w Robawach?

Tragedia rozegrała się na zamarzniętym stawie w miejscowości Robawy k. Reszla (powiat kętrzyński). Dwie dziewczynki w wieku 9 i 10 lat, Natalia i Natasza, przyjechały tam do dziadków na weekend. Postanowiły wejść na zamarznięty staw. W pewnym momencie lód pod nimi załamał się. Dziewczynki wpadły do wody. 10-latka o własnych siłach zdołała wydostać się na brzeg. 9-latka zaczęła zanurzać się pod lód. Pomóc chciał 40-letni mężczyzna. Pan Marek Sikora bez wahania wskoczył do wody.

40-latek chciał pomóc dziecku, ale sam zaczął się topić. Przeraźliwy krzyk dziecka i mężczyzny usłyszeli dziadkowie dziewczynek oraz sąsiedzi. Matka tonącego pana Marka powiadomiła służby ratunkowe. Dziadek i jeden z sąsiadów wydostali na brzeg 9-latkę i pana Marka. Jeden ze świadków zdarzenia próbował go reanimować, ale mężczyzna nie przeżył.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Zginął, ratując tonącą dziewczynkę. Tragedia w Robawach. Marek zapłacił życiem za swoje dobre serce! [ZDJĘCIA]

- Mężczyzna został wyciągnięty z wody, jednak prowadzona resuscytacja nie przywróciła mężczyźnie czynności życiowych - relacjonuje asp. Ewelina Piaścik, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kętrzynie. Dziewczynkom nic się nie stało. Załoga karetki zbadała je i puściła do domów. Dwa dni po tej tragedii mamy Natalii i Nataszy przyjechały z czekoladkami w podziękowaniu za pomoc w ratowaniu ich córek.

Policja i straż pożarna przy każdej tego typu tragedii przypominają, żeby nie wchodzić na lód, który jeszcze kilka tygodni temu był gruby, jednak po odwilży stał się bardzo kruchy i pod ciężarem może się załamać.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: "Nieludzkie WRZASKI, WYCIE małych PACJENTÓW". Szpital w Olsztynie odpowiada na zarzuty matki chorego dziecka

Pokonał pieszo 100 kilometrów, by upamiętnić Aleksandra Dobę
Komentarze
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE