Nie tak miał wyglądać Nowy Rok dla małego Ksawierka i jego bliskich. Radość z narodzin dziecka miesza się z żałobą po śmierci jego matki. - Nie pogodzimy się z tym. Ksawery nie ma matki, moja siostra była za młoda, by umrzeć – denerwuje się Tomasz Roszak, brat zmarłej.
Kobieta w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia trafiła do szpitala miejskiego w Częstochowie. Tam po cesarskim cięciu urodziła Ksawerego.
- Ula miała anemię, w szpitalu przetoczono jej pięć jednostek krwi – opowiada rodzina zmarłej. - 31 grudnia wraz z synem została wypisana ze szpitala. Jeszcze tego samego dnia wróciła na oddział z powodu bólu brzucha i głowy. Miała wysokie ciśnieniem, z rany sączył się płyn, lekarze założyli jej nowe szwy i posłali do domu – dodają bliscy pani Urszuli.
Już nad ranem 1 stycznia 2020 r. kobieta drugi raz trafiła do szpitala. Zmarła po kilku godzinach.
Okoliczności śmierci matki wyjaśnia Prokuratura Okręgowa w Częstochowie. - Zabezpieczyliśmy dokumentację. Przesłuchamy rodzinę oraz personel medyczny – mówi prokurator Piotr Wróblewski z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.
Ksawery ma się dobrze. Zajmują się nim dziadkowie, którzy złożyli do sądu wniosek o opiekę nad maluchem. Ojciec dziecka z powodu choroby nie jest w stanie się nim zaopiekować.
Zespół Szpitali Miejskich w Częstochowie wyraził ubolewanie. - Bardzo mi przykro. Chciałbym przekazać rodzinie wyrazy współczucia – mówi Wojciech Konieczny, dyrektor ZszM.