- 13-latek zmarł we wtorek rano w Harklowej
- nie obudził się do szkoły
- na miejscu było pogotowie i śmigłowiec LPR
- sekcja zwłok nie dała jednoznacznej odpowiedzi
Dramat rozegrał się we wtorek, 24 marca, rano w Harklowej (pow. jasielski, woj. podkarpackie). Rodzice próbowali obudzić 13-letniego syna do szkoły, jednak chłopiec nie dawał oznak życia. Mimo szybkiej reakcji i akcji ratunkowej nie udało się go uratować.
Na miejscu interweniowało pogotowie oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Policja przeprowadziła oględziny, a czynności nadzorował prokurator. - Nasi policjanci wykonali oględziny, zabezpieczyli ślady. Na miejscu był również prokurator z Prokuratury Rejonowej w Jaśle - przekazał podkom. Daniel Lelko.
Czytaj też: 29-latek zmarł zaraz po wyjściu ze szpitala. Prokuratura podjęła kluczową decyzję w sprawie lekarki
Sekcję zwłok przeprowadzono dzień później. Jak informuje Fakt,pl, nie udało się jednak wskazać jednoznacznej przyczyny śmierci. - Podczas dzisiejszej sekcji zwłok 13-latka lekarz patomorfolog ujawnił obrzęk i przekrwienie płuc oraz mózgu, nie wskazał na zator, ale nie był w stanie wskazać jednoznacznej przyczyny zgonu chłopca. Pobrane zostały wycinki do przeprowadzenia dodatkowych badań — histopatologicznych i toksykologicznych (...) Nawet dla biegłego jest to zastanawiające - powiedziała dla Faktu.pl prok. Anna Rogowska.
Według dostępnych informacji chłopiec dzień wcześniej czuł się dobrze i nie zgłaszał żadnych problemów zdrowotnych.