Kuba Heisig pobity w Ostrawie. Czeska policja ujawnia nowe kulisy napaści na rowerzystę

2026-11-03 13:55

Sprawa brutalnego ataku na polskiego rowerzystę w Czechach zyskała właśnie zupełnie nowe oblicze. Pochodzący z Chorzowa Kuba Heisig zamierzał przejechać 800 kilometrów, by wesprzeć zbiórkę na leczenie swojej partnerki, która zmaga się z rakiem szyjki macicy. Jego charytatywną wyprawę przerwała jednak napaść w Ostrawie. Pierwsze doniesienia mówiły o agresji wywołanej żółto-niebieską czapką z napisem „GŌRNY ŚLŌNSK”. Teraz tamtejsi funkcjonariusze przedstawiają diametralnie inny przebieg zdarzeń, z czym sam poszkodowany stanowczo się nie zgadza.

Pobity Kuba Heisig z widocznym siniakiem pod okiem. Obok dłoń trzymająca żółto-niebieską czapkę. Więcej w SE.
Autor: Cargo Familia/Facebook.com/ Archiwum prywatne

Kuba Heisig ruszył w trasę dla chorej partnerki. W Ostrawie doszło do pobicia

Wrzesień 2026 roku przyniósł poruszającą historię Kuby Heisiga oraz jego trzydziestoletniej ukochanej Marceliny, o której usłyszał cały kraj. Kobieta toczy ciężki bój z nowotworem szyjki macicy, a jej sytuację dodatkowo komplikował fakt, że jednocześnie walczyła o utrzymanie ciąży.

Aby zwrócić uwagę na dramat partnerki i zgromadzić fundusze na jej terapię, mężczyzna zdecydował się na wyjątkowy gest. Dziewiątego września rozpoczął charytatywny rajd rowerowy, który nazwał „Rajza dla Marceliny”.

Trasa wyprawy liczyła aż 800 kilometrów i biegła wzdłuż historycznych granic Górnego Śląska. Przedsięwzięcie miało nie tylko przynieść środki finansowe na leczenie, ale także zwiększyć społeczną świadomość dotyczącą kobiecych nowotworów.

Wyprawa została jednak gwałtownie przerwana na terenie czeskiej Ostrawy, gdzie rowerzysta padł ofiarą ataku. Sieć błyskawicznie obiegły fotografie poszkodowanego z podbitym okiem, a temat brutalnej napaści zdominował polskie media.

Atak za czapkę z napisem Górny Śląsk? Pierwsza wersja obiegła Polskę

Pierwotny opis zajścia wstrząsnął opinią publiczną. Zgodnie z relacją opublikowaną na profilu Cargo Familia, agresorzy rzucili się na Heisiga przez jego żółto-niebieską czapkę, na której widniał napis „GŌRNY ŚLŌNSK”.

Z tamtych doniesień wynikało, że napastnicy wzięli Polaka za obywatela Ukrainy, kierując w jego stronę wulgarne wyzwiska i nazywając go między innymi „banderowcem”.

Krajowe redakcje błyskawicznie podchwyciły ten temat. Zdarzenie przedstawiano jako atak o prawdopodobnym tle narodowościowym, a w stronę poturbowanego cyklisty popłynęła fala wsparcia i współczucia.

Skutkiem pobicia była rezygnacja Heisiga z dalszej jazdy i powrót do domu. Obecnie jednak śledczy z Czech prezentują wyniki dochodzenia, które rzucają cień na pierwotną wersję wydarzeń.

Ostrawska policja ujawnia kulisy pobicia Kuby Heisiga. Nocny klub i kłótnia

Drugiego listopada na łamach czeskiego serwisu Novinky.cz ukazał się artykuł bazujący na informacjach od tamtejszych stróżów prawa. Z publikacji wynika, że tło całego zajścia wyglądało zupełnie inaczej, niż pierwotnie informowano opinię publiczną.

Śledczy ustalili, że przed atakiem Polak bawił się w jednym z lokalnych klubów nocnych, gdzie nawiązał znajomość z dwoma obcokrajowcami. Cała trójka miała razem pić alkohol, a po zamknięciu lokalu w okolicach godziny piątej nad ranem wspólnie wyjść na zewnątrz.

Początkowo konwersacja między mężczyznami przebiegała bez zakłóceń. Do eskalacji doszło dopiero w pobliżu skrzyżowania ulic Poděbradovej i Švabinskiego, nieopodal znanej ulicy Stodolní w samym sercu Ostrawy.

Rzeczniczka tamtejszej policji Eva Michalíková poinformowała, że wywiązała się tam ostra wymiana zdań zakończona rękoczynami. Bezpośrednim zapalnikiem agresji miały być obraźliwe słowa skierowane pod adresem matki jednego ze sprawców.

Taką narrację przedstawiają funkcjonariusze prowadzący sprawę. Sam poszkodowany kategorycznie odrzuca jednak oskarżenia, jakoby miał ubliżać matce któregokolwiek z towarzyszy.

Quiz z gwary śląskiej. Tylko prawdziwy Ślązak zdobędzie komplet punktów
Pytanie 1 z 10
Na śląsku, na oficjalne wydarzenie, będzie potrzebny ancug, czyli...?

Kamery monitoringu w Ostrawie a żółto-niebieska czapka. Nowe ustalenia

Kluczowym dowodem w prowadzonym śledztwie okazały się zapisy z kamer miejskiego monitoringu. Funkcjonariusze dokładnie przejrzeli nagrania w celu zrekonstruowania przebiegu całego incydentu.

Z ustaleń czeskich mundurowych wynika, że kamery nie zarejestrowały, by w momencie sprzeczki Polak nosił na głowie lub trzymał na widoku żółto-niebieską czapkę, która według pierwszych doniesień miała wywołać furię napastników.

Co więcej, prowadzący sprawę wykluczyli podłoże narodowościowe tego ataku. Okazało się również, że za pobiciem stoją dwaj 26-letni obywatele Słowacji, a nie Polacy, o czym spekulowano w pierwszych przekazach medialnych.

Tamtejsze portale przekazały ponadto informację, że w chwili napaści pobity rowerzysta był pod wpływem alkoholu.

Kuba Heisig odpowiada na ustalenia czeskiej policji i zarzuca manipulację

W rozmowie z dziennikarzem Radia ESKA pochodzący z Chorzowa Kuba Heisig skomentował najnowsze publikacje zza południowej granicy. Cyklista podważa część ustaleń prezentowanych przez czeskie portale, twierdząc, że doszło do manipulacji.

„Policjanci od początku mówili mi, że nie mają żadnego interesu w tym, żeby szukać znamion czynu ksenofobicznego i będą to klasyfikować jako zwykły rozbój. Nie zmienia to faktu, że pobicie jest udokumentowane, a zarzuty zostały postawione” – przekonuje w rozmowie z ESKĄ.

Poszkodowany najmocniej protestuje przeciwko sugestiom dotyczącym braku nakrycia głowy w śląskich barwach, które w jego pierwszej relacji stanowiło główny motyw ataku. „To jest absurdalne. Ja tę czapkę miałem tam ze sobą i to też widać na nagraniach z mojego treningu. Wspólnie z policjantami oglądaliśmy te materiały, dlatego nieprawdą jest, że tej czapki fizycznie tam nie było. Łatwo mogę to udowodnić, jeśli ostrawska policja zgodzi się udostępnić nagrania” – zapewnia reportera ESKI Heisig.

Mieszkaniec Chorzowa stanowczo dementuje także informacje, według których podczas składania zawiadomienia znajdował się w stanie nietrzeźwości uniemożliwiającym wykonanie czynności procesowych.

„Ten artykuł jest mocno zmanipulowany, jest tam dużo nieprawdy. Piszą, że policjanci nie byli w stanie przeprowadzić ze mną czynności, bo byłem pod wpływem alkoholu. To jakieś absurdalne zarzuty” – komentuje. Rowerzysta zaznacza, że chce uniknąć medialnych przepychanek, ale zamierza wydać oficjalny komunikat przedstawiający jego punkt widzenia. „Nie przejmuję się tym. Prawdopodobnie jutro napiszę oświadczenie i opublikuję je na swoich profilach. Nie chcę odnosić się do tego na gorąco” – zapowiada.

Fakt zabrania czapki w trasę nie stanowi jednak dowodu na to, że była ona widoczna dla sprawców w momencie ataku i wywołała ich agresję. W tym kluczowym aspekcie wersja Polaka oraz oficjalne stanowisko czeskich śledczych całkowicie się rozmijają.

Dwaj Słowacy z zarzutami za pobicie w Ostrawie. Grozi im więzienie

Funkcjonariuszom z Czech udało się ustalić tożsamość dwóch napastników odpowiedzialnych za atak na Polaka. Sprawcami okazali się dwaj 26-letni Słowacy, którzy usłyszeli już zarzuty dotyczące zakłócenia porządku publicznego. Jak informują tamtejsi mundurowi, podejrzani poszli na współpracę z organami ścigania i przyznali się do winy.

Surowsza kara czeka tego z mężczyzn, który w przeszłości był już notowany za podobne występki i może spędzić w więzieniu nawet trzy lata. Drugiemu z agresorów grozi maksymalnie dwuletnia odsiadka.

Sam fakt fizycznej napaści i odniesienia obrażeń przez Heisiga pozostaje bezdyskusyjny. Kością niezgody są natomiast okoliczności poprzedzające całe zajście oraz bezpośrednia motywacja napastników.

Zbiórka „Rajza dla Marceliny” zakończona sukcesem. Zebrano ponad 650 tysięcy złotych

Mimo że rowerowa wyprawa zakończyła się przed czasem, najważniejsze założenie całej akcji, czyli wsparcie dla zmagającej się z ciężką chorobą Marceliny, przyniosło spektakularne rezultaty.

Zorganizowana w serwisie Pomagam.pl zbiórka zakładała pierwotnie zgromadzenie 300 tysięcy złotych. Ostatecznie los kobiety poruszył aż 17 003 darczyńców, a na konto inicjatywy wpłynęło łącznie 653 490 złotych.

Oznacza to, że zgromadzona suma ponad dwukrotnie przebiła początkowe założenia organizatorów akcji.

Losy Kuby oraz Marceliny wciąż wywołują ogromne zainteresowanie społeczne. Choć rewelacje czeskich funkcjonariuszy całkowicie zmieniają obraz wydarzeń z Ostrawy, to poszkodowany cyklista odrzuca część tych ustaleń i zapowiada publikację własnych wyjaśnień.

 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI