Ewelina zabiła męża nożem kuchennym. Dariusz konał wiele godzin. Nikt nie wezwał pomocy

2026-05-21 13:11

Do tych wstrząsających wydarzeń doszło w mieszkaniu przy ul. Łącznej w Rzeszowie. Ewelina S. wbiła nóż kuchenny w pierś męża i wyszła z domu. Gdy ten przez kilka godzin wykrwawiał się na śmierć, nie wezwała pomocy. Wymyśliła historię o tym, że Dariusz S. sam się zabił. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie zwiększył karę więzienia z 6 na 12 lat!

Taśma policyjna, zdjęcie poglądowe

i

Autor: MARCIN WZIONTEK/ SUPER EXPRESS Zdjęcie ilustracyjne

Do tych wstrząsających wydarzeń doszło we Wszystkich Świętych, 1 listopada 2023 roku. Ewelina S. miała zadać mężowi cios nożem kuchennym w klatkę piersiową. Kobieta wyszła z domu, a mężczyzna konał wiele godzin. Według ustaleń dziennikarzy „Faktu” kobieta miała przekonywać bliskich oraz śledczych, że Dariusz sam targnął się na swoje życie, jednak sekcja zwłok ujawniła straszną prawdę – mężczyzna zginął od ciosu w klatkę piersiową.

Żona zabiła męża. Zapadł wyrok w Sądzie Apelacyjnym w Rzeszowie

Sąd Okręgowy w Rzeszowie uznał Ewelinę S. winną zabójstwa męża, jednak orzekł, że kobieta nie działała z zamiarem bezpośrednim, a ewentualnym. Została skazana na 6 lat więzienia. Sprawa trafiła jednak do Sądu Apelacyjnego. Jak poinformował „Fakt”, w czwartek, 21 maja 2026 zapadł wyrok – sąd zmienił wcześniejszą kwalifikację czynu, uznając, że  działała z zamiarem ewentualnym zabójstwa. Została skazana na 12 lat więzienia.

Według sądu kluczowym było pozostawienie mężczyzny bez pomocy. Kobieta wyszła z mieszkania około 1.00, a jej mąż jeszcze przez kilka godzin konał. Ta jednak nie wezwała pomocy. Oznaczało to, że godziła się na śmierć męża, ponieważ wiedziała, że taki cios może spowodować śmierć.

Ewelina S. już podczas pierwszych przesłuchań przyznała się do zadania ciosu Dariuszowi S., ale potem stwierdziła, że do takich zeznań zmusili ją policjanci. Sąd jednak nie znalazł nieprawidłowości w zachowaniu śledczych.

Czwórka dzieci została bez rodziców

Jak ustalił „Fakt”, para miała czwórkę dzieci. Jeszcze zanim doszło do śmierci mężczyzny, cała czwórka została odebrana parze i trafiła do domu dziecka. W domu rodziny S. miały narastać konflikty, a mężczyzna miał nawet na jakiś czas wyprowadzić się do siostry.

Zabójstwo młodej kobiety w Krakowie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki