Urzędnicy nie odpowiedzą za śmierć Kamilka z Częstochowy. Druzgocąca decyzja śledczych. "Bezkarność"

8-letni Kamilek z Częstochowy zginął w wyniku obrażeń, jakie zadawał mu ojczym oraz matka. Chłopiec walczył w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka o życie, lecz ostatecznie lekarzom nie udało się go uratować. Oprawcy dziecka stanęli przed sądem i usłyszeli wyroki, ale nadal w toku było postępowanie dotyczące ewentualnych zaniedbań ze strony przedstawicieli licznych instytucji, które trzymali pieczę nad rodziną i nie zauważyli cierpienia Kamilka. Teraz już wiemy, że urzędnicy nie odpowiedzą za śmierć 8-latka. Znamy szczegóły.

Kamilek z Częstochowy umierał w męczarniach, katowany przez ojczyma i matkę. Wyrok sądu dla jego oprawców, który niedawno zapadł, odbiera nadzieję na zmiany, bo nowo ujawnione kulisy tego, co działo się w domu chłopca, pokazują niebywałe okrucieństwo agresorów. Kamilka można było uratować, gdyby reakcja wymiaru sprawiedliwości była bardziej stanowcza. Teraz, kiedy pojawiła się szansa zadośćuczynienia za błędy, morderca 8-latka nie usłyszał dożywocia. Rodzina Kamilka, przedstawiciele fundacji, osoby zaangażowane w sprawę i Rzeczniczka Praw Dziecka, są oburzeni taką decyzją. Kulisy sprawy szczegółowo opisaliśmy w książce "Dzieci odchodzą w ciszy".

Pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł w maju 2026 roku przed Sądem Okręgowym w Częstochowie. Dawid B., ojczym chłopca, został skazany na 25 lat więzienia, a jego matka - Magdalena B. - na 16 lat więzienia. Od decyzji się odwołano, czekamy na proces apelacyjny. 

Czytaj więcej:  Kamilka z Częstochowy można było uratować. Wyrok dla oprawców odbiera nadzieję. Nowe kulisy szokują

Tymczasem Prokuratura Regionalna w Gdańsku po raz drugi umorzyła postępowanie dotyczące zaniedbań, jakich dopuścili się przedstawiciele instytucji, pod którym opieką znajdował się Kamilek. I choć w książce "Dzieci odchodzą w ciszy" wskazywaliśmy, że urzędnicy wykonywali swoje obowiązki, to zrobili absolutne minimum, nie pochylając się nad sprawą 8-letniego chłopca, która wymagała dodatkowej uwagi. To minimum wystarczyło, by śledczy nie dostrzegli podstaw do postawienia im jakichkolwiek zarzutów. Wcześniej Sąd Rejonowy w Kielcach utrzymał w mocy umorzenie w zakresie odpowiedzialności nauczycieli, lekarzy i pracowników ochrony zdrowia, lecz kazał dokładniej przyjrzeć się urzędnikom, kuratorom sądowym, policjantom, prokuratorom i sędziom z wydziałów rodzinnych.

Ponowna analiza materiału nie doprowadziła do przełomu. Szczegóły poniżej.

Nadzór nad rodziną był, odpowiedzialnych za brak reakcji nie ma. Nikt nie zauważył cierpienia Kamilka z Częstochowy i nikt za to nie odpowie

Śledczy twierdzą, że sprawdzili wszystko od początku: akta sprawy z sądów rodzinnych w Częstochowie i Olkuszu, dokumentację procedur Niebieskiej Karty oraz działania ośrodków pomocowych w obu tych miastach. Przesłuchano świadków, pracowników instytucji, członków rodziny Kamilka z Częstochowy oraz sąsiadów. Materiał dowodowy nie wykazał, aby podejrzani dysponowali informacjami jednoznacznie wskazującymi na stosowanie przemocy w stopniu uzasadniającym odpowiedzialność karną za zaniechanie. Kluczowe zdaje się słowo "jednoznacznie", lecz w obliczu prawa same domniemania nie wystarczyły. Co istotne, umorzeniem objęto nawet wydarzenia z 30 marca i 3 kwietnia 2023 roku, kiedy Kamilek z Częstochowy już był ciężko poparzony, a nikt nie wszedł do pokoju, by z nim porozmawiać i sprawdzić, jak się miewa. Mimo że pracownice MOPS i funkcjonariusz policji byli w miejscu jego zamieszkania, dodajmy.

Zobacz również:  35 dni umierania, 8 lat życia, zero pomocy. Kamilek z Częstochowy zakatowany na śmierć

"Brak dowodów na umyślne nieudzielenie pomocy lub niedopełnienie obowiązków służbowych", wskazała prokuratura. Dalej czytamy, że czynności był podejmowane na podstawie obowiązujących przepisów, czyli właściwie to, o czym już pisaliśmy - zrobiono absolutne minimum, nic więcej. 

- Nie zgadzam się z decyzją prokuratury. Konsekwentnie zamierzam wspierać osoby uprawnione do złożenia zażalenia. Jeżeli decyzja nie zostanie uchylona, osoby reprezentujące Kamilka złożą subsydiarny akt oskarżenia. Sprawa i tak finalnie trafi do sądu karnego - zapowiedziała już Monika Horna-Cieślak, Rzeczniczka Praw Dziecka.

Prokuratura zastrzega, że przedmiotem postępowania była "wyłącznie ocena odpowiedzialności karnej osób wykonujących zadania publiczne", co równocześnie nie przesądza o ich ewentualnej odpowiedzialności dyscyplinarnej lub służbowej. Postanowienie o umorzeniu śledztwa nie jest prawomocne i można je zaskarżyć. Jeśli tak się stanie, nie będzie to ostatni raz, kiedy słyszymy o sprawie Kamilka.

Galeria zdjęć: Urzędnicy nie odpowiedzą za śmierć Kamilka z Częstochowy. Druzgocąca decyzja śledczych. "Bezkarność"

Sonda
Czy kary za dzieciobójstwo w Polsce są odpowiednie?
Oprawcy Kamilka z Częstochowy skazani

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki