Wbił mu nóż w plecy i uciekł rowerem. Krew tryskała na świadków. Stwierdził, że nie chciał tego zrobić

Do krwawego zdarzenia na sklepowym parkingu w Rędzinach doszło jesienią minionego roku. Kiedy 44-latek wkładał sprawunki do samochodu, w ułamku sekundy rzucił się na niego Cezary B. Sprawca wbił mu nóż w plecy, a cios okazał się na tyle silny, że doszło do przerwania tętnicy. Tylko dzięki przytomności umysłu osób postronnych ofiara nie wykrwawiła się na śmierć. Wiadomo już, jaki los czeka agresora.

Wejście do sklepu sieci Dino. O brutalnym ataku nożownika na parkingu w Rędzinach przeczytasz na SE.
Autor: Dino/ Materiały prasowe

Pakował zakupy. Nagle został zaatakowany nożem

Dramatyczne sceny rozegrały się 20 października 2025 roku w godzinach przedpołudniowych. Po godzinie 11 na parkingu przy dyskoncie Dino w Rędzinach niedaleko Częstochowy 44-letni mieszkaniec okolicy pakował kupione rzeczy do auta. To właśnie w tym momencie nastąpił niczym niesprowokowany, brutalny atak.

W stronę niczego nieświadomego mężczyzny ruszył 37-letni Cezary B. i z zaskoczenia dźgnął go w plecy. Użyte przez niego narzędzie miało ostrze o długości 11 centymetrów. Obrażenia okazały się bardzo rozległe, gdyż uszkodzeniu uległa jedna z tętnic.

Poszkodowany zaczął gwałtownie tracić krew. W pierwszej kolejności z pomocą ruszyli inni klienci, którzy bez wahania przystąpili do tamowania krwotoku. Po przyjeździe służb ranny trafił prosto na stół operacyjny, gdzie chirurdzy przez wiele godzin walczyli o jego życie.

Sprawca nie miał zamiaru czekać na przyjazd policji. Z miejsca przestępstwa oddalił się na rowerze z napędem elektrycznym. Mimo to funkcjonariuszom udało się go ująć jeszcze tego samego dnia. Agresor wpadł w ręce mundurowych, gdy przebywał w jednym z punktów handlowych w sąsiednich Rudnikach.

Podczas późniejszego przesłuchania prokuratorskiego mężczyzna nie ukrywał, że to on pchnął nożem. Co zaskakujące, zapewniał przy tym, że jego celem wcale nie było wyrządzenie komukolwiek krzywdy.

Biegli wydali opinię. Mężczyzna był niepoczytalny

W toku prowadzonego dochodzenia zlecono specjalistyczne badania psychiatryczne Cezarego B. Wnioski płynące z tej ekspertyzy okazały się decydujące dla kształtu całego procesu.

Zgodnie z orzeczeniem medyków, w momencie zadawania ciosu sprawca był całkowicie niepoczytalny. Stwierdzono u niego zaburzenia psychiczne, które uniemożliwiały mu zarówno ocenę własnego postępowania, jak i świadome kontrolowanie swoich reakcji.

Taki stan rzeczy w świetle prawa oznacza jedno - mężczyzna nie może odpowiadać przed sądem jak zdrowy człowiek.

Opierając się na tych dokumentach medycznych, prokuratura zawnioskowała do sądu o formalne zakończenie śledztwa bez aktu oskarżenia. Rzecznik częstochowskiej Prokuratury Okręgowej, prokurator Tomasz Ozimek tłumaczył, że osoba całkowicie niepoczytalna w chwili popełniania przestępstwa jest wyłączona spod odpowiedzialności karnej.

To jednak nie zamyka definitywnie całej historii.

Atak nożownika:

Sąd zdecydował o zamkniętym zakładzie psychiatrycznym

Lekarze opiniujący w sprawie jednoznacznie podkreślili, że wypuszczenie Cezarego B. na wolność wiąże się z ogromnym ryzykiem. Według specjalistów istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że mężczyzna mógłby dopuścić się kolejnych, równie groźnych w skutkach ataków.

Z tego względu wymiar sprawiedliwości musiał sięgnąć po odpowiednie instrumenty ochronne. Sędzia orzekł o przymusowej izolacji sprawcy i umieszczeniu go w zamkniętym ośrodku leczenia psychiatrycznego.

Dzięki temu rozstrzygnięciu, pomimo umorzenia standardowego postępowania karnego, nożownik nie będzie mógł swobodnie funkcjonować w społeczeństwie. O tym, jak długo pozostanie w specjalistycznym szpitalu, zdecydują w przyszłości postępy w leczeniu oraz cykliczne oceny jego stanu zdrowia.

Cała procedura jest echem szokującego zdarzenia z rędzińskiego parkingu, gdzie niewinny 44-latek o mało nie stracił życia podczas zwyczajnego pakowania zakupów do bagażnika.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki