Janusz Szostak zmarł w swoim domu pod Warszawą 10 grudnia. Dzień wcześniej poinformował na Facebooku, że jest zakażony koronawirusem. - Covid nie odpuścił także mnie. Bardzo miła Ratowniczka z Błonia nie pozostawiła co do tego złudzeń - napisał dziennikarz śledczy w czwartkowy wieczór. Dzień później Janusz Szostak zmarł. - To był dziennikarz ze świetnym piórem, dziennikarz śledczy z prawdziwego zdarzenia - mówi SE.pl Krzysztof Jackowski. - Dla spraw, nad którymi pracował, poświęcał bardzo dużo, był oddany swej pracy, waleczny. Muszę przyznać, że miałem z nim dobre relacje, choć zdarzały sie dobre i złe chwile, ale zawsze potrafiliśmy się porozumieć. Do swej pracy podchodził rzetelnie, widziałem jego zaangażowanie. Dla mnie to był niepowtarzalny człowiek, charyzmatyczny, tak go zapamiętam - mówi słynny jasnowidz z Człuchowa.
Ostatnią książką Janusza Szostaka można kupić w tym miejscu: Więzienny świat. Korupcja, przemoc, seks
i