Spis treści
Dramatyczne zgłoszenie. Dziecko spadło z trzeciego piętra
Do wypadku doszło w piątek, 6 marca, o 17:44. Z relacji przekazanej TVN24 przez podkomisarz Jadwigę Śmietanę z Komendy Powiatowej Policji w Pszczynie wynika, że w chwili zdarzenia chłopiec znajdował się pod opieką ojca.
– Ze wstępnych ustaleń wynika, że dziecko było pod opieką ojca, mężczyzna był trzeźwy. Trwają ustalenia dokładnych okoliczności tej sprawy – wyjaśniała policjantka w rozmowie z TVN24.
Polecany artykuł:
Tuja złagodziła upadek
Jak opisują strażacy cytowani przez TVN24, ogromną rolę w uratowaniu dziecka odegrała rosnąca pod blokiem tuja. To właśnie na nią spadł czterolatek, co znacząco zamortyzowało uderzenie.
Ogniomistrz Tomasz Tomanek z pszczyńskiej straży pożarnej relacjonował, że chłopiec był przytomny i nie miał widocznych obrażeń, a strażacy udzielili mu pierwszej pomocy jeszcze przed przyjazdem ratowników medycznych.
Lądował śmigłowiec LPR
Na miejsce wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Jak podaje lokalny portal Pless.pl, załoga LPR oceniła stan dziecka jako stabilny. Ostatecznie chłopiec został przewieziony do szpitala karetką, w asyście lekarza z załogi śmigłowca.
Rzeczniczka LPR, Justyna Sochacka, potwierdziła w rozmowie z Pless.pl, że decyzja o transporcie naziemnym wynikała z dobrego stanu małego pacjenta.
Policja bada okoliczności zdarzenia
Śledczy analizują, jak doszło do tego niebezpiecznego zdarzenia. Na razie wiadomo jedynie, że ojciec dziecka był trzeźwy, a chłopiec znajdował się pod jego opieką. Funkcjonariusze sprawdzają m.in. zabezpieczenia okna oraz to, w jaki sposób dziecko mogło się do niego dostać.