Atrapy broni w toruńskim żłobku. Rodzice stają w obronie dyrekcji i pracowników!

2019-11-07 14:41 Magdalena Witt-Ratowska
Sprawa zabawek z toruńskiego żłobka trafiła do UMT
Autor: Google Street View Sprawa "zabawek" z toruńskiego żłobka trafiła do UMT

Dyrekcja żłobka przeprasza, Urząd Miasta Torunia upomina i kontroluje. Chodzi o zabawę maluchów plastikowymi atrapami broni podczas spotkania z zawodowym żołnierzem. Do incydentu doszło w jednym z toruńskich żłobków niepublicznych. Wracamy do tematu.

Zajęcia odbyły się 17 października, ale dopiero w tym tygodniu sprawę nagłośnił Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych i zgłosił do UMT.
W związku z tym dyrektor żłobka umieściła na Facebooku oświadczenie (pisownia oryginalna):

"W dniu 17.10.2019r. zostało przeprowadzone spotkanie z cyklu spotkań z przedstawicielami różnych profesji. Żołnierz uczestniczący w spotkaniu z dziećmi opowiadał o zadaniach żołnierzy, o miłości do ojczyzny. W czasie zajęć z żołnierz wykorzystał plastikowe zabawki imitujące akcesoria żołnierskie. Chciałabym przeprosić wszystkich, którzy poczuli się poruszeni wykorzystaniem niewłaściwych akcesoriów w prowadzonych zajęciach. Jednocześnie zapewniam, że dołożę wszelkich starań, żeby sytuacja która może być dwuznacznie odbierana nie miała nigdy miejsca."

Większość rodziców dzieci, które uczęszczają do tego żłobka (placówka posiada w Toruniu cztery lokalizacje), staje w obronie dyrekcji i pracowników, pisząc o "burzy w szklance wody". Część zwraca uwagę, że podobne zajęcia nie są odpowiednie dla tak małych dzieci albo przynajmniej atrapy broni nie powinny się znaleźć w ich rękach. Niektórych komentujących oburza też dosadny tytuł na stronie OMZRiK ("Raz, dwa, trzy, umierasz Ty!"), nieadekwatny do sytuacji. Poniżej cytujemy kilka wypowiedzi (pisownia oryginalna):

"Podczas pobytu naszego syna w jednym ze żłobków (...) nie mieliśmy żadnych zastrzeżeń związanych z tematyką zajęć dydaktycznych. Mamy nadzieję,że to zamieszanie skończy się szybciej niż się rozpoczęło!"

"Według mnie jest to kręcenie afery z niczego, nie mówiąc już o tym, że takie sprawy załatwia się twarzą w twarz, normalną rozmową. Myślę, że Pani dyrektor jest otwarta na tego typu dyskusje, skoro plan zajęć z dziećmi przedstawiany jest z góry."

"Zajęcie zajęciem ale można było sobie darować dawanie broni dzieciom. Żołnierz zawód ciekawy ale chyba dla takich maluchów atrakcja w postaci zabawy bronią niepotrzebna. I mnie to oburzenie nie dziwi. Moim zdaniem do pewnego wieku są lepsze zabawki dla maluchów. A kontrola to się przyda nie tylko w tym ale i w każdym żłobku z korzyścią dla dzieci i rodziców."

"Ja mam tylko pytanie, czy na pewno zdjęcia były opatrzone podpisem <<raz dwa trzy umierasz ty>>? Nie przypominam sobie, żeby żłobek tak podpisał zdjęcia (...)"

"Pan żołnierz mógł zrobić bardzo dużo, w zasadzie co chciał. Nie mógł jednać dać tak małym dzieciom do rąk imitacji broni, ponieważ to dziecko, które broń trzyma nie wie, że to jej plastikowy odpowiednik, że to <<na niby>>. Nawet nie rozumie istoty tego przedmiotu (...) Żłobek natomiast jest dosyć specyficzną instytucją, ponieważ sprawuje bardzo ważne, z punktu widzenia społecznego, funkcje: opiekuńczą, wychowawczą i edukacyjną. Z uwagi na tak dużą odpowiedzialność, żłobek musi spełniać te zadania(...)."

Tymczasem toruński magistrat reaguje. - W placówce odbyła się już kontrola. Ponadto Wydział Zdrowia i Polityki Społecznej wysłał pisemny apel do dyrekcji i właścicieli żłobków z prośbą o zwrócenie szczególnej uwagi na tematykę zajęć i akcesoriów, by były odpowiednie do poziomu rozwoju, wieku oraz wrażliwości dzieci - powiedziała reporterce Radia ESKA Magdalena Stremplewska, rzecznik Prezydenta Miasta Torunia.

Pismo trafiło do placówek miejskich, niepublicznych, klubów malucha i opiekunów dziennych.