Ukradł BMW, chwilę później już nie żył! Kompan rabusia cudem uniknął śmierci

2026-03-23 9:02

Najpierw pobicie. Potem kradzież BMW. Kilka minut później śmierć na drzewie. 24-letni Tomasz S. uciekł cudzym autem z centrum Rynu (woj. warmińsko-mazurskie) i nie przejechał nawet kilometra. Zginął na miejscu. Jego kompan został z tyłu. I tylko dlatego przeżył.

Super Express Google News
  • W Rynie na Warmii i Mazurach doszło do tragicznego zdarzenia – kradzieży BMW zakończonej śmiertelnym wypadkiem.
  • 24-letni Tomasz S. ukradł samochód po pobiciu właściciela, lecz zginął, uderzając w drzewo zaledwie kilometr dalej.
  • Jego kompan, Kacper D., uniknął śmierci, ponieważ nie wsiadł do skradzionego auta, ale nie uniknie odpowiedzialności.

Potężne uderzenie. BMW roztrzaskane na drzewie

Trasa Ryn–Sterławki Wielkie pod Giżyckiem. Święta. Ciemność. Pusta droga. I nagle ryk syren. W rowie roztrzaskane niebieskie BMW. Blacha zmięta. Kabina wbita w drzewo. W środku tylko kierowca. 24-latek już nie żył.

Na początku wyglądało to jak kolejny śmiertelny wypadek. Policyjny komunikat był krótki: kierowca z nieustalonych przyczyn zjechał na przeciwległy pas i uderzył w drzewo. Na miejscu pojawił się prokurator. Technicy robili zdjęcia. Zabezpieczano ślady.

BMW owinęło się wokół drzewa

Napad w centrum miasta. „Zawieź nas albo pożałujesz”

Ale w Rynie od razu mówiono, że to nie był zwykły wypadek. I śledztwo tylko to potwierdziło.

Bo BMW, którym jechał Tomasz S., w ogóle nie należało do niego. Pokrzywdzonym jest Paweł O. To jego auto, jak wynika z materiału sprawy, zostało chwilę wcześniej zabrane siłą w centrum miasta.

Z ustaleń śledczych wynika, że 24-letni Tomasz S. i jego 23-letni znajomy Kacper D. spotkali właściciela BMW i zażądali, by zawiózł ich do Orła. Kiedy odmówił, został pobity. Padły ciosy, doszło do szarpaniny, a potem Tomasz S. zabrał mu kluczyki, wskoczył za kierownicę i piskiem odjechał sam.

Rozbił się kilometr dalej

To był początek i koniec tej ucieczki. Bo daleko nie zajechał. Około kilometra za Rynem stracił panowanie nad autem. BMW wpadło w poślizg, przecięło jezdnię i z ogromną siłą uderzyło w przydrożne drzewo. Huk musiał nieść się po okolicy. Na pomoc było za późno.

Miał jechać z nim. Został i przeżył

Kacper D. nie wsiadł do środka. Został na miejscu. Dziś mieszkańcy mówią wprost: to uratowało mu życie. W Rynie wciąż wraca jedno zdanie: gdyby pojechał z kolegą tej nocy, byłyby dwa pogrzeby.

Jest akt oskarżenia. Kompan rabusia stanie przed sądem

Śledztwo w sprawie grudniowego wypadku zakończyła właśnie Prokuratura Okręgowa w Olsztynie. Jak przekazał jej rzecznik, prok. Daniel Brodowski, do Sądu Rejonowego w Giżycku trafił akt oskarżenia przeciwko Kacprowi D. Mężczyzna ma odpowiadać za udział w napadzie. Z ustaleń wynika też, że przyznał się do zarzutu pobicia.

Sonda
Byłeś/aś kiedyś świadkiem wypadku?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki