- W Rynie na Warmii i Mazurach doszło do tragicznego zdarzenia – kradzieży BMW zakończonej śmiertelnym wypadkiem.
- 24-letni Tomasz S. ukradł samochód po pobiciu właściciela, lecz zginął, uderzając w drzewo zaledwie kilometr dalej.
- Jego kompan, Kacper D., uniknął śmierci, ponieważ nie wsiadł do skradzionego auta, ale nie uniknie odpowiedzialności.
Potężne uderzenie. BMW roztrzaskane na drzewie
Trasa Ryn–Sterławki Wielkie pod Giżyckiem. Święta. Ciemność. Pusta droga. I nagle ryk syren. W rowie roztrzaskane niebieskie BMW. Blacha zmięta. Kabina wbita w drzewo. W środku tylko kierowca. 24-latek już nie żył.
Na początku wyglądało to jak kolejny śmiertelny wypadek. Policyjny komunikat był krótki: kierowca z nieustalonych przyczyn zjechał na przeciwległy pas i uderzył w drzewo. Na miejscu pojawił się prokurator. Technicy robili zdjęcia. Zabezpieczano ślady.
Napad w centrum miasta. „Zawieź nas albo pożałujesz”
Ale w Rynie od razu mówiono, że to nie był zwykły wypadek. I śledztwo tylko to potwierdziło.
Bo BMW, którym jechał Tomasz S., w ogóle nie należało do niego. Pokrzywdzonym jest Paweł O. To jego auto, jak wynika z materiału sprawy, zostało chwilę wcześniej zabrane siłą w centrum miasta.
Z ustaleń śledczych wynika, że 24-letni Tomasz S. i jego 23-letni znajomy Kacper D. spotkali właściciela BMW i zażądali, by zawiózł ich do Orła. Kiedy odmówił, został pobity. Padły ciosy, doszło do szarpaniny, a potem Tomasz S. zabrał mu kluczyki, wskoczył za kierownicę i piskiem odjechał sam.
Polecany artykuł:
Rozbił się kilometr dalej
To był początek i koniec tej ucieczki. Bo daleko nie zajechał. Około kilometra za Rynem stracił panowanie nad autem. BMW wpadło w poślizg, przecięło jezdnię i z ogromną siłą uderzyło w przydrożne drzewo. Huk musiał nieść się po okolicy. Na pomoc było za późno.
Miał jechać z nim. Został i przeżył
Kacper D. nie wsiadł do środka. Został na miejscu. Dziś mieszkańcy mówią wprost: to uratowało mu życie. W Rynie wciąż wraca jedno zdanie: gdyby pojechał z kolegą tej nocy, byłyby dwa pogrzeby.
Jest akt oskarżenia. Kompan rabusia stanie przed sądem
Śledztwo w sprawie grudniowego wypadku zakończyła właśnie Prokuratura Okręgowa w Olsztynie. Jak przekazał jej rzecznik, prok. Daniel Brodowski, do Sądu Rejonowego w Giżycku trafił akt oskarżenia przeciwko Kacprowi D. Mężczyzna ma odpowiadać za udział w napadzie. Z ustaleń wynika też, że przyznał się do zarzutu pobicia.