- W Sądzie Rejonowym w Myszkowie toczy się proces Teresy D., ciotki Jacka Jaworka. Jest oskarżona o ukrywanie potrójnego mordercy przez trzy lata, za co grozi jej do 5 lat więzienia.
- Z ustaleń śledczych wynika, że Jaworek w domu ciotki żył komfortowo – był odżywiony, miał leki, a nawet urządził sobie siłownię. Samobójstwo popełnił po pogorszeniu się stanu jego zdrowia.
- Podczas procesu siostra Jaworka zeznała, że nie zgodziła się na udział Teresy D. w pogrzebie brata.
- Ze względu na sprzeciw lokalnej parafii, Jacek Jaworek nie został pochowany w rodzinnej Dąbrowie Zielonej. Spoczął w anonimowym grobie na jednym z cmentarzy w Częstochowie.
Tajemnica pogrzebu Jacka Jaworka. Siostra zabroniła ciotce udziału w ceremonii
Proces 75-letniej Teresy D., która przez trzy lata miała dawać schronienie najbardziej poszukiwanemu przestępcy w Polsce, Jackowi Jaworkowi, odsłania kolejne, wstrząsające fakty. Kobiecie grozi do pięciu lat więzienia za pomoc w ukrywaniu sprawcy potrójnego morderstwa. Przez trzy lata Jaworek żył w jej domu jak pączek w maśle. Był dobrze odżywiony, miał dostęp do leków, a nawet przeprowadził ciotce remont i urządził sobie siłownię. Jego spokój przerwał dopiero pogarszający się stan zdrowia, który pchnął go do samobójstwa w lipcu 2024 roku.
Jak opisuje "Fakt", podczas ostatniej rozprawy w myszkowskim sądzie zeznania złożyła siostra Jacka Jaworka. To właśnie ona wzięła na siebie ciężar organizacji pochówku brata. Kobieta ujawniła, że Teresa D. bardzo chciała uczestniczyć w ostatnim pożegnaniu. Jej decyzja była jednak stanowcza i bezwzględna. Siostra Jaworka obawiała się, że Teresa D., darząca chrześniaka ogromnym uczuciem, mogłaby nie dochować tajemnicy i ujawnić miejsce jego spoczynku. Obiecała natomiast ciotce, że kiedyś zabierze ją na cmentarz i pokaże mogiłę brata. Z relacji córki Jaworka, która również zeznawała w sądzie, wynika, że Teresa D. bardzo przeżyła samobójczą śmierć chrześniaka. Miała sobie wyrzucać, że nie powstrzymała go przed tragicznym krokiem.
Polecany artykuł:
Morderca z Borowców pochowany w anonimowej mogile. Kościół odmówił pogrzebu
Siostra zabójcy przyznała przed sądem, że przez długi czas miała wątpliwości, czy znalezione w Dąbrowie Zielonej zwłoki na pewno należą do jej brata. Jej niepewność rozwiały dopiero wyniki badań DNA. Problemem okazało się również samo miejsce pochówku. Rodzinna parafia w Dąbrowie Zielonej, gdzie na cmentarzu spoczywają rodzice Jaworków oraz jego ofiary – brat Janusz, bratowa Justyna i ich syn Jakub – nie była brana pod uwagę. Władze kościelne uznały, że pogrzeb zabójcy w tym miejscu mógłby wywołać publiczne zgorszenie. Odmówiono mu katolickiego pochówku w rodzinnej gminie.
Ostatecznie Jacek Jaworek spoczął w bezimiennej mogile na jednym z cmentarzy w Częstochowie, a jego dokładne miejsce pochówku zna jedynie garstka osób. Tajemnica ta miała być gwarancją, że grób mordercy nie stanie się celem dla wandali, ani miejscem przyciągającym tłumy ciekawskich.