Zosia ma 5 lat. O tym, że mieszka w jednym z bloków przy ulicy Wiejskiej we Włocławku, w miniony piątek (5 czerwca) dowiedziała się cała Polska. Dziewczynka wypadła z 11. piętra. Na szczęście spadła na krzewy rosnące przed blokiem.
Po upadku przez chwilę nie oddychała, a jej serce przestało bić. Do życia przywrócili ją strażacy i ratownicy medyczni. Następnie śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przetransportował dziewczynkę do Szpitala Uniwersyteckiego im. dr. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy.
W chwili zdarzenia w mieszkaniu przebywała jej matka, Wiktoria D., która – jak ustalili śledczy – była pod wpływem alkoholu. Kobieta usłyszała zarzut narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi jej za to do 5 lat pozbawienia wolności.
Prokuratura wnioskowała o zastosowanie wobec kobiety trzymiesięcznego aresztu. Sąd nie przychylił się jednak do tego wniosku. Śledczy odwołali się od tej decyzji.
Obecnie najważniejsza jest walka o zdrowie dziewczynki. Na dzień 11 czerwca Zosia przebywa na oddziale intensywnej terapii i jest utrzymywana w śpiączce farmakologicznej.
Jej stan się ustabilizował. Nadal jest ciężki, ale stabilny – mówi Marta Laska, rzeczniczka prasowa Szpitala Uniwersyteckiego im. dr. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy.