11-letnia Wiola utopiła się na kąpielisku, na którym nie było ratownika. Prokuratura bada sprawę

2026-07-01 20:20

To będzie trudne śledztwo. Wiola utopiła się na plaży miejskiej w Wąbrzeźnie. Na pewno nie było na niej ratownika. Policja na razie nie wie, czy dziewczynka była pod opieką osoby pełnoletniej. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci 11-latki.

Dramat rozegrał się 30 czerwca na malowniczej plaży nad jeziorem Zamkowym w Wąbrzeźnie. To właśnie tam w pewnym momencie koleżanki 11-letniej Wioli podniosły alarm. Z ich krzyków wynikało, że dziewczynka weszła z nimi do wody, ale nie wyszła na brzeg. Natychmiast rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczą z udziałem specjalistycznych służb.

Dramatyczna akcja ratunkowa i śmierć w szpitalu

Po około godzinie od zgłoszenia nurkowie zdołali odnaleźć i wydobyć nieprzytomną dziewczynkę z wody. Na brzegu rozpoczęła się długa i dramatyczna reanimacja. Ratownikom udało się przywrócić czynności życiowe 11-latki. Wiola zaczęła oddychać i została natychmiast przetransportowana do szpitala dziecięcego w Toruniu. Niestety, mimo wysiłków lekarzy, jej życia nie udało się uratować. Dziewczynka zmarła w szpitalu po kilku godzinach, około północy.

Policja i prokuratura wyjaśniają okoliczności

Okoliczności tej tragedii bada teraz policja pod nadzorem prokuratury. Kluczową kwestią jest ustalenie, czy dziewczynka przebywała nad wodą pod opieką osoby dorosłej.

- Na plaży nie ma ratownika 

- powiedział nam podkomisarz Krzysztof Świerczyński, rzecznik prasowy wąbrzeskiej policji.

- Wiemy na pewno, że 11-latka na plaży była ze swoją 13-letnią koleżanką. Nie wiemy czy była pod opieką osoby pełnoletniej. Na razie stan psychiczny jej rodziców nie pozwala na rozmowę z nimi 

- dodaje funkcjonariusz.

Prokuratura Rejonowa w Wąbrzeźnie 1 lipca wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Według wstępnych ustaleń, z dziećmi miała przebywać również 18-letnia siostra zmarłej dziewczynki.

Burmistrz Wąbrzeźna wydał oświadczenie

Śmierć 11-latki wstrząsnęła mieszkańcami Wąbrzeźna. Do sprawy odniósł się burmistrz miasta, Tomasz Zygnarowski, który wydał oficjalne oświadczenie.

- W związku z tragedią, do jakiej doszło wczoraj na jeziorze Zamkowym, składam najszczersze kondolencje rodzinie i bliskim dziewczynki, która utonęła. To niewyobrażalnie bolesne wydarzenie dla jej najbliższych i ogromna tragedia dla całej naszej społeczności. Jestem głęboko poruszony tym, co się stało

- napisał burmistrz.

Zaapelował również o uszanowanie prywatności rodziny i podkreślił, że dyskusja na temat bezpieczeństwa musi opierać się na faktach.

Dlaczego na plaży nie było ratownika?

Jedną z najczęściej poruszanych kwestii jest brak ratowników na miejskiej plaży. Burmistrz w swoim oświadczeniu wyjaśnił, że nie jest to wynik oszczędności.

- Kwestia braku ratowników to nie jest kwestia oszczędności. Koszty i pieniądze nie mają tu absolutnie żadnego znaczenia. Odkąd powstała zmodernizowana plaża, każdego roku usilnie zabiegamy o zatrudnienie ratowników. Niestety, zderzamy się z ogólnopolskim problemem - drastycznym brakiem wykwalifikowanych osób na rynku pracy 

- wyjaśnił Tomasz Zygnarowski.

Burmistrz zwrócił uwagę na dwa istotne fakty, które rzucają nowe światło na przebieg zdarzenia.

- Do tragedii nie doszło na terenie wyznaczonego kąpieliska. Nieszczęśliwy wypadek miał miejsce o porze, w której ratownicy - zgodnie ze standardowymi godzinami funkcjonowania takich miejsc - mieliby już zakończony dyżur

- podkreślił.

Jednocześnie zapewnił, że miasto podejmuje działania mające na celu poprawę bezpieczeństwa. Wodny plac zabaw jest regularnie serwisowany, a na miejscu dostępna jest osoba wydająca kamizelki asekuracyjne. Jeszcze w tym roku do Ochotniczej Straży Pożarnej w Wąbrzeźnie ma trafić podwodny dron, który będzie wspierał akcje ratownicze na jeziorze.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki