- Internet, zamiast łączyć, stał się areną hejtu, gdzie anonimowość napędza agresję i nękanie, dotykając każdego użytkownika.
- Hejt online dewastuje zdrowie psychiczne ofiar, prowadząc do depresji, lęku i izolacji, co wymaga natychmiastowej reakcji.
- Sprawdź, jak skutecznie odróżnić krytykę od zniesławienia i poznaj kluczowe kroki prawne, by pociągnąć hejterów do odpowiedzialności, chroniąc siebie w sieci.
Hejt w sieci może dotknąć każdego. Skąd się bierze?
Internet, który miał łączyć ludzi, dawać głos każdemu i tworzyć globalną wioskę, stał się niestety również areną dla jednego z najbardziej destrukcyjnych zjawisk naszych czasów – hejtu. Agresja słowna, wyzwiska, groźby, upokorzenia, fałszywe oskarżenia i nękanie to niestety codzienność w komentarzach, na forach, w mediach społecznościowych, a nawet w grach online. Hejt w sieci to problem, który dotyka coraz większą liczbę osób, pozostawiając po sobie bolesne rany i zatruwając publiczną przestrzeń. Internet od zawsze dawał ludziom zasłonę anonimowości. To właśnie poczucie bezkarności, brak bezpośredniego kontaktu międzyludzkiego i możliwość ukrycia się za pseudonimem sprawiają, że niektórzy ludzie czują się uprawnieni do wyrażania najbardziej jadowitych i raniących opinii, których nigdy nie wypowiedzieliby w realnym świecie. Do tego dochodzi efekt kuli śnieżnej – jedna negatywna opinia często pociąga za sobą lawinę kolejnych, tworząc środowisko, w którym wzajemne nakręcanie się i eskalacja agresji stają się normą. Frustracja, niezrozumienie, zazdrość, a nawet zwykła nuda, mogą również prowadzić do ataków.
Obrażanie w sieci może odbić się na zdrowiu człowieka. Jakie są skutki hejtu?
O tym, że hejt ma fatalny wpływ na drugą osobę, raczej nie trzeba przypominać. Skutki takiego hejtu są dalekosiężne i często druzgocące dla poszkodowanego człowieka. Dla ofiary hejtu mogą to być poważne problemy ze zdrowiem psychicznym, takie jak: stres, lęk, depresja, ataki paniki, zaburzenia snu, utrata poczucia własnej wartości, a w skrajnych przypadkach nawet myśli samobójcze. Hejt często prowadzi do izolacji, wycofania się z życia społecznego i zniechęca do wyrażania własnych opinii w obawie przed kolejnymi atakami. Dlatego wiele mówi się o walce z hejtem w sieci. Ale jak to zrobić?
Najczęstsze pytanie, jakie słyszę od osób zaatakowanych w Internecie, brzmi: „czy w ogóle da się coś z tym zrobić, czy da się w ogóle znaleźć sprawcę?”. Da się. Nie zawsze szybko i nie zawsze tanio, ale Internet dawno przestał być miejscem, w którym wolno wszystko i nie grożą z tego tytułu żadne konsekwencje. Trzeba tylko wybrać właściwą drogę, choć powiedzmy sobie uczciwie – jest to droga wyboista
- mówi nam mecenas Andrzej Zaorski z PZ Adwokaci.
Nie każda negatywna opinia, czy recenzja to hejt. Jak go rozpoznać?
Oczywiście zanim podejmiemy jakiekolwiek kroki prawne, najpierw zastanówmy się, jak odróżnić hejt od negatywnej opinii.
Co np. w sytuacji, w której ktoś napisał, że jesteśmy beznadziejni w tym, co robimy? To ocena – nieprzyjemna, ale prawo dopuszcza krytykę, nawet ostrą. Prawo w tej sytuacji przede wszystkim rozstrzyga, czy opublikowana opinia jest oparta na dostatecznej podstawie faktycznej, czy też nie. Na przykład, jeśli ktoś opublikował negatywną ocenę restauracji w Internecie, chociaż nigdy w niej nie był – nie jest to ocena oparta na faktach i nie korzysta z prawnej ochrony. To duże uproszczenie, natomiast zazwyczaj sprawy są bardziej skomplikowane.
- podkreśla prawnik.
Ale co się dzieje, gdy ktoś napisał, że kradniemy, oszukujemy klientów albo bijemy dzieci? To zarzuty dotyczące faktów i jeśli są nieprawdziwe, możemy mieć do czynienia ze zniesławieniem. Do tego mogą dochodzić wulgarne wyzwiska, groźby oraz podszywanie się pod kogoś – na przykład fałszywy profil z naszym zdjęciem. Wszystko to może naruszać dobra osobiste i stanowić naruszenie cywilne, ale przecież wiele z takich zachowań wypełnia znamiona przestępstw opisanych już w kodeksie karnym.
- dodaje.
Ważne kroki prawne, czyli jak postępować, aby ukarać hejtera
Bardzo ważne w sytuacji, gdy my lub ktoś z naszych bliskich padnie ofiarą hejtera, jest odpowiednie działanie. Tu warto postępować zgodnie według zasad, które wymienia adwokat Andrzej Zaorski. W ten sposób unikniemy błędów, a nasz oprawca nie pozostanie bezkarny.
-
Krok pierwszy: zabezpieczyć dowody. Hejt w Internecie ma to do siebie, że znika – autor kasuje wpis, gdy zaczyna się bać, albo usuwa go platforma. Zrzut ekranu jest lepszy niż nic, ale powinien pokazywać datę, adres strony i kontekst, nie sam wycięty komentarz. W poważniejszych sprawach warto poprosić notariusza o protokół z otwarcia strony. Kosztuje kilkaset złotych, ale w sądzie jest w zasadzie niepodważalny.
-
Krok drugi: zgłoszenie do platformy. Unijny akt o usługach cyfrowych od 2024 roku zobowiązuje Facebooka, Instagrama, TikToka i inne duże serwisy do prostego mechanizmu zgłaszania nielegalnych treści, rozpatrywania zgłoszeń bez zbędnej zwłoki i uzasadniania decyzji. Przepisy, przepisami – w praktyce oczywiście bywa różnie, zarówno z szybkością, jak i jakością reakcji platform. Natomiast na pewno lepiej to zrobić, niż siedzieć zupełnie bezczynne.
-
Krok trzeci zależy od tego, czego chcemy. Jeśli ukarania sprawcy – zniesławienie i zniewaga są ścigane z oskarżenia prywatnego: prokurator się tym nie zajmie, akt oskarżenia składamy do sądu sami. Z jednym małym zastrzeżeniem – jeśli nie znamy danych sprawcy, w ich ustaleniu pomóc powinna nam Policja i kodeks postępowania karnego ją do tego obliguje. W praktyce coraz częściej udaje się uzyskać nawet od dużych podmiotów adres IP, z którego zniesławiające treści pochodzą, a to już bardzo blisko ustalenia sprawcy.
- wymienia prawnik.
Hejt w Internecie. Konsekwencje prawne
Z racji, że kwestię hejtu i zniesławienia reguluje Kodeks Karny, to ofiara może domagać eis ukarania swojego oprawcy. Co grozi takiemu hejterowi?
Za zniesławienie w Internecie może grozić nawet do roku więzienia, choć w praktyce sądy orzekają zwykle grzywny. Bardzo istotny jest tu natomiast termin przedawnienie – rok od chwili, gdy dowiedzieliśmy się, kto jest sprawcą, nie więcej jednak niż trzy lata od wpisu. Inaczej z groźbami, stalkingiem czy podszywaniem się – tu wystarczy zawiadomienie na policję i wniosek o ściganie, resztą zajmuje się państwo, a przynajmniej powinno. Jeśli chcemy przeprosin i pieniędzy (i znamy dane sprawcy), drogą może być pozew cywilny o ochronę dóbr osobistych. Można żądać usunięcia wpisów, przeprosin o konkretnej treści i w konkretnym miejscu, zadośćuczynienia albo wpłaty na cel społeczny. Kwoty nie są kosmiczne – zwykle od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych – ale dla hejtera może to być bolesna lekcja.
- wymienia adwokat Zaorski.