Ten temat powraca jak bumerang co jakiś czas. Do naszej redakcji po raz kolejny dotarła informacja o osobach podszywających się pod pracowników firmy Enea. Najczęściej spotykani są oni na piątkowskich osiedlach. - Zapytał, czy jestem właścicielem mieszkania. Chodziło niby o nowe stawki opłat za prąd. Miał zawieszony na szyi tylko dowód osobisty. Nie posiadał żadnej plakietki czy legitymacji potwierdzającej zatrudnienie w Enei. Nie jestem właścicielem mieszkania, a gdy zacząłem dopytywać o szczegóły, uciął temat i powiedział, że w takim przypadku i tak nic nie załatwimy - poinformował nasz czytelnik.
Okazuje się, że osoby te nie mają nic wspólnego z firmą Enea. Ta już od kilku lat informuje, że ich pracownicy nie proponują nowych umów odwiedzając klientów w ich mieszkaniach.
- Enea nie wysyła akwizytorów do domów Klientów indywidualnych w celu zawarcia umowy lub przedstawienia oferty. Jeżeli ktoś z Enei odwiedza Klientów w domu, to jest to wyłącznie inkasent albo pracownik techniczny. Akwizytorzy nakłaniają do kupowania energii na niekorzystnych dla klienta warunkach. Korzystają przy tym z nieuczciwych metod. Przykładowo, porównują dotychczasową fakturę od Enei z własną propozycją, „zapominając” o części kosztów, które klient i tak będzie musiał zapłacić. Zdarza się, że Klientów straszy się rzekomymi podwyżkami cen prądu u dotychczasowego sprzedawcy lub koniecznością podpisania nowej umowy gdzieś daleko poza miejscem zamieszkania, co jest oczywiście nieprawdą - powiedziała nam Berenika Ratajczak z biura prasowego firmy Enea.
Przypominamy, że każda osoba, która podaje się za pracownika danej firmy powinna posiadać jej identyfikator. Zawsze warto również zadzwonić na infolinię i zapytać, czy pracownicy odwiedzają klientów w mieszkaniach. A jeżeli podpisaliśmy umowę poza siedzibą sprzedawcy i chcielibyśmy z niej zrezygnować, możemy to zrobić. Na złożenie wypowiedzenia mamy 14 dni.