Były śledczy przedstawia hipotezę w sprawie Iwony Wieczorek. Nastolatka mogła ukrywać ważną tajemnicę

2026-03-12 11:28

Zniknięcie Iwony Wieczorek mogło być efektem tragicznego wypadku w trakcie ostrej wymiany zdań. Inspektor Marek Dyjasz, były dyrektor Biura Kryminalnego KGP, podzielił się swoimi przemyśleniami w audycji „Rozmowa Wprost”. Były oficer policji sugeruje, że nieplanowana dyskusja mogła przerodzić się w dramat. Ponadto funkcjonariusz przypomina o nieznanym sekrecie gdańszczanki, o którym zaginiona zamierzała opowiedzieć swojej babci.

Były śledczy o sprawie Iwony Wieczorek. Chciała zdradzić babci tajemnicę? 19-latka miała kopertę z pieniędzmi

i

Autor: mat. policji, archiwum prywatne/ Materiały prasowe

Ostatnie nagranie z udziałem Iwony Wieczorek

Rozwiązanie zagadki zniknięcia Iwony Wieczorek w lipcu 2010 roku prawdopodobnie nastąpi dopiero w momencie odnalezienia jej szczątków. Mimo upływu szesnastu lat organom ścigania nie udało się zlokalizować ciała dziewczyny ani odkryć dowodów na jej przebywanie w innej lokalizacji niż słynne wejście na plażę numer 63 w gdańskim Jelitkowie. Kamery miejskiego systemu wizyjnego zarejestrowały powrót nastolatki z imprezy dokładnie o godzinie 4.12.

Teren wokół wspomnianego punktu przeczesano bardzo dokładnie, dlatego szanse na ukrycie zwłok w tym rejonie przez sprawcę wydają się niemal zerowe. Uchwycenie kobiety na nagraniu z monitoringu absolutnie nie przesądza o tym, że tragedia wydarzyła się w tym konkretnym miejscu. Zaginiona miała do pokonania jeszcze około dwóch do dwóch i pół kilometra, a ten finałowy odcinek trasy do jej mieszkania pozostaje całkowicie nieudokumentowany przez kamery.

Osoby bacznie śledzące przebieg tego niewyjaśnionego śledztwa sugerują możliwość podwiezienia dziewczyny samochodem. Mimo że telefon nastolatki się rozładował, sprawca mógł zaparkować samochód tuż przed jej blokiem, czekać w bliskim sąsiedztwie domu lub po prostu natknąć się na nią zupełnie przypadkowo w trakcie jej pieszej wędrówki.

Funkcjonariusze sprawdzali trop białego fiata w sprawie Iwony Wieczorek

Motyw samochodu ponownie wzbudził ogromne zainteresowanie na początku tego roku, szesnaście lat po zniknięciu mieszkanki Gdańska. W styczniowych komunikatach funkcjonariusze policji zasugerowali związek kierującego białym fiatem cinquecento ze sprawą. Pojazd ten zaobserwowano 17 lipca 2010 roku o godzinie 5:07 w pobliżu gdańskiego Parku Reagana. Śledczy zdołali częściowo zrekonstruować szlak podróży tego auta, które przemieszczało się przez Rumię, Redę oraz tereny wokół Pucka. Mundurowi apelowali o przekazywanie jakichkolwiek wskazówek dotyczących tego wozu.

Inspektor Marek Dyjasz, niegdyś kierujący Biurem Kryminalnym Komendy Głównej Policji, w wywiadzie udzielonym portalowi Goniec ocenił ten trop jako istotny, choć najprawdopodobniej niezwiązany bezpośrednio z mordercą. Według doświadczonego oficera auto przypuszczalnie należało do naocznego świadka, którego zeznania mogą przynieść przełom w trwającym dochodzeniu. Były policjant zaznaczył, że właściciel samochodu może nawet żyć w całkowitej nieświadomości posiadania kluczowych dla organów ścigania informacji.

Marek Dyjasz analizuje motyw nieplanowanej zbrodni

Wiosną tego roku emerytowany oficer policji wystąpił w internetowej audycji „Rozmowa Wprost”. Doświadczony śledczy stanowczo powtórzył przypuszczenie o znajomości ofiary z jej oprawcą. Według jego oceny zbrodnia nie została zaplanowana, lecz była wynikiem niefortunnych zdarzeń, które doprowadziły do śmierci młodej kobiety.

- Najprawdopodobniej coś wymknęło się spod kontroli. Była rozmowa, były emocje, ktoś powiedział kilka słów za dużo, może Iwona Wieczorek została uderzona i na tyle nieszczęśliwie upadła, że uderzyła głową i zmarła - zaznaczał insp. Marek Dyjasz w podcaście „Rozmowa Wprost”.

Policyjny ekspert przypomniał również swoją teorię o rzekomej ciąży dziewczyny. Taki scenariusz funkcjonariusz nakreślił między innymi podczas wywiadu dla Polskiej Agencji Prasowej w 2023 roku, gdzie wspominał o faktach z życia kobiety, o których publicznie się nie mówi.

- Są ciemne strony jej życia, o których policjanci się dopiero później dowiedzieli. Ludzie nie chcieli o tym mówić, bo sprawa nabrała dużej medialności (...). Ona miała jakąś tajemnicę.

Inspektor Dyjasz po dłuższym czasie przypomina o krótkiej wymianie zdań, jaką zaginiona odbyła ze swoją babcią na tydzień przed tragicznymi wydarzeniami.

- Iwona Wieczorek darzyła ją mocnym zaufaniem. I faktycznie padło takie zdanie: „Babciu, jak przyjdę za tydzień, następnym razem, powiem ci coś bardzo ważnego. Teraz nie mam czasu”. Nie wiemy, co chciała jej przekazać - podał Dyjasz w "Rozmowie Wprost".

Niewyjaśniona gotówka znaleziona w pokoju Iwony Wieczorek

Zdaniem byłego dyrektora z Komendy Głównej Policji, ewentualny ciąża ofiary stanowiłby główny powód ukrycia jej ciała przez sprawcę. Potwierdzenie tej teorii radykalnie zmniejszyłoby liczbę podejrzewanych osób do wąskiego grona znajomych.

- Nie mam żadnych dowodów na tę tezę. One mogłyby pojawić się w momencie sekcji zwłok - zaznaczył w podcaście.

W przeszłości ten sam ekspert argumentował, że rówieśnicy dziewczyny raczej nie zdołaliby tak perfekcyjnie i trwale pozbyć się zwłok, wodząc za nos cały aparat państwowy przez kilkanaście lat. Z tego powodu detektyw skłania się ku tezie o zaangażowaniu kogoś trochę starszego. Gdyby zaginiona spodziewała się dziecka, wyjście prawdy na jaw zrujnowałoby jego relacje rodzinne i pozycję zawodową. Zabójca ryzykował utratę dotychczasowego życia, co podczas burzliwej konfrontacji w zamkniętym pomieszczeniu mogło doprowadzić do tragedii.

Śledczy w 2023 roku zwracał uwagę na odnalezioną w pokoju 19-latki kopertę z dużą sumą pieniędzy. Gdy dziennikarka wprost zapytała, czy Wieczorek mogła mieć sponsora, zasugerował jedynie, że o pewnych szczegółach życia Iwony nie mówiło się publicznie.

Znaleziona gotówka jest jednym z bardziej tajemniczych elementów tej sprawy. Jak czytamy w książce  „Zaginiona Iwona Wieczorek. Koniec kłamstw” Marty Bilskiej oraz Mikołaja Podolskiego, do przekazania pieniędzy 19-latce przyznały się dwie osoby. Była to zarówno matka Iwony, która tłumaczyła, że czasami zostawiała wypłaconą gotówkę w pokoju córki, jak i jeden z jej nauczycieli. Pedagog wyjaśniał, że przekazał dziewczynie pieniądze na kurs prawa jazdy. Do chwili zaginięcia Iwona nie zdążyła jednak zapisać się na takie szkolenie.

Na dobre i na złe.  Aleś będzie walczył o życie Igi
Gabriel Fleszar o swoim hicie "Kroplą Deszczu", rodzinie, przyszłości i uzależnieniu. Przed laty był ikoną!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki