Zaginięcie Iwony Wieczorek. Prokuratura ma "coś materialnego"
W tym roku minie 16 lat od zaginięcia Iwony Wieczorek, a sprawa ponownie nabiera tempa. Jeszcze w styczniu prokuratura potwierdziła, że pojawiły się nowe fakty, a policja apelowała do wszystkich, którzy mają informacje na temat białego fiata cinquecento, zarejestrowanego w pobliżu miejsca zdarzenia. Być może kierowca tego auta jest ważnym świadkiem. Wiadomo również, że śledczy przesłuchują kolejne osoby w sprawie, a prok. Eryk Stasielak, szef małopolskiego wydziału ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji, zwrócił uwagę, że wśród nowych dowodów pojawiło się „coś materialnego”.
Iwonę Wieczorek zabił znajomy? Ekspert nie ma złudzeń
W marcu insp. Marek Dyjasz w podcaście „Rozmowa Wprost” stwierdził, że sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek najprawdopodobniej zakończy się tragicznie. Podkreślił, że jego zdaniem nie ma żadnych podstaw, by przypuszczać, że kobieta wciąż żyje. Były śledczy wykluczył również inne możliwe scenariusze dotyczące jej losu.
– Moim zdaniem nie ma żadnej szansy, żadnej opcji i żadnej wersji, która przemawiałaby za tym, że Iwona żyje, że ona celowo, świadomie odcięła się od najbliższych, od rodziny i zaczęła nowe życie. Gdzieś musiałby zostać ślad – ocenia były dyrektor biura kryminalnego Komendy Głównej Policji.
Zdaniem insp. Dyjasza nie ma także podstaw, by sądzić, że zabójstwo było wcześniej zaplanowane. Idąc tym tropem rozumowania należałoby odrzucić scenariusze takie jak to, że ktoś mógł śledzić Iwonę lub czekać na nią samochodem w miejscu, w którym – po dokładnej analizie – nie było kamer monitoringu. Ekspert w podcaście zaznacza, że uważa, iż kobieta została zabita przez osobę, którą dobrze znała. Jego zdaniem do tragedii mogło dojść przypadkowo, w wyniku nagłego impulsu.
Polecany artykuł:
"Coś wymknęło się spod kontroli"
- Najprawdopodobniej coś wymknęło się spod kontroli. Była rozmowa, były emocje, ktoś powiedział kilka słów za dużo, może Iwona Wieczorek została uderzona i na tyle nieszczęśliwie upadła, że uderzyła głową i zmarła. Nie przypuszczam, że ktoś celowo przygotowywał się w profesjonalny sposób do tego, aby pozbawić Iwonę Wieczorek życia - mówił w „Rozmowie Wprost".
Inną kwestią, na jaką zwrócił uwagę były dyrektor Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji, jest brak ciała. Jak wielokrotnie zaznaczali eksperci, a także jak potwierdzają analizy innych zbrodni dokonanych na przestrzeni lat, w przypadku zabójstw popełnionych przez nieznanego sprawcę najczęściej pozostawia on zwłoki na miejscu zbrodni.
Dlaczego zabójca ukrył ciało Iwony Wieczorek?
Jak czytamy w książce autorstwa Marty Bilskiej i Mikołaja Podolskiego „Zaginiona Iwona Wieczorek. Koniec kłamstw”, dzieje się tak, ponieważ sprawca czuje się bezpieczniej. Jeśli nie pozostawił swojego DNA na miejscu, a dodatkowo nie widnieje w kartotekach policyjnych, nic nie jest w stanie połączyć go z ofiarą. Nie ma zatem potrzeby ukrywania zwłok. Trzeba jedynie zadbać o to, by nie pozostawić śladów na miejscu, a co za tym idzie – zabrać ze sobą narzędzie zbrodni (jeśli znajdowały się na nim odciski palców) lub działać np. w rękawiczkach.
Inaczej sytuacja wygląda, gdy zabójca i ofiara znali się. Wówczas sprawca po dokonanej zbrodni odczuwa większą presję. Wie, że śledczy mogą powiązać go z ofiarą, a w konsekwencji ustalić, że to on stoi za przestępstwem. W takiej sytuacji działa impuls. Trzeba nie tylko zatrzeć ślady, ale także ukryć ciało. Takich zbrodni na Pomorzu było już wiele.
Szukali jej latami. Ciało Grażyny Ż. było zakopane tuż przy domu
Dla przykładu w 2009 roku zaginęła Grażyna Ż. z Rumi. Kobieta wyszła do sklepu i nigdy nie wróciła do domu. W poszukiwania zaangażowani byli śledczy, rodzina, bliscy, a nawet jasnowidze. Dopiero gdy w 2016 roku sprawę przejęło gdańskie Archiwum X, śledczy postanowili bliżej przyjrzeć się mężowi kobiety. Po uzyskaniu nakazu w domu kobiety i jej męża pojawili się policjanci wraz z ekipą techników kryminalistycznych wyposażonych w sprzęt do poszukiwania ludzkich szczątków. Ciało Grażyny odnaleziono zakopane w ziemi, w rogu posesji, tuż przy ścianie garażu. Mąż kobiety, Sławomir Ż., stanął przed sądem za zabójstwo żony.
Przypomnijmy, że Iwona Wieczorek zaginęła 16 lat temu, w nocy z 16 na 17 lipca. 19-latka bawiła się wówczas w Dream Clubie ze znajomymi: Pawłem P., dwoma jego kolegami oraz swoją przyjaciółką Adrią. Według relacji nastrój dziewczyny miał się pogorszyć po otrzymaniu SMS-a z informacją, że jej były chłopak Patryk G. (do którego prawdopodobnie wciąż coś czuła) przebywa w innym klubie i bawi się w towarzystwie innych dziewczyn.
Po zakończeniu imprezy i napiętej atmosferze w grupie, znajomi rozeszli się do domów, a Iwona zdecydowała się wracać pieszo, mimo że miała przed sobą długą drogę. O godz. 4.12 monitoring zarejestrował ją przy wejściu na plażę nr 63 w gdańskim Jelitkowie. To ostatni znany zapis z jej udziałem. Do dziś śledczym nie udało się odnaleźć żadnego śladu po gdańszczance.