Opolskie: Coraz więcej śmierci na torach. "Zabezpieczenie całej długości nie jest możliwe"

Tarnobrzeg. 20-latek spadł z mostu kolejowego na tory. Wypadek widzieli jego znajomi
Autor: KMP Tarnobrzeg Tarnobrzeg. 20-latek spadł z mostu kolejowego na tory. Wypadek widzieli jego znajomi

Rzecznik Opolskiej Straży Ochrony Kolei alarmuje: lawinowo rośnie liczba śmiertelnych wypadków na torach. Leśna zwierzyna coraz częściej zbliża się do zabudowań miejskich, w tym do szlaków kolejowych, a zabezpieczenie całej ich długości nie jest możliwe. Czy zderzenie ze zwierzętami może wykoleić pociąg?

W ciągu pierwszych kilku dni maja na terenie województwa opolskiego doszło do czterech przypadków zderzeń pociągów ze zwierzętami leśnymi. - W dwóch przypadkach były to sarny, w dwóch pozostałych dziki. W kwietniu opolscy funkcjonariusze SOK odnotowali 13 tego typu zdarzeń - precyzuje Adam Radek, rzecznik opolskiej Komendy Regionalnej Straży Ochrony Kolei.

Zobacz też: SZOK! Łania albinos i czarny bocian. CUDA w opolskich lasach [ZDJĘCIA, WIDEO]

Przyszła wiosna i wraz nią budzi się przyroda. Zwierzęta nie zawsze potrafią właściwie ocenić swoje szanse w starciu z nadjeżdżającym pociągiem. W przypadku zderzenia z ciężkim składem ich szanse na przeżycie są praktycznie zerowe. Niestety, maszynista nawet jeżeli zobaczy stojące czy wchodzące na tory zwierzę, praktycznie nie ma szans na zatrzymanie pociągu. Musimy pamiętać, że przy prędkościach rzędu 160 km/h droga hamowania wynosi około półtora kilometra - wyjaśnia.

Strzelanina na Gocławiu. Zwłoki w pralni

Na pytanie, czy zderzenie pociągu z dużym zwierzęciem może spowodować problemy dla podróżujących; opóźnienia, czy wręcz wykolejenie, Radek uspokaja. - Nie pamiętam przypadku, by zderzenie ze zwierzęciem spowodowało wykolejenie. Oczywiście procedura przewiduje, że po zderzeniu maszynista powinien skontrolować tę część składu i sprawdzić, czy np. nie doszło do uszkodzenia przewodów hamulcowych. Zwykle jednak kończy się kilkuminutowym spóźnieniem. Zdarza się jednak, jak miało to miejsce w środę pod Bierutowem na Dolnym Śląsku, gdy po zderzeniu pociągu relacji Oleśnica-Kluczbork z dwiema krowami trzeba było zaangażować do wyciągania rannych zwierząt strażaków, a opóźnienie wywołane tym zdarzeniem doszło do kilku godzin - wyjaśnia rzecznik SOK.

W niektórych miejscach, gdzie ryzyko spotkania składu pociągu ze zwierzyną jest wyjątkowo duże, kolejarze montują specjalne urządzenia, które potrafią odstraszyć zwierzynę od miejsca, którym będzie przejeżdżał pociąg. Ze względu na olbrzymią długość torów i nieprzewidywalnego zachowania zwierzyny - która staje się mniej płochliwa i coraz częściej podchodzi pod siedziby ludzkie - zabezpieczenie całej długości szlaków kolejowych w tej chwili nie jest możliwe.

(PAP)