Ksiądz zginął dla pieniędzy z kolędy. Miał zakneblowane usta. Obrońca mówił o przypadku. Zapadł wyrok

Proces Tomasza J., oskarżonego o brutalne zabójstwo proboszcza parafii NMP Fatimskiej w Kłobucku, zbliża się do końca. W trakcie rozprawy ujawniono szczegóły dramatycznego ataku, motywację oskarżonego i zeznania świadków, w tym bliskich oskarżonego i rodziny zamordowanego księdza. Sąd wymierzył mu karę pozbawienia wolności.

Syn mógł wiedzieć o planach ojca. Emocjonująca rozprawa w sprawie zabójstwa księdza

Przed Sądem Okręgowym w Częstochowie w piątek, 27 marca 2026 roku zakończyła się kolejna rozprawa Tomasza J., 52-letniego mieszkańca Kłobucka, oskarżonego o brutalne zabójstwo ks. Grzegorza Dymka, proboszcza parafii NMP Fatimskiej. Wyrok jeszcze nie zapadł, ale ostatnia rozprawa ujawniła dramatyczne szczegóły zbrodni, przygotowania sprawcy i jego motywację, a także emocje wśród bliskich oskarżonego i rodziny zamordowanego księdza.

Rozprawa była szczególnie poruszająca w momencie, gdy głos zabrał syn oskarżonego, Oskar Jelonek. Chłopak zeznał, że gdy dowiedział się o zabójstwie księdza, w pierwszej chwili pomyślał, że sprawcą mógł być jego ojciec.

– Gdy usłyszałem o morderstwie, pomyślałem: oby to nie był tata.

Macocha syna oskarżonego natomiast twierdziła, że syn mógł wiedzieć o planowanej zbrodni. Prokurator wniósł o konfrontację obu świadków, aby wyjaśnić sprzeczności w ich zeznaniach, jednak sąd wniosek odrzucił.

Prokurator: "Oskarżony od początku planował zabić księdza"

Prokurator w swojej mowie końcowej podkreślił, że Tomasz J. od samego początku miał zamiar popełnienia zabójstwa.

– Oskarżony obserwował plebanię, przygotowywał napad, zabrał przedmioty wskazujące na plan pozbawienia życia księdza. To dowodzi, że nie był to przypadkowy skok na gotówkę, lecz celowe i przemyślane działanie – mówił przedstawiciel organów ścigania.

Dodał również, że oskarżony płakał, jednak – jak podkreślił prokurator – to była skrucha wynikająca z uświadomienia sobie odpowiedzialności za popełniony czyn, a nie autentyczne poczucie winy.

Pełnomocnik rodziny zamordowanego księdza, zaznaczając powagę czynu, wnioskował o dożywotnie pozbawienie wolności. – Moim zdaniem oskarżony nie zasługuje na powrót do społeczeństwa – mówił.

Z kolei pełnomocnik Ordo Iuris podkreślił, że motywacja sprawcy była szczególnie naganna.

– Cała rodzina oskarżonego zeznawała, że dali radę spłacić długi i wyjść na prostą. Tymczasem Tomasz J. wybrał najprostsze i najbrutalniejsze rozwiązanie – napadł na szanowanego, cenionego i uważanego za transparentnego księdza. Działał umyślnie, świadomie decydując się na pozbawienie życia – mówił pełnomocnik.

Natomiast obrońca oskarżonego przekonywał, że podejrzany zaplanował rozbój, a nie zbrodnię. - Owinął usta taśmą, bo ksiądz wzywał pomocy. W ciemności w garażu, mógł nie widzieć, że taśma owinęła również nos prócz ust.

Nie wskazał, jaki wyrok sąd powinien wydać, pozostawiając to w ocenie sędziego, ale jednoznacznie stwierdził, że nie ma wątpliwości co do winy oskarżonego. Bracia ks. Grzegorza Dymka poprosili sąd o sprawiedliwy wyrok dla sprawcy.

Zobaczcie zdjęcia z rozprawy:

Wyrok dla Tomasza J. za zabójstwo księdza z Kłobucka

Po wysłuchaniu świadków, prokuratora, obrońcy, pełnomocników i samego oskarżonego sąd postanowił skazać Tomasza J. na karę pozbawienia wolności za rozbój, napad i usiłowanie zabójstwa. Zabójca księdza z Kłobucka spędzi w więzieniu 20 lat.

Tomasz J. udał się na kradzież, ale był przygotowany na dokonanie rozboju. Nie miał zamiaru zabić, ale na pewno był gotowy na kneblowanie, skrępowanie, czy też straszenie księdza - mówił sędzia w trakcie uzasadnienia wyroku.

Jak dodał sędzia, oskarżony mógł nie widzieć, że krępuje księdzu głowę z rękami folią.

Oskarżony musiał godzić się z tym, że krępuje również nos pokrzywdzonego. Jeżeli blokujemy dopływ powietrza, musimy liczyć się z tym, że spowoduje to śmierć człowieka, nawet np. gdyby ktoś miał z powodu kataru nos zatkany. Tomasz J. wyczerpał znamiona zabójstwa wraz z usiłowaniem rozboju.

Obrabował plebanię i zabił księdza. Potrzebował gotówki

Do tragedii doszło 13 lutego 2025 roku w Kłobucku. Ks. Grzegorz Dymek, proboszcz parafii NMP Fatimskiej, został brutalnie zamordowany na plebanii. Sprawcą był Tomasz J., który wieczorem zaatakował duchownego, skrępując go i zaklejając mu usta folią. Ksiądz zginął wskutek uduszenia.

Motywem zbrodni były niskie pobudki – chęć zdobycia pieniędzy. Tomasz J. był w poważnych tarapatach finansowych po nieudanej inwestycji w tartak w Czechach. Zaciągnął pożyczki od bliskich, w tym 300 tys. zł od własnego syna. Syn domagał się zwrotu pieniędzy, a oskarżony dowiedział się w podsłuchanej rozmowie, że ksiądz Dymek posiadał w domu gotówkę z kolędy – około 80 tys. zł.

Proces ujawnił również dramat rodziny oskarżonego. Jego żona, Anna J., zeznała, że po aresztowaniu męża i ujawnieniu zbrodni, codziennie mierzy się z falą hejtu i trudną sytuacją finansową. Musi spłacać kredyt hipoteczny i mierzyć się z presją ze strony dorosłych dzieci oskarżonego.

Podczas rozprawy nie zabrakło także wzruszających momentów pojednania. Brat Tomasza J. w symbolicznym geście poprosił rodzinę zamordowanego księdza o wybaczenie, a na korytarzu padł w ramiona starszego brata duchownego.

Tomasz J. w trakcie całego procesu przyznał się do winy, motywując czyn chęcią zaboru pieniędzy. Jednocześnie zapewniał, że nie chciał zabijać, i opowiadał o koszmarach, które przeżywa od czasu zbrodni.

Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki