Poświęcił im swoją kampanię wyborczą. Przyszły na pogrzeb Łukasza Litewki. Oczy od razu się zaszkliły

2026-04-30 8:53

Nie niosły kwiatów ani wieńców. Przyszły w ciszy, obok swoich opiekunów, jakby wiedziały, że żegnają kogoś wyjątkowego. Przed kościołem w Sosnowcu pojawiły się psy – te same, o które przez lata walczył Łukasz Litewka. Widok był poruszający i dla wielu stał się symbolem bezwarunkowej miłości, jaką potrafią odwzajemnić zwierzęta.

Poświęcił im życie. Zwracał na nie uwagę nawet podczas kampanii wyborczej

Łukasz Litewka od początku swojej działalności pokazywał, że polityka nie musi być oderwana od wrażliwości. Dla niego jednym z najważniejszych tematów była pomoc zwierzętom – szczególnie tym porzuconym, skrzywdzonym i zapomnianym. W schroniskach widział nie „problem”, lecz konkretne historie i życia, które można jeszcze odmienić. To dlatego zdecydował się na coś, co w świecie polityki było niemal niespotykane – swoją kampanię wyborczą oddał właśnie im.

Na jego plakatach nie dominowało nazwisko ani wizerunek kandydata. Zamiast tego pojawiały się psy ze schroniska – z imionami, zdjęciami i informacją, że czekają na adopcję. To był prosty, ale niezwykle mocny przekaz: zanim skupimy się na polityce, zobaczmy tych, którzy naprawdę potrzebują pomocy.

Efekt przerósł oczekiwania – wiele z tych zwierząt znalazło domy, a sama akcja stała się symbolem empatii i odwagi w działaniu. Dla Łukasz Litewka nie był to jednorazowy gest, lecz część większej misji, którą realizował także później w swojej pracy publicznej.

Psy czekały przed kościołem. Ten widok mówił wszystko

W środę, 29 kwietnia wydarzyło się coś co trudno opisać bez emocji. Przed kościołem św. Joachima w Sosnowiec zaczęli gromadzić się ludzie… wraz ze swoimi psami. Nie było w tym przypadku. To właśnie te zwierzęta – podobne do tych z jego plakatów, często również uratowane i adoptowane – stały się częścią ostatniego pożegnania. Jedne siedziały spokojnie przy nogach opiekunów, inne spoglądały w stronę wejścia do świątyni. W ich obecności było coś niezwykle poruszającego – jakby wyczuwały, że dzieje się coś ważnego.

Gdy w trakcie uroczystości wynoszono trumnę, ciszę zaczęły przerywać pojedyncze szczeknięcia. Nikt nie odbierał tego jako zakłócenia. Wręcz przeciwnie – dla wielu był to moment, który ścisnął za gardło najmocniej. Trudno było nie odnieść wrażenia, że to właśnie w ten sposób zwierzęta „żegnają” człowieka, który przez lata był ich głosem.

I ten głos na długo pozostanie w sercach ludzi.

Czarzasty: "dla niego najważniejsza była pomoc słabszym"

Sama ceremonia miała bardzo osobisty i pełen emocji charakter. W świątyni zgromadzili się bliscy, przyjaciele i mieszkańcy, a kolejne słowa wypowiadane podczas nabożeństwa tylko potęgowały wzruszenie. W homilii ksiądz mówił o wrażliwości Łukasz Litewka i jego niezwykłej zdolności dostrzegania tych, których inni często pomijali – zarówno ludzi, jak i zwierząt. Podkreślał, że jego życie było dowodem na to, jak wiele można zmienić, kierując się empatią.

W trakcie uroczystości głos zabrał również Włodzimierz Czarzasty, który wspominał Litewkę jako człowieka niezależnego, dla którego najważniejsze nie były polityczne spory, lecz realna pomoc słabszym. Przywołał jedną z sytuacji sprzed kilku lat – w okresie wielkanocnym 2021 roku.

- Dzwoni, mówi: "w Warszawie jest pies, dla którego znalazłem dom w Sosnowcu. Przywieź go". Przywiozłem, bo to było dla niego ważne — mówił marszałek. Zaznaczył, że poseł Litewka potrafił jednoczyć ludzi o różnych poglądach, a dla wielu osób w trudnych sytuacjach życiowych był ostatnią deską ratunku.

Ta historia, choć prosta, doskonale oddawała jego sposób myślenia – liczyło się konkretne działanie i czyjeś dobro.

Marszałek podkreślił też, że Litewka miał rzadką umiejętność łączenia ludzi ponad podziałami. Niezależnie od poglądów, potrafił znaleźć wspólny język, jeśli chodziło o pomoc innym. Dla wielu osób znajdujących się w trudnej sytuacji był kimś, kto pojawiał się w ostatnim momencie – kiedy wydawało się, że nie ma już wyjścia. Te słowa wybrzmiały w kościele wyjątkowo mocno, a wielu uczestników nie kryło łez.

Jednym z najbardziej poruszających momentów był także odczytany list od rodziców, pełen miłości i bólu po stracie syna. Na zakończenie uroczystości rozległy się długie oklaski – szczere, pełne wdzięczności. A gdzieś za murami kościoła wciąż czekały psy, jakby pilnując, by pamięć o nim trwała dalej.

Tak przebiegał pogrzeb Łukasza Litewki:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki