Włocławek: Zosia wypadła z 11. piętra. Lekarz mówi o cudzie
- Dla nas to jest cud. Ta dziewczynka żyje. Została wybudzona ze śpiączki farmakologicznej. Wypadła z 11. piętra i żyje - mówi "Super Expressowi" jeden z lekarzy z kliniki chirurgii dziecięcej Szpitala Uniwersyteckiego imienia doktora Antoniego Jurasza w Bydgoszczy. To na ten oddział trafiła 5-letnia Zosia po przełomie, o którym naszemu reporterowi opowiada jeden z medyków.
Zosia w listopadzie skończy 6 lat. Jej mama Wiktoria, gdy ją rodziła, miała zaledwie 16 lat. Od początku wychowywaniem dziewczynki zajmowała się jej babcia. To ona rankami odwoziła wnuczkę do przedszkola, a po pracy odbierała ją z placówki. To ona chodziła z nią na spacery. Cała rodzina mieszkała na 11. piętrze, w jednym z bloków przy ulicy wiejskiej we Włocławku.
Dramat rozegrał się w ten feralny piątek, 5 czerwca. Tego dnia przedszkole było nieczynne, bo dzień wcześniej było Boże Ciało. Babcia Zosi musiała iść do pracy. Dziewczynka została pod opieką swojej "mamusi". Nie wiadomo, jak to się stało, że wypadła z okna na 11. piętrze. Gdy na miejscu pojawiły się służby, serduszko maleństwa nie biło, a ona sama nie oddychała. Reanimacja przywróciła ją do życia.
Czytaj więcej o sprawie: Zosia wypadła z 11. piętra. Nie zostawiają suchej nitki na "mamusi"
Gdy do mieszkania weszli policjanci okazało się, że Wiktoria D. miała ponad promil alkoholu we krwi. Do tego jeszcze mogła jeszcze "raczyć się" marihuaną. Młoda kobieta została zatrzymana przez policję. Usłyszała zarzut narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez osobę zobowiązaną do opieki (zagrożenie od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności), a drugi - nieumyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu (zagrożenie do 3 lat pozbawienia wolności). Prokuratura chciała, aby matka dziecka trafiła do aresztu. Tak się jednak nie stało.
- Jako środek zapobiegawczy sąd zastosował dozór policji i zakaz zbliżania się do babci - mówi "SE" prokurator Martyna Wojtczak, Zastępca Prokuratora Rejonowego. Pozostaje jeszcze kwestia praw rodzicielskich, którą również zajmuje się sąd. Do tematu wrócimy w "Super Expressie". Za Zosię niezmiennie trzymamy mocno kciuki.