Zabójstwo seniorki w Dąbrowie Górniczej
Ta potworna zbrodnia wydarzyła się 20 sierpnia 2025 r. w Dąbrowie Górniczej. Piotr B. (42 l.) zapukał do drzwi mieszkania pani Zuzanny (†87 l.)kobieta nie spodziewała się, że może jej coś grozić .Przecież doskonale znała Piotra B. Niestety, ten nie miał dla niej żadnej litości. Podczas wizyty złapał za nóż i zaatakował Bogu ducha winną seniorkę. Ciosy padała raz za razem. Potem patolodzy doliczyli się na ciele pani Zuzanny aż 38 ran - ciętych i kłutych. Gdy rodzina seniorki ją odnalazła, w jej szyi był wbity nóż.
Materiał "Super Expressu" o zabójstwie w Dąbrowie Górniczej: Mówił, że ręce mu śmierdzą krwią, obsesyjnie je mył. W szyi pani Zuzanny tkwił nóż
Piotr B. po zabójstwie zabrał z mieszkania kilka rzeczy m. in. akt notarialny i klucze. Pojechał swoim fiatem do znajomka. Tam urządzili sobie biesiadę przy grillu. Był alkohol i narkotyki. Już na początku B. powiedział do kolegi Krzysztofa P. "Za**bałem człowieka i nie wiem, co z tym zrobić". Po niespełna dwóch dniach na posesję Krzysztofa P. weszli policjanci i zatrzymali Piotra B.
Dożywocie dla Piotra B. "Działał perfidnie i okrutnie"
2 listopada 2026 roku Sąd Okręgowy w Sosnowcu wydał wyrok za to przerażające zabójstwo. Piotr B. orzeczenia nie wysłuchał. Wolał zostać w celi niż po raz kolejny spoglądać w oczy rodziny seniorki. Gdy sędzia odczytywał werdykt bliscy pani Zuzanny wycierali łzy.
- Sąd uznaje Piotra B. za winnego morderstwa i wymierza mu karę dożywotniego więzienia - zawyrokował przewodniczący składu Piotr Horzela.
- Przedstawiona przez oskarżonego wersja wydarzeń, jakoby po przyjściu do mieszkania pokrzywdzonej zastał ją już martwą jest nielogiczna i niespójna. Nikt rozsądnie myślący po ujrzeniu w mieszkaniu martwej osoby w okolicznościach świadczących o popełnieniu zbrodni nie umawia się z kolegą na grilla. Powody, dla których oskarżony zamordował dotyczą rozliczeń finansowych. Działał perfidnie i okrutnie. Pokrzywdzona wpuściła go do siebie w dobre wierze. Myślała, że Piotr B. odda jej pieniądze - dodawał sędzia.
Łzy wnuczki ofiary. "Chciałabym kary śmierci"
Monika Gajczewska, jedna z wnuczek ofiary, była na każdej rozprawie. Nie potrafiła ukryć łez.
- Widziałam babcię w trumnie, nim została skremowana. Była cała podziurawiona, posiniaczona. Miała odcięty palec, pewnie próbowała się bronić. Ja bym chciała, żeby była kara śmierci. Chciałabym, żeby zrobił z nim ktoś coś takiego, jak on zrobił babci. Życzę mu jak najgorzej. Wiem, że nie powinno się, ale babcia była dla mnie wszystkim, była ważniejsza niż mama - powiedziała "Super Expressowi" zapłakana wnuczka.
Galeria ze zdjęciami: Mówił, że ręce mu śmierdzą krwią, obsesyjnie je mył. W szyi pani Zuzanny tkwił nóż