Burmistrz Sanoka odpowiada na zarzuty korupcyjne. Radny tłumaczy, dlaczego złożył doniesienie

2026-10-14 15:08

Tomasz M., zawieszony w obowiązkach burmistrz Sanoka, uważa, że oskarżenia korupcyjne to element ataku przed zbliżającym się referendum w sprawie jego odwołania. Włodarz miasta zapowiedział interwencję w prokuraturze. W obronie swoich decyzji staje radny, który złożył w tej sprawie doniesienie. Obaj przedstawili swoje wersje w wywiadach dla Radia ESKA.

Ramię funkcjonariusza CBA w mundurze taktycznym. O zatrzymaniu burmistrza Sanoka przeczytasz na SE.
Autor: CBA/ Materiały prasowe

Według ustaleń prokuratury Tomasz M. miał obiecać posadę w jednej ze spółek komunalnych radnemu Grzegorzowi Nogajowi. Ceną za rzekome stanowisko miało być przychylne głosowanie radnego oraz pozyskanie przez niego jeszcze jednego głosu poparcia w radzie miasta.

Przełomowym dowodem w sprawie stał się plik dźwiękowy. Okazuje się, że spotkanie polityków zostało w tajemnicy utrwalone za pomocą dyktafonu na początku tego roku.

Burmistrz nie zgadza się z zarzutami i przedstawia inną wersję zdarzeń. Według niego celem spotkania była tylko chęć pomocy w znalezieniu zatrudnienia. Jak podkreśla, moment ujawnienia całej sprawy ma jednoznacznie charakter motywowany politycznie.

- To nie był przypadek. Już wcześniej dostawałem informację, że taka akcja polityczna jest prowadzona przeciwko mnie, mojej rodzinie, moim współpracownikom i temu, co się dzieje w urzędzie miasta. I faktycznie ten scenariusz się spełnił. Ja wczoraj to potwierdziłem w prokuraturze - przekazał reporterowi Radia ESKA.

M. krytykuje nie tylko same zarzuty, ale i działania funkcjonariuszy. Jako osoba znana w mieście mógł sam zgłosić się na wezwanie prokuratury.

- Miało to na celu pokazanie i podniesienie jakby do rangi nie wiadomo jakiego przestępstwa, które zostało przedstawione w formie korupcji tak zwanej politycznej, którą ja zastosowałem w stosunku do radnego Grzegorza Nogaja. Było to nagranie, które dwa lata temu pan Grzegorz Nogaj zrealizował podczas jednego z naszych spotkań. To było jedyne takie spotkanie w cztery oczy, czyli już samo to, że było to jedyne takie spotkanie, a pan Grzegorz przychodzi na nie z dyktafonem,a wcześniejsze wszystkie inne sytuacje pokazały, że to było wszystko przygotowywane. Przez 15 miesięcy pan Grzegorz nie używał tego nagrania do żadnych innych celów. Teraz mamy referendum i w tym referendum wyciąga działania takie, które pokazują burmistrza w negatywnym świetle . Mam wiele rzeczy do udowodnienia, mam kilka dokumentów, informacje świadków, których będę chciał przedstawić, jaka jest zależność tego nagrania z tym wszystkim, co się wydarzyło teraz i co się będzie działo teraz przy referendum - mówi w rozmowie z Radiem ESKA.

15 listopada w Sanoku mieszkańcy wezmą udział w zaplanowanym referendum dotyczącym pozbawienia urzędu burmistrza.

Grzegorz Nogaj tłumaczy kulisy spotkania

Dziennikarz Radia ESKA postanowił zapytać Grzegorza Nogaja o odpowiedź na słowa zawieszonego burmistrza i zapytali, dlaczego nagranie ujrzało światło dzienne po upływie dłuższego czasu od jego zarejestrowania.

- Nagranie, a zarazem spotkanie z burmistrzem odbyło się 9 stycznia 2025 roku. Ja ogólnie długo biłem się z myślami, co z tym nagraniem zrobić. Rozmawiałem z radnymi rady miasta, rozmawiałem z prawnikami i zdecydowałem się 22 kwietnia złożyć zawiadomienie. Prokuratura prowadziła to postępowanie przez sześć miesięcy. Akurat teraz prokurator wydał taką, a nie inną decyzję i tutaj nie chcę też kwestionować tej decyzji, że to akurat wypadło przed referendum - powiedział.

Radny Grzegorz Nogaj w rozmowie z rozgłośnią podał także konkretny powód, z jakiego uruchomił rejestrator dźwięku przed wejściem na spotkanie:

- Byłem niepewny, co w ogóle ma wnieść to spotkanie. Zostałem wezwany przez wezwany przez panią z sekretariatu pana burmistrza na to spotkanie. To spotkanie miało się odbyć w cztery oczy i nie wiedziałem czego to spotkanie ma dotyczyć. Wtedy była sprawa taka, że pracowaliśmy nad programem naprawczym. Burmistrzowi brakowało tutaj osób, które chciałyby poprzeć ten program naprawczy i całą sytuację związaną z miastem w tym momencie.

Tomasz M. oskarżony przez rzeszowską prokuraturę

Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego pojawili się w domu włodarza Sanoka i stamtąd przewieźli go wprost do Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. Przedstawiono mu zarzuty przekroczenia uprawnień służbowych, a także próby korumpowania funkcjonariusza publicznego obietnicą korzyści majątkowej bądź osobistej. Do zakończenia procedur prawnych prokurator zdecydował się odsunąć burmistrza od sprawowania funkcji publicznych w mieście. Za popełnione czyny grozi od pół roku do 8 lat pozbawienia wolności.

Alfabet Millera - S jak sejm

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI