Właściciel mieszkania w bloku, na osiedlu Piastowskim w Poznaniu próbował dokonać nielegalnej eksmisji kobiety w 26. tygodniu ciąży. Pod jej nieobecność wezwał ślusarza i wymienił zamki w drzwiach. Sąsiedzi uznali, że jest to próba włamania i wezwali policję. Funkcjonariusze jednak nie potrafili pomóc kobiecie - z pomocą przyszło dopiero Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów.
Eksmisja bez nakazu
Właściciel mieszkania na osiedlu Piastowskim, po zakupie lokalu od poprzedniej właścicielki, postanowił pozbyć się osób, które dotychczas go zamieszkiwały. Rodzina - kobieta w 7.miesiącu ciąży, jej mąż oraz dwie córki, uznała wypowiedzenie najmu za niezgodne z prawem. Jednak tego nie sprawdził sąd, ponieważ mężczyzna nigdy się do niego nie udał. Postanowił działać sam.
- Lokatorzy dostali wypowiedzenie umowy do 7 września, z terminem opuszczenia do 1 listopada. Od tamtej pory nie płacą żadnych rachunków. Doszedłem do wniosku, ze lokal jest pusty - tłumaczy Radiu ESKA właściciel mieszkania.
Inną wersję przedstawia lokatorka mieszkania, która zapewnia, że rachunki są płacone, chociaż już od pół roku w mieszkaniu... nie ma prądu.
- Nie mamy zaległości. Pan twierdzi, że nie dostał przelewów za trzy miesiące, co nie jest prawdą. Pokazywałam już policjantom zdjęcia z przelewów - tłumaczy.
Gdzie policja nie może...
Funkcjonariuszom policji nie udało się pomóc kobiecie, która nie mogła dostać się do mieszkania. Na miejscu zjawiła się Katarzyna Czarnota z Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów, która stanęła po stronie wyrzuconej na bruk kobiety. Pojawili się również anarchiści, którzy wywiercili założony przez właściciela zamek. W ten sposób lokatorzy mogli wrócić do mieszkania.
Posłuchajcie, co powiedziała Katarzyna Czarnota naszemu reporterowi, Maciejowi Melcerowi:
Chociaż właściciel mieszkania uznał powrót kobiety do mieszkania za włamanie, policja przyznaje, że do czasu rozwiązania sprawy, ma ona prawo przebywać w wynajmowanym przez siebie lokalu. Rodzinę może usunąć dopiero komornik, z nakazem eksmisji wydanym przez sąd.