Ostatnia wola księdza samobójcy! „Musieliśmy to uszanować”

2021-01-29 9:07

Ks. Marian K. powiesił się w kościele. Najpierw wyspowiadał się u znajomego księdza, a potem zamiast wyjść ze świątyni i iść na swoją parafię - popełnił samobójstwo. Zrobił to w przedsionku, a znalazła go przypadkowa parafianka. To był wstrząs. Wielu jego przyjaciół zastanawiało się, dlaczego podjął tak radykalną decyzję. - Naszym zdaniem tęsknił za swoją starą parafią, z której został odwołany - nie mają wątpliwości jego byli parafianie z Chwałkowa Kościelnego, którzy chcieli, by ich ukochany kapłan spoczął na miejscowym cmentarzu. - Jego ostatnia wola była jednak inna - mówi Super Expressowi pani Hanna z rady parafialnej w Chwałkowie.

Ksiądz powiesił się w kościele

i

Autor: IDIECEZJA POZNAŃSKA SW. JÓZEFA/ REPRODUKCJA PAWEŁ JASKÓŁKA/ SUPER EXPRESS/ Archiwum prywatne Ksiądz powiesił się w kościele

Ksiądz Marian K. to był dobry duszpasterz. Parafianie, z którymi spędził ostatnie 7 lat nie mogą się go nachwalić. - To był ksiądz z powołania, a do tego inteligentny, uprzejmy, grzeczny i zawsze pomocy - wymieniają jego zalety. Gdy nagle, 1 grudnia, dowiedział się, że ma opuścić Chwałkowo Kościele, bo jego parafia zostanie połączona z inną, a on sam - ma iść pomagać tam, gdzie brakuje duszpasterzy - naprawdę był zrozpaczony. - Kupił nawet ekogroszek na całą zimę do probostwa, bo się nie spodziewał czegoś takiego - mówi pani Hanna. Niestety, był potrzebny tam, gdzie nie było księży, bo na przykład poumierali na COVID-19. Przez 6 tygodni był w 3 różnych miejscach. - A on do nas tęsknił - mówią jego znajomi z Chwałkowa, ale zaraz dodają, że ksiądz Marian był posłusznym i zdyscyplinowanym księdzem. Nigdy nie podważyłby decyzji swoich przełożonych. Musiał być jednak bardzo rozdarty, że zdecydował się na taki drastyczny krok. Poszedł do zaprzyjaźnionego księdza - i tam, w świątyni, popełnił samobójstwo zaraz po tym, jak się wyspowiadał. 

CZYTAJ: Tajemnicza śmierć młodego księdza z Leszna. Miał tylko 29 lat!

Parafianie z Chwałkowa chcieli go pochować na miejscowym cmentarzu. Mówią, że dbaliby o ten grób wyjątkowo. Ksiądz Marian był dla nich ważny. Ale ostatnia wola duszpasterza samobójcy była inna. - Napisał w testamencie, że chce spocząć w grobie matki. Musieliśmy to uszanować - mówi Super Expressowi pani Hanna. Tak też się stało. Ksiądz Marian został pochowany 26 stycznia na cmentarzu parafialnym w Kostrzynie. Wcześniej odprawiono mszę świętą, w której uczestniczyło 30 księży. - On był szanowany, lubiany i kochany - mówią ci, którzy go znali. - Będzie nam go brakowało i na pewno będziemy się za niego modlić - mówi na koniec pani Hanna.

Pogrzeb księdza, który popełnił samobójstwo. Tłumy pożegnały duchownego

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki