Spis treści
Czesi oszaleli na punkcie typowo polskich skarbów. Szukają bursztynu
Jeszcze niedawno wybrzeże skute było lodem, wystarczyło jednak kilka dni odwilży, by sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Morze zaczęło wyrzucać na brzeg to, co wielu uważa za prawdziwy skarb – bursztyn. Plaże w okolicach Krynicy Morskiej i Mikoszewa zaroiły się od poszukiwaczy. Jedna z turystek w zaledwie 90 minut zebrała kolekcję, która może przyprawić o zawrót głowy – niektóre bryłki były większe od monety pięciozłotowej. To jednak nie wszystko. Wieść o wysypie „złota Bałtyku” szybko przekroczyła granice Polski. Na Mierzei Wiślanej pojawili się obcokrajowcy, w tym Czesi. Jak donosi lokalny portal "Na Mierzeję", nasi południowi sąsiedzi przyjechali tu specjalnie po to, by spróbować szczęścia w morskich łowach. Zdjęcia zdeterminowanych śmiałków, brodzących z podbierakami w lodowatej wodzie, robią w sieci prawdziwą furorę.
Sieć wrze od komentarzy. Ludzie nie wierzą własnym oczom
Bursztynowa gorączka rozpala wyobraźnię, ale wymaga też wiedzy i sprytu. Doświadczeni poławiacze doskonale wiedzą, jak czytać morze – obserwują wiatr i fale, by namierzyć cenne znaleziska. Obecne warunki sprzyjają jednak wyjątkowym zbiorom, co widać po reakcjach w internecie. Pod zdjęciami pełnymi jantaru sypią się komentarze pełne zazdrości i podziwu: „Aż trudno uwierzyć”, „Imponujące”, „Jeszcze chwila i też ruszę na poszukiwania”. Wielu internautów żałuje, że nie może rzucić wszystkiego i ruszyć na Mierzeję. Dla jednych to zimowa ciekawostka, dla innych – prawdziwe polowanie na skarb.