Spis treści
Oskarżenia: mobbing, nadużycia i ukrywanie dokumentów
Według ustaleń Prokuratury Rejonowej w Gorzowie Wielkopolskim, Andrzej K. jako komendant w latach 2020–2023 miał uporczywie naruszać prawa podległych funkcjonariuszy i pracowników cywilnych. Chodzi m.in. . o:
- nieuzasadnioną krytykę,
- podważanie kompetencji,
- ośmieszanie i poniżanie,
- ograniczanie możliwości podnoszenia kwalifikacji.
Prokuratura zarzuca mu również pięciokrotne niedopełnienie obowiązków, w tym brak zgłoszenia podejrzenia przestępstw popełnianych przez policjantów z jego jednostki, ukrywanie dokumentów oraz zaniechania dotyczące monitoringu w pomieszczeniach dla zatrzymanych.
Podczas rozprawy Andrzej K. odmówił składania wyjaśnień.
Trzech obrońców i brak pokrzywdzonych na sali rozpraw
Na rozprawę były komendant stawił się z trzema adwokatami. Na sali zabrakło kilkunastu pokrzywdzonych, którzy mają być przesłuchiwani w kolejnych terminach.
Prokurator Joanna Drohomirecka‑Lesiewicz, łącząc się z sądem zdalnie, odczytała akt oskarżenia. Obrona natychmiast złożyła liczne wnioski dowodowe, w tym o przesłuchanie nowych świadków. Prokuratura była przeciwna.
– Sprzeciwiam się. Te wnioski nie zostały przedstawione w toku postępowania przygotowawczego – podkreśliła prokurator.
Sąd zapowiedział, że rozpozna wnioski w przerwie rozprawy.
Obrona: „Pokrzywdzeni mogli uzgadniać zeznania”
Jednym z najgłośniejszych wniosków obrony był ten dotyczący zabezpieczonego telefonu jednej z pokrzywdzonych.
Adwokat Grzegorz Wołek sugerował, że w urządzeniu może znajdować się korespondencja świadcząca o tym, że pokrzywdzeni „zawiązali nieformalną grupę” i „uzgadniali treść zeznań”.
– Nie wiemy, czy ona tam jest, ale gdyby sąd ściągnął kartę i się z nią zapoznał, mogłoby to mieć znaczenie dla przesłuchania pokrzywdzonych – mówił mecenas.
„120 na 140 pracowników popiera komendanta”
Po wyjściu z sali obrońcy Andrzeja K. przekonywali, że obraz przedstawiony przez prokuraturę jest niepełny.
– 120 na 140 zatrudnionych w jednostce popiera komendanta i apelowało o wszechstronne zbadanie sprawy. Naszym zdaniem to nie nastąpiło – mówili.
Adwokaci chcą, by sąd przesłuchał wszystkich pracowników komendy, a nie tylko tych wskazanych przez prokuraturę.
– De facto to te osoby naruszyły prawa pracownicze, bo nie przestrzegały hierarchii w policji – twierdzili.
Co dalej z byłym komendantem?
Sąd wyznaczył kolejne terminy rozpraw na marzec i kwiecień.
Byłemu komendantowi grozi do 10 lat więzienia.
Andrzej K. służył w policji od 1991 roku, a komendantem w Sławnie został w 2019 r., pełniąc funkcję przez pięć lat.