- Na nagrobku zamordowanego małżeństwa pojawiły się dwa gołębie,
- Dorota i Adam W. zostali brutalnie zamordowani we własnym domu, a ich ciała częściowo spalone.
- Główną podejrzaną była ich 26-letnia córka, Klaudia W., która przed zbrodnią nagrała niepokojący film o siłach zła
- Kobieta, która w chwili zatrzymania była w ciąży, została uznana za niepoczytalną. Sprawdź, co dalej stało się z "córeczką szatana".
Znak pokoju na grobie ofiar zabójstwa
Na wspólnym grobie Doroty i Adama W. usiadły dwa gołębie. Nie odlatywały, nie płoszyły się, trwały tuż obok siebie, jakby pilnowały tego miejsca. Co chwilę dotykały się dziobkami, a ich obecność sprawiała wrażenie niemal nierzeczywistej. - Najpierw myślałem, że to sztuczne ptaki. Wyglądały, jak dekoracja. Dopiero z bliska zobaczyłem, że są żywe. I od razu wróciła do mnie cała ta historia - opowiada mężczyzna, który zrobił zdjęcie.
Córka użyła maczety
Pod koniec lutego 2024 r. syn Doroty i Adama W. nie mógł skontaktować się z rodzicami. Nie odbierali telefonu. W końcu wezwał pomoc. Gdy policjanci weszli do domu, znaleźli zwłoki małżonków. Na ich ciałach były rany cięte, kłute i rąbane. Jakby tego było mało, zwłoki były częściowo nadpalone. To nie była zwykła zbrodnia. To był makabryczny rodzinny dramat, który od pierwszych chwil wstrząsnął całą Ostródą.Śledczy od razu skupili się na córce zamordowanych, 26-letniej Klaudii W. Kobieta została zatrzymana już kilka godzin później. Szła przed siebie, kilkanaście kilometrów od domu. Była brudna, zdezorientowana, miała na sobie zakrwawione ubrania. Później policjanci odnaleźli także narzędzia zbrodni: nóż i maczetę.
Od grzecznej uczennicy do lalki szatana
Szok był tym większy, że wcześniej o Klaudii W. wiele osób mówiło dobrze. W szkole uchodziła za bardzo zdolną. Ambitna, znała języki obce, próbowała swoich sił w aktorstwie teatralnym i modelingu. Nic nie zapowiadało, że może być zdolna do okrucieństwa. Zaczęły wychodzić na jaw kolejne niepokojące fakty.
Kilka dni przed zabójstwem rodziców kobieta nagrała i opublikowała film, na którym mówiła o „szatanie” i nazywała siebie jego córeczką. Nagranie wywołało ogromne poruszenie. Jej zachowanie było niespójne, dziwne, niepokojące. Podobnie miały wyglądać także jej późniejsze wypowiedzi po zatrzymaniu. Wtedy narodziło się określenie, które błyskawicznie obiegło ludzi: „Laleczka Szatana”. Mocne, brutalne, szokujące. Tak samo, jak sama zbrodnia. Sprawa miała też kolejny głośny wątek. Już po zatrzymaniu okazało się, że Klaudia W. była w trzecim miesiącu ciąży. Ta informacja tylko spotęgowała poruszenie. Dla śledczych kluczowe było jednak coś innego: stan psychiczny podejrzanej.
Klaudia postradała rozum
Już na wstępnym etapie postępowania było jasne, że z młodą kobietą dzieje się coś złego. Jej wyjaśnienia były irracjonalne, chaotyczne i oderwane od rzeczywistości. Prokuratura brała pod uwagę, że konieczna będzie pogłębiona ocena psychiatryczna. Klaudia W. została więc skierowana na obserwację. Biegli psychiatrzy i psychologowie mieli odpowiedzieć na pytanie: czy w chwili zbrodni była wiedziała co robi i może odpowiadać przed sądem? Ich wnioski okazały się przełomowe. Uznali, że Klaudia W. była niepoczytalna.
Psychiatryk zamiast więzienia
24 grudnia 2024 r prokuratura skierowała do sądu wniosek o umorzenie postępowania. Sąd przychylił się do niego. Kobieta została umieszczona w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym, gdzie przebywa do dziś. Nie było procesu zakończonego wyrokiem, nie było wieloletniej kary więzienia. Zamiast tego, decyzja o leczeniu w izolacji. Formalnie zgodna z opiniami biegłych. Emocjonalnie, dla wielu, wciąż nie do zaakceptowania.
Polecany artykuł: