Śmierć 18-latka na komisariacie w Poznaniu. WSTRZĄSAJĄCE słowa matki chłopaka

2020-02-21 17:00 MROK

Dramat na policji w Poznaniu! Zatrzymany po awanturze domowej 18-letni Tomasz S. zmarł na komisariacie. - Wszczęto śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci – informuje prokurator Łukasz Wawrzyniak. Rodzina chłopaka jest wstrząśnięta. - Zamordowali mi syna - łka teraz załamana matka nastolatka, która sama wezwała policję do syna.

W środę policję zaalarmowała matka Tomasza S. Chłopak demolował mieszkanie i był wobec niej agresywny. To nie była pierwsza tego typu interwencja, policjanci byli częstymi gośćmi w tym mieszkaniu od 2015 r. Gdy tym razem na miejsce przyjechał patrol, nastolatek był pobudzony. - Trzeba go było zakuć w kajdanki - mówi Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji. Zabrano go na komisariat. Tam chłopak zemdlał w pomieszczeniu przejściowym, w którym policjanci sporządzali dokumenty. Funkcjonariusze od razu przystąpili do reanimacji. Szybko zastąpili ich ratownicy medyczni, ale 18-latek zmarł. Jak mówi Andrzej Borowiak, rodzina Tomasza S. poinformowała policjantów, że chłopak chorował na serce i już wcześniej bywał pod wpływem dopalaczy i narkotyków.

- Wszczęto śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Jest prowadzone w sprawie, a nie przeciwko komuś. Wczoraj przeprowadzona została sekcja zwłok. Wstępne wyniki wskazują, że nikt nie przyczynił się do zgony mężczyzny – informuje Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Śledczy zabezpieczyli m. in. paralizatory z komisariatu. - Na pewno ich nie użyto - zarzeka się Andrzej Borowiak i dodaje, że każdy paralizator ma rejestrator i wbudowaną kamerkę. Kamer monitoringu nie ma natomiast na komisariacie. Rodzina nastolatka w sieci poinformowała, że chłopak był bity. „Siedziało na nim czterech policjantów” - napisała Martyna S., krewna Tomasza S. Czy tak było? Wyjaśniają to poznańscy śledczy.