Do niepokojących zdarzeń dochodziło w Błociszewie, w gminie Śrem. Jak informuje Portal Śremski, sprawa dotyczy kolejnych przypadków brutalnego okaleczania kotów. Początkowo mieszkańcy mogli podejrzewać, że obrażenia jednego ze zwierząt powstały w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Kolejne odkrycia sprawiły jednak, że pojawiły się poważne obawy o celowe krzywdzenie czworonogów.
Jak wynika z informacji przekazanych przez Schronisko w Gaju, w ostatnim czasie odnotowano aż cztery podobne przypadki. Dwa koty, które wcześniej trafiły pod opiekę placówki, niestety nie przeżyły. Kolejny, odnaleziony 1 listopada, walczy o życie w specjalistycznej lecznicy weterynaryjnej. Jednego ze zwierząt wciąż nie udało się odłowić.
Jedna z osób, która zamieszkuje miejscowość Błociszewo, zgłosiła nam przypadek właśnie prawdopodobnie oskalpowanego kota. I w ostatnim czasie takich przypadków trafiło się aż cztery – przekazała Paulina Maćkowiak ze schroniska w Gaju w rozmowie z TV Relax.
Ostatni poszkodowany kot ma rozległe obrażenia. Skóra została zerwana na odcinku od lędźwiowej części kręgosłupa aż po ogon. Początkowo mieszkańcy podejrzewali, że zwierzę mogło zostać przypadkowo okaleczone przez maszynę lub w wyniku wypadku. Kolejne podobne przypadki sprawiły jednak, że zaczęli podejrzewać celowe działanie człowieka.
Policja bada sprawę brutalnego okaleczania kotów
Sprawą zajęła się Komenda Powiatowa Policji w Śremie. Funkcjonariusze przesłuchują świadków i prowadzą postępowanie dotyczące znęcania się nad zwierzętami oraz ich zabijania ze szczególnym okrucieństwem.
Za znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
Schronisko apeluje do mieszkańców. „Dzisiaj kot, a za chwilę może być to człowiek”
Pracownicy schroniska w Gaju zwracają się do mieszkańców Błociszewa i okolic o pomoc w ustaleniu, kto może stać za brutalnymi atakami. Proszą o zgłaszanie wszystkich niepokojących sytuacji i podejrzanych zachowań.
To, co się wydarzyło w Błociszewie, jest absolutnym złem. Chciałabym, aby mieszkańcy zgłaszali do nas niepokojące symptomy, jeżeli widzą, że dzieje się krzywda zwierzętom. Momentalnie wyjmujemy telefony i dzwonimy do schroniska w Gaju – apeluje Paula Piasecka, kierownik placówki.
Jej słowa kończą się szczególnie przejmującym ostrzeżeniem: „Dzisiaj kot, a za chwilę może być to człowiek”.
Schronisko apeluje również do właścicieli kotów, by w miarę możliwości nie wypuszczali swoich pupili bez nadzoru.