„Nikt nam córki nie zwróci, ogromnie cierpimy”. Andrzej Tylman zabrał głos w sprawie śmierci Ewy

2026-03-17 17:30

Ponad dziesięć lat bólu, niepewności i walki o prawdę. Sprawa tragicznej śmierci Ewy Tylman († 26 l.) znów wraca na wokandę i wszystko wskazuje na to, że to jeszcze nie koniec sądowej batalii. Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił wyrok uniewinniający Adama Z. i nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy. Dla rodziny młodej kobiety oznacza to jedno: kolejne miesiące, a może lata, życia w cieniu dramatu. Ojciec Ewy nie ukrywa emocji i w rozmowie z „Super Expressem” mówi wprost o ogromnym cierpieniu, które trwa od pamiętnej listopadowej nocy 2015 roku.

Tajemnicze zaginięcie Ewy Tylman

Ta wstrząsająca historia zaczęła się w nocy z 22 na 23 listopada 2015 roku w Poznaniu. Ewa Tylman bawiła się wtedy na imprezie integracyjnej w klubie w centrum miasta. Towarzyszył jej dobry kolega z pracy − Adam Z. Po godzinie 3 nad ranem oboje opuścili lokal i ruszyli w drogę do domu. To był moment, gdy po raz ostatni widziano 26-latkę. Niedługo później ślad po niej urwał się bez śladu.

Pół roku później z Warty wyłowiono ciało młodej kobiety. Cień podejrzenia padł na Adama Z., który wracał z Ewą tamtej nocy. Mężczyzna w trakcie śledztwa zmieniał jednak swoje zeznania. Raz twierdził, że widział, jak kobieta wpadła do wody, innym razem utrzymywał, że nie wie, co się z nią stało. Dodatkowo biegli nie byli w stanie jednoznacznie ustalić przyczyny śmierci 26-latki, ponieważ nie pozwalał na to stan jej zwłok.

Mimo tych wątpliwości prokuratura była przekonana, że doszło do zbrodni. − Zrzucił koleżankę ze skarpy, a potem wrzucił do wody − mówiła w czasie dwóch pierwszych procesów prokuratura.

Ostatecznie jednak w trakcie trzeciego procesu śledczy zmienili kwalifikację czynu i uznali, że Adam Z. powinien odpowiadać nie za zabójstwo, lecz za nieudzielenie pomocy. W mowie końcowej zażądali dla niego 3 lat więzienia.

Procesy sądowe i uniewinnienia

Sąd trzy razy uniewinniał jednak oskarżonego. Wyroki zapadły 17 kwietnia 2019 roku, 9 maja 2022 roku oraz 25 marca 2025 roku. Sędziowie wskazywali, że nie ma dowodów na to, iż Adam Z. zabił Ewę Tylman, ale również nie znaleziono podstaw, by uznać, że nie udzielił jej pomocy.

Sprawa wraca do sądu

We wtorek (17 marca) sprawą ponownie zajął się Sąd Apelacyjny w Poznaniu. Obrońcy przypominali, że już 15 sędziów w trzech procesach uznało Adama Z. za niewinnego. Ostatecznie jednak zapadła decyzja, która znów rozpoczyna cały proces od nowa − wyrok uniewinniający został uchylony, a sprawa wraca do sądu okręgowego.

Ojciec Ewy Tylman o walce o prawdę

Dla rodziny Ewy to kolejny bolesny rozdział.

W tej sprawie, moim zdaniem, wszyscy popełniali błędy, od policji, prokuratury aż po sąd − powiedział "Super Expressowi" ojciec Ewy, Andrzej Tylman.

Jeszcze przed rozprawą mężczyzna mówił o swojej nadziei na poznanie prawdy. − Czekam na kolejną rozprawę i wciąż mam nadzieję, że poznam prawdę. Cały czas mam nadzieję, że sprawiedliwość zwycięży, że poznam prawdę o tamtej nocy − mówił „Super Expressowi” Andrzej Tylman.

Po ogłoszeniu decyzji sądu emocje były ogromne. − Jestem już zmęczony − mówił po wyjściu z sali.

Mimo wszystko ojciec 26-latki wciąż wierzy, że kiedyś zapadnie wyrok, który przyniesie rodzinie choć odrobinę spokoju. − Ja wciąż żyję nadzieją, że Adam Z. odpowie za to, co zrobił mojej córce. Powinien odpowiedzieć za nieudzielenie jej pomocy przynajmniej − mówi Andrzej Tylman.

Nikt nam córki nie zwróci, ogromnie cierpimy i sąd powinien go skazać − podsumowuje.

Super Express Google News
Grób Ewy Tylman
Sonda
Czy kiedykolwiek dowiemy się, jak dokładnie zginęła Ewa Tylman?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki