Bayersystem GKM Grudziądz - Gezet Stal Gorzów 45:45
Bayersystem GKM Grudziądz - 45
- 9. Max Fricke - 8+2 (1*,1*,3,1,2)
- 10. Maksym Drabik - 3 (1,2,0,0)
- 11. Wadim Tarasienko - 13+1 (2,3,3,3,2*)
- 12. Bastian Pedersen - 3 (2,1,0,0)
- 13. Michael Jepsen Jensen - 12+1 (1*,3,2,3,3)
- 14. Jan Przanowski - 2+1 (2*,0,0)
- 15. Kevin Małkiewicz - 4 (3,0,1,w)
- 16. Beau Bailey - NS
Gezet Stal Gorzów - 45
- 1. Jack Holder - 9+1 (3,2,1*,3,w)
- 2. Marcel Szymko - NS (-,-,-,-,-)
- 3. Paweł Przedpełski - 7+1 (0,2,3,1*,1)
- 4. Adam Bednar - 5+2 (2*,0,1,2*)
- 5. Anders Thomsen - 10+1 (3,3,1*,2,1)
- 6. Oskar Paluch - 6 (1,3,2)
- 7. Hubert Jabłoński - 0 (0,0,0)
- 8. Mathias Pollestad - 8+1 (0,1*,2,2,3)
Bieg po biegu:
- 1. (66,73) Holder, Tarasienko, Fricke, Przedpełski - 3:3 - (3:3)
- 2. (66,57) Małkiewicz, Przanowski, Paluch, Jabłoński - 5:1 - (8:4)
- 3. (66,29) Thomsen, Pedersen, Jepsen Jensen, Pollestad - 3:3 - (11:7)
- 4. (66,55) Paluch, Bednar, Drabik, Przanowski - 1:5 - (12:12)
- 5. (67,02) Tarasienko, Przedpełski, Pedersen, Bednar - 4:2 - (16:14)
- 6. (66,36) Jepsen Jensen, Holder, Pollestad, Małkiewicz - 3:3 - (19:17)
- 7. (66,42) Thomsen, Drabik, Fricke, Jabłoński - 3:3 - (22:20)
- 8. (67,72) Przedpełski, Jepsen Jensen, Bednar, Przanowski - 2:4 - (24:24)
- 9. (67,39) Fricke, Pollestad, Holder, Drabik - 3:3 - (27:27)
- 10. (66,43) Tarasienko, Paluch, Thomsen, Pedersen - 3:3 - (30:30)
- 11. (66,53) Holder, Bednar, Fricke, Pedersen - 1:5 - (31:35)
- 12. (66,25) Tarasienko, Pollestad, Małkiewicz, Jabłoński - 4:2 - (35:37)
- 13. (66,28) Jepsen Jensen, Thomsen, Przedpełski, Drabik - 3:3 - (38:40)
- 14. (66,84) Pollestad, Fricke, Przedpełski, Małkiewicz (w/2ost.) - 2:4 - (40:44)
- 15. (66.42) Jepsen Jensen, Tarasienko, Thomsen, Holder (w/u) - 5:1 (45:45)
- Sędzia: Arkadiusz Kalwasiński
- Widzów: 8000
Żużel: Wtopa Drabika, rozczarowujący Fricke. Stal Gorzów bliska triumfu w Grudziądzu
Przed startem sezonu 2026 PGE Ekstraligi kibice z Grudziądza byli pełni nadziei. Obiecujące wzmocnienie w postaci Maksyma Drabika, zachowany trzon drużyny pod postaciami Maxa Fricke'a, Michaela Jepsena Jensena oraz Wadima Tarasienki i jeden z najlepszych juniorów ligi Kevin Małkiewicz - to wszystko miało dać mieszankę, która zapewni Bayersystem GKM-owi Grudziądz walkę o medale.
Pierwszym testem była niedzielna konfrontacja z Gezet Stalą Gorzów. W województwie lubuskim mieliśmy sporo niewiadomych. Jaki będzie powrót do Ekstraligi Pawła Przedpełskiego? Czy sprowadzony na Jancarza Jack Holder wywiąże się z roli lidera? Jak wypadnie polsko-zagraniczna mieszanka młodzieżowa - Adam Bednar, Mathias Pollestad, Oskar Paluch i Hubert Jabłoński?
Kibice, którzy tłumnie stawili się na stadionie przy Hallera 4 cieszyli się w zasadzie tylko po trzech wyścigach, kiedy to na tablicy wyników było 11:7. Z czasem radość i ekscytacja ustępowały niepewności. Z liderami rywali przegrywał Max Fricke. Australijczyk znów nie był pewniakiem. Australijczyk z pewnością ma o czym myśleć. Niestety dla fanów z Grudziądza, to nie był najpoważniejszy problem Roberta Kościechy. Blado wypadł debiut Maksyma Drabika, który w niczym nie przypominał kozaka, jakim był w sezonie 2025. Już w pierwszej serii przyjechał za plecami duetu Oskar Paluch - Adam Bednar, a w kolejnych wyścigach pokonał tylko Huberta Jabłońskiego.
Stal zwietrzyła szansę. Dobrze wyglądali Holder i Anders Thomsen, solidną drugą linią był Przedpełski, a młodzież (za wyjątkiem Jabłońskiego) dorzucała cenne punkty. Wszystko miało się rozstrzygnąć w wyścigach nominowanych. Po 13 gonitwach mieliśmy rezultat 38:40. Robert Kościecha miał trzech oczywistych zawodników - rewelacyjnego Wadima Tarasienkę, skutecznego lidera z Danii i wspominanego wyżej Fricke'a. Czwartym do brydża został Kevin Małkiewicz. Junior nie wytrzymał napięcia. Po nierównym starcie otrzymał drugie ostrzeżenie i wyleciał z powtórki. Jego partner z pary zdołał tylko rozdzielić Pollestada i Przedpełskiego. Stal odskoczyła na 4 punkty.
W decydującym rozdaniu punktowym na tor upadł Jack Holder. Wszystko działo się we wstępnej fazie wyścigu. Arbiter nie dopatrzył się winy żadnego z rywali i wykluczył Australijczyka z powtórki. To była rysa na dobrym występie "Kangura". W powtórce bohaterowie miejscowych przywieźli za plecami Thomsena, co dało remis 45:45. Goście mogą odczuwać niedosyt, bo mieli wszystko w swoich rękach, ale o większym rozczarowaniu mówi się w kontekście faworytów. Mierny występ Drabika i ślamazarna jazda Fricke'a będą przedmiotem analiz.