Toruń: Wypadek z września 2025 roku. Policja szuka świadka
Dlaczego dopiero teraz policjanci z Torunia zwrócili się o pomoc w sprawie wypadku z 12 września 2025 roku? - W tramwaju znajdował się mężczyzna w wieku 25-30 lat ubrany w koszulkę z krótkim rękawem koloru czarnego, krótkie spodenki, który miał założone duże, czarne słuchawki na uszach. Mężczyzna proszony jest o zgłoszenie się do Komisariatu Policji Toruń Śródmieście celem przesłuchania w charakterze świadka - apelują funkcjonariusze w specjalnym komunikacie. Mundurowi są przekonani, że rozmowa z mężczyzną może się przyczynić do dokonania przełomu w sprawie.
- Ponadto osoby, które były bezpośrednimi świadkami tego zdarzenia, albo osoby posiadające informację na temat danych osobowych i teleadresowych do w/w mężczyzny proszone są o kontakt z funkcjonariuszami z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komisariatu Policji Toruń Śródmieście pod numerem tel. 47 745 23 54 lub 47 754 24 40, email: dyż[email protected] - apelują przedstawiciele KMP w Toruniu.
Polecany artykuł:
Dramatyczne okoliczności wypadku. Motorniczy wciągnął kobietę pod tramwaj
Okoliczności wspominanego zdarzenia przerażają do tej pory. Szczegóły przypomniał policjant z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji w Toruniu. - 12 września 2025 roku około godziny 13:24 w Toruniu ul. Przy Kaszowniku 9-15, gdzie jedna z pasażerek wysiadając z tramwaju linii nr 4 upadła na torowisko, po czym motorniczy tramwaju rozpoczął jazdę w kierunku Przystanku „Sąd Rejonowy” wciągając kobietę pod tramwaj na skutek czego doznała ona obrażeń ciała - wyjaśnił mł. asp. Sebastian Dobrzeniecki.
Wstępne ustalenia wskazywały, że 83-letnia seniorka znalazła się w "martwym punkcie" i motorniczy nie widział poszkodowanej. Na miejscu interweniowali strażacy, medycy i policjanci. Pani Irena przeżyła. Lekarze wykonali kawał znakomitej roboty. Rodzina seniorki ma żal do MZK. - Zabrakło tych najprostszych słów: "przykro nam". Rozumiemy to, że motorniczy tramwaju nie zrobił przecież niczego specjalnie. Mówiliśmy o tym już głośno do prasy. Po kilku miesiącach od wypadku dopiero zdecydowaliśmy się skorzystać z pomocy prawnika i formalnie wystąpić do ubezpieczyciela MZK o odszkodowanie i zadośćuczynienie za cierpienie - powiedziała "Nowościom" pani Mariola, córka 83-latki.
Sprawę prowadzi Prokuratura Toruń Centrum Zachód. Do 20 maja 2026 roku nikt nie usłyszał zarzutów. Ubezpieczyciel uzależnia swoją decyzję od finału postępowania.