Łukasz i Patryk zginęli po wybuchu w kamienicy. Prokurator wskazał winnych

2026-08-18 13:16

Eksplozji w kamienicy przy ul. Kraszewskiego w Poznaniu nie można inaczej opisać, jak… piekło na ziemi. Na początku, do akcji zostały wysłane dwa wozy. Później pożar zamienił się w horror i eksplozję, a ostatecznie doszło do zawalenia się budynku. Dwóch strażaków zginęło w trakcie działań. Prokuratura Okręgowa w Poznaniu właśnie poinformowała, kto odpowiada za tragedię.

Koszmar w Poznaniu. Strażacy zginęli podczas akcji

Dramat rozegrał się w nocy z 24 na 25 sierpnia 2024 roku. W kamienicy, w centrum Poznania, w piwnicy wybuchł pożar. Gdy strażacy chcieli go ugasić, doszło do eksplozji. Dwóch strażaków zginęło, kilkunastu trafiło do szpitala. Ostatecznie, kamienicę trzeba było rozebrać. 

Zarzuty w tej sprawie

Po dwóch latach żmudnego śledztwa, śledczy postawili zarzuty w sprawie tej tragedii. Zdaniem prokuratury osoby odpowiedzialne za dramat to Adam H. i Agnieszka W.-H., którzy prowadzili w kamienicy na Jeżycach firmę LUPO i zajmowali się magazynowaniem tam baterii.

- Prokurator przedstawił im zarzuty nieumyślnego spowodowania pożaru, zawalenia się kamienicy oraz eksplozji materiałów łatwopalnych, skutkiem czego śmierć na miejscu poniosło dwóch strażaków - mówi prokurator Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, dodając, że w śledztwie przesłuchano 59 świadków, ale przeprowadzono też oględziny miejsca przy wykorzystaniu najnowszych technik mapowania przestrzeni 3D, a naukowcy z Politechniki Poznańskiej wykonali cyfrową symulację z tragedii.

- Zabezpieczono również nagrania monitoringów dokumentujących moment eksplozji oraz dokumentację działalności LUPO sp. z o.o. W toku oględzin miejsca zdarzenia zabezpieczono między innymi ponad 6 ton ogniw elektrycznych magazynowanych w pomieszczeniach wykorzystywanych przez firmę LUPO sp. z o.o. - mówi Wawrzyniak.

Według ustaleń, o których poinformowała prokuratura, ogień wywołała awaria baterii. Z kolei do eksplozji doszło przez złamanie zasad ochrony przeciwpożarowej. Wiadomo już też, że strażacy zrobili wszystko zgodnie ze sztuką pożarniczą i nie popełnili błędów.

Adam H. i Agnieszka W.-H. nie przyznają się do winy. Nie chcą też składać wyjaśnień. Grozi im do 8 lat więzienia. Do sprawy będziemy wracać w "Super Expressie".

Pogrzeb strażaka Łukasza Włodarczyka
Pokój Zbrodni
Tynkarz przyszedł po zapłatę, właściciel go wykończył. To były policjant | Pokój ZBRODNI

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki