Ferie w melt museum, czyli jak blisko 150 dzieci z placówek opiekuńczych odkryło magię sztuki i technologii

Sztuka bez barier okazała się strzałem w dziesiątkę. Aż 150 wychowanków domów dziecka z Warszawy i okolic skorzystało z zaproszenia melt museum – pierwszej w Polsce immersyjnej przestrzeni artystycznej. Podczas ferii zimowych dzieci mogły bez pośpiechu eksplorować interaktywne instalacje i otworzyć się na doświadczenie, które dla wielu było czymś zupełnie nowym. Właściciele zapowiadają kolejne edycje.

melt museum

i

Autor: melt museum/ Materiały prasowe

Plac Powstańców Warszawy, zwykle tętniący wielkomiejskim rytmem, podczas ferii zimowych wypełnił się głosami dzieci, które tworzyły sztukę za pomocą własnego ciała. melt museum – pierwsza w Polsce immersyjna przestrzeń artystyczna – po raz kolejny otworzyło swoje drzwi bezpłatnie dla wychowanków placówek opiekuńczo-wychowawczych, oferując im czas w świecie, w którym gesty wywołują światło, a ruchy tworzą obraz.

W wydarzeniu wzięło udział blisko 150 dzieci wraz z opiekunami. Mali goście mieli do dyspozycji kilkanaście interaktywnych instalacji, które reagują na dotyk i ruch – bez ograniczeń znanych z tradycyjnych muzeów. Nie obowiązywały tu zakazy dotykania eksponatów ani nakazy zachowania ciszy. Wręcz przeciwnie – im więcej energii, tym więcej magii.

Technologia, która uczy twórczości

Inicjatywa melt museum wykracza poza typową akcję charytatywną. W czasach, gdy młodzi ludzie spędzają przed ekranami średnio kilka godzin dziennie, muzeum wykorzystuje technologię w sposób odwrotny do utartych schematów – zamiast przyklejać wzrok do wyświetlacza, zachęca do ruchu, eksploracji i wspólnej zabawy. Instalacje nie wymagają instrukcji obsługi: najmłodsi intuicyjnie odkrywają, że ich ciało jest narzędziem twórczym.

„Ta inicjatywa ma wymiar nie tylko społeczny, ale przede wszystkim edukacyjny. Pokazujemy dzieciom, że technologia może być narzędziem kreacji, nie tylko biernej rozrywki. To inwestycja w rozwój wyobraźni i pewności siebie młodych ludzi, którzy często nie mają okazji odkryć swojego potencjału twórczego”

– mówi Grzegorz Jękot, współzałożyciel melt museum

Nie jednorazowy gest, lecz filozofia

Feryjny dzień otwarty to już kolejna odsłona społecznego zaangażowania melt museum. Przestrzeń przy Placu Powstańców Warszawy konsekwentnie buduje model dostępności. Tegoroczna edycja przyciągnęła rekordową liczbę uczestników, co utwierdziło organizatorów w przekonaniu, że zapotrzebowanie na tego rodzaju inicjatywy jest ogromne. Reakcje dzieci – od niedowierzania, przez zachwyt, po spontaniczne eksperymenty z instalacjami – pokazały, jak wielką wartością jest kontakt ze sztuką, która reaguje na człowieka.

„To nie była jednorazowa akcja i nigdy taką być nie miała. Wierzymy, że kontakt ze sztuką, szczególnie taką, która odpowiada na twoją obecność, potrafi zmienić perspektywę. Dzieci zasługują na chwilę, w której świat reaguje na nie, a nie odwrotnie” – dodaje Grzegorz Jękot

Ferie, które zostają w pamięci

Organizatorzy podkreślają, że feryjny dzień otwarty został zaprojektowany tak, by dzieci mogły zwiedzać w komfortowych warunkach – bez tłoków i presji czasu. To świadomy wybór: dla wielu uczestników była to pierwsza wizyta w przestrzeni, w której sztuka i technologia przenikają się wzajemnie. Atmosfera spokoju pozwoliła im w pełni zanurzyć się w doświadczeniu, którego na co dzień nie oferuje im rzeczywistość.

melt museum udowadnia, że warszawskie ferie zimowe mogą być równie inspirujące jak wyjazd w góry – wystarczy przestrzeń, która słucha i odpowiada. Przestrzeń, w której ośmiolatek może poczuć się jak czarodziej kontrolujący światło, a każde dziecko jest mile widziane.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki