- Waldemar Żurek zdecydował dziś o przerwaniu odbywania kary dożywotniego więzienia przez Piotra Pytla, dzięki czemu mężczyzna opuścił zakład karny w Rzeszowie.
- Krok ten jest elementem uruchomionego z urzędu procesu o ułaskawienie.
- Niemiecki wymiar sprawiedliwości prawomocnie skazał Pytla na dożywocie w 2006 roku.
Piotr Pytel opuścił mury rzeszowskiego zakładu karnego. Jest decyzja Waldemara Żurka
Początkiem dramatu mężczyzny był wyrok wydany 18 kwietnia 2006 roku przez monachijski sąd, który wymierzył mu łączną karę dożywotniego pobytu w więzieniu. Pomimo wielokrotnych prób, podejmowane wcześniej procedury ułaskawieniowe nie skłoniły Prezydenta RP do skorzystania wobec niego z aktu łaski.
Zarządzenie Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka jest rozwiązaniem przejściowym, nierozerwalnie połączonym z rozpoczętym 20 kwietnia 2026 roku z urzędu postępowaniem ułaskawieniowym. Prokuratura Generalna stanowczo zaznacza, że to zawieszenie kary „nie przesądza o sposobie zakończenia tego postępowania”, dodając jednocześnie, iż „kompetencja do podjęcia decyzji w przedmiocie zastosowania prawa łaski przysługuje wyłącznie Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej”.
- Teraz będzie na wolności oczekiwał na decyzję w sprawie ułaskawienia przez prezydenta - przekazała Radiu Eska Agnieszka Kłos rzecznik prasowy Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Rzeszowie
Czy w sprawie Piotra Pytla doszło do pomyłki?
Wyjaśniając swoje postanowienie, Prokurator Generalny zwrócił uwagę na bardzo istotne przesłanki, które mogłyby uzasadniać zastosowanie prawa łaski. Decydujące znaczenie miał czas spędzony w izolacji, przekraczający 21 lat, oraz drastyczne rozbieżności między niemieckim a polskim prawem w kwestii możliwości warunkowego wyjścia na wolność. Zgodnie z niemieckimi przepisami, szansa na przedterminowe zwolnienie pojawia się po 15 latach odsiadki, podczas gdy polskie przepisy wydłużają ten czas do pełnych trzech dekad.
Od samego początku Piotr Pytel konsekwentnie deklaruje swoją niewinność, a jego prawnicy przypominają, że kilkanaście lat temu inna osoba przyznała się do popełnienia zarzucanego mu morderstwa.