- W Tychach doszło do tragicznego wypadku w myjni bezdotykowej, gdzie 65-latek wpadł do kanału technicznego.
- Mężczyzna, wyciągnięty przez świadków i reanimowany, zmarł po przewiezieniu do szpitala.
- Śledztwo ma wyjaśnić, jak długo poszkodowany przebywał w kanale, biorąc pod uwagę stan głębokiej hipotermii.
- Jakie są prawdziwe przyczyny tego tragicznego zdarzenia?
Tychy. Śmiertelny wypadek w myjni samochodowej. Nie żyje 65-latek
Policja w Tychach wyjaśnia okoliczności śmierci 65-latka, który uległ poważnemu wypadkowi na terenie myjni bezdotykowej przy ul. Glinczanskiej w poniedziałek, 5 stycznia. Przed godz. 20 służby ratownicze otrzymały informację o mężczyźnie, który wpadł do kanału technicznego.
- Po przybyciu na miejsce okazało się, że mężczyzna został wyciągnięty z kanału przez osoby postronne, które rozpoznały u niego zatrzymanie krążenia i przystąpiły do reanimacji - przekazał portal 112tychy.pl.
Resuscytację krążeniowo-oddechową, która trwała ostatecznie kilkadziesiąt minut, kontynuowały służby ratownicze, a 65-latek trafił po tym czasie do szpitala w stanie ciężkim.
- Mężczyzna zmarł po przewiezieniu do placówki, natomiast nie wiemy jeszcze, czy do zgonu doszło w poniedziałek w godzinach wieczornych, czy już we wtorek - przekazała w rozmowie z "Super Expressem" asp. Paulina Kęsek z Komendy Miejskiej Policji w Tychach.
W tej sprawie zostało wszczęte śledztwo, która ma wyjaśnić, jak długo poszkodowany przebywał w kanale technicznym, jako że zdiagnozowano u niego stan głębokiej hipotermii.
- Będziemy w tej sprawie przesłuchiwać świadków i prowadzić inne czynności, żeby poznać prawdę o przyczynach zdarzenia - dodaje Kęsek.