Wejherowo: Szedł poboczem i... zniknął! Znaleziono go w rowie z lodowatą wodą

2020-01-24 12:45 PT
Karetka pogotowia [zdjęcie ilustracyjne]
Autor: Fotolia Karetka pogotowia [zdjęcie ilustracyjne]

Zdarzenie miało miejsce w środowy wieczór (22 stycznia) na ulicy Przemysłowej w Wejherowie. Mężczyznę, który nie mógł wydostać się z rowu, w ostatniej chwili uratował asp. sztab. Piotr Dębski z komisariatu w Redzie. Policjant ruszył z pomocą tylko dzięki czujności swojej narzeczonej. Kobieta mijała poszkodowanego autem tuż przed jego nagłym zniknięciem.

Funkcjonariusz w trakcie urlopu uratował wyziębionego 54-latka. Jak do tego doszło? - Narzeczona policjanta, jadąc samochodem, zauważyła idącego poboczem drogi pieszego. W pewnym momencie mężczyzna nagle zniknął. Zaniepokojona tą sytuacją kobieta powiadomiła swojego partnera, który natychmiast udał się we wskazane miejsce i zaczął poszukiwania - informuje pomorska policja.

Asp. sztab. Piotr Dębski dostrzegł człowieka zanurzonego po szyję w wodzie. Mężczyzna był siny z zimna, nie ruszał się i nie wzywał pomocy. Nie był w stanie wydostać się z rowu pełnego zarośli. - Funkcjonariusz wydobył go z lodowatej wody. Ze względu na to, że mogło dojść do zagrożenia życia, wezwał na miejsce pogotowie ratunkowe, które zabrało wyziębionego 54-latka na noc do szpitala - podaje Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku.

- Pamiętajmy, że w przypadku zagrożenia życia i zdrowia należy zawsze natychmiast wezwać pomoc, dzwoniąc na numer alarmowy 112 - przypominają policjanci.