Grzyb zza oceanu podbija polskie lasy
Jego prawidłowa nazwa to złotoborowik wysmukły (Aureoboletus projectellus). Wśród grzybiarzy funkcjonują jednak także określenia „borowik amerykański”, „Amerykanin”, „borowik wrzosowy” czy „borowik wysmukły”.
Gatunek pochodzi z Ameryki Północnej. W Europie pojawił się stosunkowo niedawno. Pierwsze udokumentowane stwierdzenie pochodzi z Litwy i datowane jest na 2007 rok, choć relacje miejscowych grzybiarzy wskazywały na jego obecność tam już wcześniej. Dokładna droga, którą grzyb przedostał się na Stary Kontynent, nie jest znana. Jedna z hipotez zakłada przypadkowe przeniesienie zarodników lub fragmentów grzybni wraz z transportem sadzonek drzew.
W Polsce pierwsze stanowiska pojawiły się nad Bałtykiem. Gatunek szybko jednak zaczął przesuwać się w głąb kraju. Instytut Ochrony Przyrody PAN klasyfikuje go jako gatunek obcy, który rozmnaża się w środowisku, a jego liczebność i zasięg zwiększają się.
Od Bałtyku aż po Wielkopolskę i woj. lubuskie
Początkowo „Amerykanin” był kojarzony przede wszystkim z północną Polską. Szczególnie często spotykano go w pasie nadmorskim – od okolic Łeby po Suwałki. Z czasem zaczął pojawiać się także w kolejnych regionach.
Najnowsze dane pokazują, że ekspansja postępuje. Badanie poświęcone rozprzestrzenianiu się Aureoboletus projectellus wykazało 56 nowych stanowisk w Polsce, a autorzy podkreślają, że gatunek jest już dobrze zadomowiony w naszym kraju i występuje także daleko od miejsc pierwotnego pojawienia się nad Bałtykiem.
Obecnie odnotowywany jest m.in. w województwach pomorskim, zachodniopomorskim, warmińsko-mazurskim, podlaskim, kujawsko-pomorskim, mazowieckim, lubuskim, świętokrzyskim, a dane wskazują na jego obecność również w innych częściach kraju. W województwie kujawsko-pomorskim obserwacje obejmują m.in. powiat tucholski, gdzie we wrześniu 2026 roku zgłaszano kolejne owocniki.
Szczególną uwagę zwraca jednak Bydgoszcz. Doniesienia z początku września 2026 roku wskazują, że borowik amerykański pojawia się także w lasach w rejonie miasta, m.in. na Piaskach. Grzyby zauważono również na pograniczu woj. wielkopolskiego i lubuskiego.
Gdzie szukać borowika amerykańskiego?
Jeśli ktoś chce wypatrzyć „Amerykanina”, powinien kierować się przede wszystkim w stronę lasów sosnowych.
Złotoborowik tworzy mikoryzę, czyli korzystną dla obu stron współpracę, z sosnami. Szczególnie dobrze odpowiadają mu piaszczyste siedliska, wrzosowiska, sosnowe bory oraz tereny wydmowe. W Polsce spotykany jest także w pobliżu kosodrzewiny.
To właśnie dlatego północ Polski okazała się dla niego tak dobrym miejscem. Nadmorskie, piaszczyste lasy sosnowe zapewniają mu warunki przypominające te, w których występuje w swojej ojczyźnie.
Co ciekawe, grzyb może pojawiać się w dużych skupiskach. W bazie polskich obserwacji opisano stanowiska, na których zbierano nawet setki owocników.
Jak wygląda „Amerykanin”? Tych cech nie da się łatwo przeoczyć
Złotoborowik wysmukły może na pierwszy rzut oka przypominać rodzime borowiki. Ma jednak kilka charakterystycznych cech.
Kapelusz jest zwykle brązowy, początkowo wypukły i może osiągać około 4–20 cm średnicy. Jego powierzchnia jest sucha i matowa. Szczególnie charakterystyczna jest skórka wystająca poza krawędź kapelusza, tworząca coś w rodzaju delikatnej falbanki. To jedna z najważniejszych cech pozwalających odróżnić gatunek od innych borowikowatych.
Trzon jest smukły, stosunkowo długi i mocno bruzdowany. Może mieć żółtawe, złotawe lub brzoskwiniowe odcienie. Właśnie jego charakterystyczne żłobkowanie i wydłużony kształt są kolejną wskazówką przy rozpoznawaniu grzyba.
Od spodu kapelusza znajdują się jaskrawożółte lub żółto-zielonkawe rurki. Miąższ może mieć lekko różowawy odcień i nie powinien wyraźnie zmieniać barwy po przekrojeniu.
Tu pojawia się ciekawostka, która może zaskoczyć wielu grzybiarzy. Złotoborowik wysmukły jest jadalny. W Polsce jest już zbierany i wykorzystywany w kuchni podobnie jak inne borowikowate. Relacje grzybiarzy wskazują na przyjemny smak i zapach, choć jest on często oceniany jako delikatniejszy niż w przypadku borowika szlachetnego. Nadaje się m.in. do sosów, suszenia czy innych potraw z grzybów.
Nie oznacza to jednak, że można wrzucać do koszyka każdy podobnie wyglądający grzyb. Podstawowa zasada grzybobrania pozostaje niezmienna: zbieramy wyłącznie gatunki, które potrafimy bezbłędnie rozpoznać. W przypadku wątpliwości warto skonsultować okaz z grzyboznawcą.
Dlaczego naukowcy obserwują go z uwagą?
Problem nie polega na tym, że „Amerykanin” jest trujący. Wręcz przeciwnie – dla grzybiarzy może być atrakcyjnym, jadalnym znaleziskiem.
Niepokój naukowców wynika z czegoś innego: z jego szybkiego rozprzestrzeniania się. Instytut Ochrony Przyrody PAN wskazuje, że zasięg i liczebność gatunku w Polsce rosną. Nie jest jednak przesądzone, w jakim stopniu będzie on wpływał na rodzime zbiorowiska grzybów.
Badacze zwracają uwagę, że złotoborowik może konkurować o zasoby i miejsce w ekosystemie z rodzimymi grzybami związanymi z sosną. Skala i długofalowe skutki tej ekspansji nadal są przedmiotem badań.
Jedno jest już pewne: grzyb, który jeszcze niedawno był w Polsce rzadką ciekawostką, przestał być wyłącznie nadbałtycką osobliwością. Coraz częściej można natknąć się na niego także w głębi kraju – a najnowsze obserwacje z okolic Bydgoszczy pokazują, że jego ekspansja trwa.
