Przez lata miał brać pieniądze od dłużników. Były komornik ze Słupska z poważnymi zarzutami
Dariusz L. pełnił funkcję komornika sądowego przy Sądzie Rejonowym w Słupsku. Według ustaleń śledczych, 52-latek miał prowadzić przestępczy proceder przez niemal dekadę - od października 2012 roku do marca 2022 roku. Mężczyzna miał kancelarię przy ul. Kotarbińskiego w Słupsku.
Jak informował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Słupsku Paweł Wnuk, były komornik bezprawnie pobierał od dłużników opłaty za odnalezienie ich majątku w toku postępowań egzekucyjnych. Według prokuratury pieniądze te miały następnie trafiać do jego kieszeni.
To jednak nie wszystko! Śledczy zarzucają Dariuszowi L., że od listopada 2021 roku do marca 2022 roku nadal podawał się za komornika, choć nie miał już prawa wykonywać tego zawodu. Uprawnienia stracił 23 listopada 2021 roku po prawomocnym wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku. Tamta sprawa dotyczyła przekroczenia uprawnień przy egzekucji majątku jednej z wyższych szkół w Sopocie. Wówczas ukarano go grzywną.
Były komornik nie stanie przed sądem w Słupsku. Zapadła ważna decyzja Sądu Najwyższego
Akt oskarżenia przeciwko byłemu słupskiemu komornikowi Dariuszowi L. trafił do sądu już w grudniu 2025 roku. Okazuje się jednak, że proces nie odbędzie się w Słupsku. Miejscowy sąd zwrócił się do Sądu Najwyższego o przeniesienie sprawy do innej jednostki, argumentując to dobrem wymiaru sprawiedliwości.
Sąd Najwyższy przychylił się do tego wniosku i zdecydował, że sprawą zajmie się Sąd Okręgowy w Koszalinie. Akta zostały już przekazane do nowego sądu na początku czerwca, jednak termin pierwszej rozprawy nie został jeszcze wyznaczony.
Ponad tysiąc pokrzywdzonych i 1,2 mln zł strat. Były komornik nie przyznaje się do winy
Śledczy ustalili, że Dariusz L. przywłaszczył blisko 1,2 mln zł na szkodę 1052 pokrzywdzonych. To właśnie te ustalenia stały się podstawą aktu oskarżenia skierowanego do sądu. Były komornik stanowczo odrzuca jednak stawiane mu zarzuty. W trakcie przesłuchania przekonywał, że wszystkie wpłaty od dłużników trafiały na konto kancelarii i były odpowiednio ewidencjonowane w dokumentacji finansowej. Stwierdził również, że wcześniejsze kontrole przeprowadzane w kancelarii nie wykazały żadnych nieprawidłowości.
Cała sprawa wyszła na jaw po zawiadomieniu złożonym przez jednego z dłużników, wobec którego prowadzone było postępowanie egzekucyjne. W następstwie tych informacji własne zawiadomienie do organów ścigania złożył również prezes Sądu Rejonowego w Słupsku.
Na czas postępowania wobec oskarżonego nie zastosowano tymczasowego aresztowania. Dariuszowi L. grozi kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.