Były komendant policji stanął przed sądem. Jest oskarżony o mobbing i nadużycia władzy

2026-03-19 15:46

W Sądzie Rejonowym w Słupsku rozpoczął się głośny proces byłego komendanta policji w Sławnie, 56‑letniego Andrzeja K. Prokuratura zarzuca mu mobbing, przekroczenie uprawnień i naruszanie praw pracowniczych. Oskarżony nie przyznaje się do winy, a jego obrońcy przekonują, że sprawa wymaga „wszechstronnej analizy”.

Oskarżenia: mobbing, nadużycia i ukrywanie dokumentów

Według ustaleń Prokuratury Rejonowej w Gorzowie Wielkopolskim, Andrzej K. jako komendant w latach 2020–2023 miał uporczywie naruszać prawa podległych funkcjonariuszy i pracowników cywilnych. Chodzi m.in. . o:

  • nieuzasadnioną krytykę,
  • podważanie kompetencji,
  • ośmieszanie i poniżanie,
  • ograniczanie możliwości podnoszenia kwalifikacji.

Prokuratura zarzuca mu również pięciokrotne niedopełnienie obowiązków, w tym brak zgłoszenia podejrzenia przestępstw popełnianych przez policjantów z jego jednostki, ukrywanie dokumentów oraz zaniechania dotyczące monitoringu w pomieszczeniach dla zatrzymanych.

Podczas rozprawy Andrzej K. odmówił składania wyjaśnień.

Trzech obrońców i brak pokrzywdzonych na sali rozpraw

Na rozprawę były komendant stawił się z trzema adwokatami. Na sali zabrakło kilkunastu pokrzywdzonych, którzy mają być przesłuchiwani w kolejnych terminach.

Prokurator Joanna Drohomirecka‑Lesiewicz, łącząc się z sądem zdalnie, odczytała akt oskarżenia. Obrona natychmiast złożyła liczne wnioski dowodowe, w tym o przesłuchanie nowych świadków. Prokuratura była przeciwna.

– Sprzeciwiam się. Te wnioski nie zostały przedstawione w toku postępowania przygotowawczego – podkreśliła prokurator.

Sąd zapowiedział, że rozpozna wnioski w przerwie rozprawy.

Obrona: „Pokrzywdzeni mogli uzgadniać zeznania”

Jednym z najgłośniejszych wniosków obrony był ten dotyczący zabezpieczonego telefonu jednej z pokrzywdzonych.

Adwokat Grzegorz Wołek sugerował, że w urządzeniu może znajdować się korespondencja świadcząca o tym, że pokrzywdzeni „zawiązali nieformalną grupę” i „uzgadniali treść zeznań”.

– Nie wiemy, czy ona tam jest, ale gdyby sąd ściągnął kartę i się z nią zapoznał, mogłoby to mieć znaczenie dla przesłuchania pokrzywdzonych – mówił mecenas.

„120 na 140 pracowników popiera komendanta”

Po wyjściu z sali obrońcy Andrzeja K. przekonywali, że obraz przedstawiony przez prokuraturę jest niepełny.

– 120 na 140 zatrudnionych w jednostce popiera komendanta i apelowało o wszechstronne zbadanie sprawy. Naszym zdaniem to nie nastąpiło – mówili.

Adwokaci chcą, by sąd przesłuchał wszystkich pracowników komendy, a nie tylko tych wskazanych przez prokuraturę.

– De facto to te osoby naruszyły prawa pracownicze, bo nie przestrzegały hierarchii w policji – twierdzili.

Co dalej z byłym komendantem?

Sąd wyznaczył kolejne terminy rozpraw na marzec i kwiecień.

Byłemu komendantowi grozi do 10 lat więzienia.

Andrzej K. służył w policji od 1991 roku, a komendantem w Sławnie został w 2019 r., pełniąc funkcję przez pięć lat.

Sonda
Czy masz zaufanie do polskiej policji?
Wyłudzili majątek podając się za komendanta policji

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki