Warszawa: Ogromna awantura podczas interwencji pogotowia. Zostawili kobietę i odjechali?

2021-01-14 8:20 Damian Ryndak
awantura pogotowie
Autor: MP

Zespół pogotowia ratunkowego ze Śródmieścia został wezwany na Pragę-Południe do starszej kobiety, która zasłabła i leżała na chodniku. Ratownicy dotarli na miejsce i wykonali jej podstawowe badania. Uznali, że bezdomna nie wymaga hospitalizacji i na miejsce wezwali straż miejską. Z tą decyzją nie zgodzili się jednak zgłaszający interwencję. Doszło do awantury, która o mały włos nie przerodziła się w jatkę.

Do sieci trafiło nagranie, na którym widać, jak załoga pogotowia podczas interwencji nie chce zabrać starszej kobiety do szpitala. Na miejsce zostaje wezwana straż miejska, a ratownicy wsiadają do karetki i... odjeżdżają. Czy przedstawiona na nagraniu sytuacja rzeczywiście miała dokładnie taki przebieg? Reporterzy „Super Expressu” dotarli do załogi, która brała udział w tej interwencji, i kompletnych nagrań z tego zdarzenia. - Około godz. 17 dostaliśmy zgłoszenie, że na ul. Grochowskiej 117 leży kobieta, która oddycha, ale nic nie mówi. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, zapytałem świadków zdarzenia, co dzieje? Usłyszałem: „Chyba kur….a widzisz”. Przeprowadziliśmy wywiad i wykonaliśmy wstępne badanie poszkodowanej.

Skandaliczna interwencja na Grochowskiej

Okazało się, że wszystkie parametry są w normie, a pani nic poważnego się nie dzieje. Zgłaszała tylko nudności oraz jeden incydent wymiotny kilka godzin wcześniej. Nie była wychłodzona i nie kwalifikowała się do tego, żeby zabrać ją do szpitala - opowiada pan Marek, kierownik zespołu.

Kiedy oznajmił, że nie zabiorą 70-latki do szpitala, zaczęła się awantura z osobami, które wezwały pomoc. - Poinformowałem, że pani nic nie jest - dodaje.

Zaproponowałem, że powiadomię straż miejską, żeby zabrała panią do noclegowni. Wtedy grupka osób stała się agresywna. - Pluto na nas, kopano po ambulansie i obrażano - dodaje ratownik. Po kilkunastu minutach na miejscu zjawiła się straż miejska i zabrała panią do noclegowni. Dyrekcja pogotowia zastanawia się, czy nie złożyć w tej sprawie zawiadomienia do prokuratury. - Sprawa jest analizowana przez dział prawny pogotowia i mamy zamiar wystąpić w tej sprawie do prokuratury - mówi Karol Bielski, dyrektor pogotowia.