- Problem śmieci na stokach narciarskich narasta zimą, gdy śnieg ukrywa odpady, które ujawniają się dopiero po roztopach.
- Turyści często produkują inne śmieci niż na co dzień, a brak znajomości lokalnych zasad segregacji utrudnia dbanie o czystość.
- Proste nawyki, takie jak używanie wielorazowych pojemników i zabieranie śmieci ze sobą, mogą realnie zmniejszyć ilość odpadów.
- Dowiedz się, jak Twoje małe gesty mogą chronić środowisko i sprawić, że odwiedzane miejsca pozostaną czyste!
Niby nic wielkiego
Na pierwszy rzut oka trudno dostrzec „śmieciowy” problem, bo przecież nikt z nas nie wyrzuca odpadów np. wprost na stok, a zdecydowana większość turystów stara się zachowywać „w porządku”. Sedno sprawy leży jednak gdzie indziej – kluczowe znaczenie mają tu skala i powtarzalność. Tysiące osób w tym samym czasie, w tych samych miejscach, korzystających z podobnych rozwiązań: gotowych posiłków, jednorazowych opakowań, plastikowych butelek czy przekąsek jedzonych „w biegu”. Takim trafem to, co w pojedynczym przypadku wydaje się drobiazgiem, w perspektywie całego sezonu staje się sporym problemem. Co istotne, zimą dochodzi do tego jeszcze jeden czynnik: warunki atmosferyczne. Śnieg potrafi skutecznie „ukryć” śmieci – dosłownie i w przenośni. Zimowy krajobraz długo wygląda na nieskazitelny, co tylko usypia naszą czujność, bo większość śmieci „pojawia się” dopiero po roztopach. To, że odpady znikają z naszego pola widzenia, nie oznacza jednak, że rozpływają się w powietrzu. Jak tłumaczą eksperci Organizacji Odzysku ASEKOL PL w podcaście „REcykling bez tajemnic”, każdy wyrzucony kubek czy opakowanie (bez względu na to, czy pozbył się go miejscowy czy turysta) powinien trafić do zakładu, który go odpowiednio przetworzy i zagospodaruje, a nie zalegać w naturze przez długie lata – bo nie tylko szpeci krajobraz, ale może być także niebezpieczny (np. dla zwierząt).
Odpady w wersji urlopowej
Nie chodzi o to, że podczas wyjazdów na ferie produkujemy więcej odpadów. Chodzi głównie o to, że są one inne niż śmieci, które „mamy” na co dzień. Pojawiają się „przy okazji” i znikają z pola widzenia szybciej, niż zdążymy się nad nimi zastanowić. Wyrzucamy opakowania po jedzeniu i napojach kupowanych na szybko gdzieś na stoku, jednorazowe kubki, tacki i sztućce używane w miejscach serwowania jedzenia, folie i woreczki po kanapkach, papierowe torby, chusteczki czy miniaturowe opakowania kosmetyków „na kilka dni”.
Co ciekawe, różnica między domem a wyjazdem widoczna jest także w… rutynie. „Na swoim terenie” wiemy, gdzie co wyrzucić, segregacja przychodzi nam naturalnie i często robimy ją z automatu, bo znamy zasady. Na urlopie jasnych zasad i pewności co gdzie wyrzucić często brakuje – nie znamy lokalnych wytycznych, nie zawsze widzimy odpowiednie pojemniki, nie mamy informacji o tym, gdzie wyrzucić śmieci z kosza w miejscach, w których się zatrzymujemy. Z jednej strony chcielibyśmy zostawić po sobie porządek, ale zdarza się, że czasem odkładamy temat „na później”, robimy sobie urlop od odpowiedzialności: bo to nie nasza przestrzeń, bo jesteśmy tu tylko na chwilę, bo ktoś inny posprząta, bo to nie nasz kłopot. Problem nie leży więc w złej woli, lecz w braku uważności. A tej nie powinniśmy zostawiać w domu razem z codziennymi obowiązkami.
Praktycznie bez wysiłku
Co realnie możemy zrobić, by wyjazd na ferie nie wiązał się ze zmasowaną produkcją śmieci? Wbrew pozorom wiele zależy od kilku prostych decyzji, które podejmujemy przed wyjazdem z domu i od tych, które dzieją się już na miejscu. Zamiast kupowania miniaturowych kosmetyków, warto mieć dyżurny zestaw wielorazowych pojemników i tubek do których możemy przelać potrzebną ilość kosmetyku z dużego, „domowego” opakowania. Bidon, butelka filtrująca czy kubek termiczny to proste rozwiązania, które realnie ograniczają liczbę jednorazowych kubków i butelek. Podobnie działa pakowanie „na wielorazowo”: kanapki w pojemniku lub woskowijkach zamiast w folii, przekąski przesypane do pudełka lub wielorazowego woreczka strunowego, a nie kupowane każdorazowo „na szybko”. Na wyjeździe również warto świadomie ograniczać to, co jednorazowe – tacki, sztućce, opakowania, które są wygodne, ale zostają z nami na długo po zaledwie kilku minutach użytkowania. Czasem wystarczy zapytać obsługę danego lokalu, czy kawa może być nalana do własnego kubka albo zastanowić się nad tym, czy naprawdę potrzebujemy kolejnego jednorazowego widelczyka. A jeśli śmieci już się pojawią – zabranie ich ze sobą z trasy czy stoku do najbliższego kosza to nadal najprostsza i najbardziej skuteczna opcja. Zasada jest banalna: wszystko, co przynieśliśmy, możemy też zabrać ze sobą. Warto więc mieć przy sobie (w plecaku, torebce czy samochodzie) woreczek na ewentualne śmieci. Kto wie, kiedy się przyda!
Turystyka (i turysta!) lubi czyste środowisko
Zimowe wyjazdy to nie tylko kilka najbardziej obleganych górskich kurortów. Dziś coraz chętniej odkrywamy mniejsze miejscowości, leśne trasy i lokalne atrakcje. To oczywiście dobra wiadomość dla turystyki, ale też realne wyzwanie dla infrastruktury i środowiska naturalnego. Większy ruch oznacza większą presję – na przyrodę, na systemy odbioru odpadów, na miejsca, które nie zawsze są na nią przygotowane. Dlatego ważne jest to, by pamiętać, że fakt, że jesteśmy w danym miejscu tylko na chwilę, lub „przejazdem”, nie zwalnia nas z odpowiedzialności. Przeciwnie – właśnie dlatego warto zachować uważność. Ferie są dobrym momentem, by zobaczyć własne nawyki z innej perspektywy: poza domem, poza znanymi schematami, w przestrzeni, która nie jest „nasza”, ale z której korzystamy.
Chcemy i lubimy wracać w miejsca, które są czyste, zadbane i przyjazne. Właśnie dlatego małe gesty – zabrana butelka, rezygnacja z jednorazowych naczyń, śmieci wyniesione z lasu – mają znaczenie. Dbając o miejsca, które odwiedzamy, nie robimy im przysługi – robimy to, co do nas należy. Bo to my jesteśmy w nich gośćmi. A posprzątanie po sobie jest w dobrym tonie. Zawsze, bez względu na porę roku.