Miłość zakończona tajemniczym zniknięciem
Pobrali się z miłości, planowali długie i szczęśliwe życie. Na początku małżeństwa byli przykładną parą. Sprawiali wrażenie, że są stworzeni dla siebie. Nikt nie spodziewał się, że kiedyś między Małgorzatą M. (36 l.), a jej mężem, Sylwestrem M. (†39 l.) z Kozłowa (woj. mazowieckie) może dojść do konfliktu, który przekreśli ich życia na zawsze. A jednak wydarzyło się coś, co od lat pozostaje wielką tajemnicą.
W październiku 2010 r. Małgosia z koleżankami poszła na festyn odbywający się w Kozłowie. Dobrze się bawiła, a czas spędzany z przyjaciółmi szybko minął. Było już późno, gdy z sąsiadką postanowiły ruszyć do domu. Szły rozbawione w ciemnościach wiejską drogą. Rozstały się niedaleko domu Małgorzaty. I tu ślad po kobiecie się urywa. Według męża, Sylwestra M., Gosia nie wróciła po festynie. Zgłosił jej zaginiecie, podkreślając, że podejrzewa ucieczkę żony poza granicę kraju.
To Sylwester zabił Gosię? Ciała nie odnaleziono
Śledczy z policji w Garwolinie nie dawali wiary słowom mężczyzny. Ustalili, że w małżeństwie Małgorzaty i Sylwestra dochodziło do kłótni. Kobieta była wręcz maltretowana, ale o tym nie mówiła. Nikt nie wiedział, co się dzieje w ich domu. Policja rozpoczęła poszukiwania Małgorzaty M. na skalę ogólnopolską. Publikowano jej zdjęcia. Opis wyglądu w dniu zaginięcia: „Wzrost około 170 cm, szczupła budowa ciała. Ubrana w ciemną kurtkę z kapturem, spodnie dżinsowe, jasną koszulkę z krótkim rękawem oraz srebrne buty. Ktokolwiek posiada informacje o zaginionej, proszony jest o kontakt z najbliższą jednostką policji lub Komendą Powiatową Policji w Garwolinie”.
Po tym apelu do śledczych docierały różne informacje, nawet takie, że Gosię porwano, zabito i zakopano pod wschodnią granicą. Żmudna praca mundurowych i miejscowej prokuratury doprowadziła do zatrzymania Sylwestra M. Podstawą do przedstawienia mu zarzutów zabójstwa żony, były m.in. zeznania ukraińskiej gosposi, którą zatrudniało małżeństwo. Kobieta opowiedziała śledczym, w jaki sposób traktował Małgorzatę jej mąż. - Ponadto w domu małżeństwa znaleźliśmy ślady krwi, które były usuwane specjalnym środkiem - informował Marcin Ignasiak z Prokuratury Rejonowej w Garwolinie. - Na tej podstawie Sąd Rejonowy w Garwolinie na nasz wniosek aresztował męża zaginionej na okres trzech miesięcy. Zatrzymany odwołał się, a Sąd Okręgowy w Siedlcach zwolnił go z aresztu, twierdząc, że nie ma dowodów na to, by Sylwestrowi M. uśmiercił żonę. Odwołałem się od tego postanowienia i doprowadziłem do ponownego aresztowania podejrzewanego. Znowu trafił za kraty, a my dalej zdobywaliśmy dowody jego winy - dodawał prokurator.
Sylwester zmarł za kratkami. Tajemnicę śmierci żony zabrał do grobu
Sylwester M. wkrótce po drugim aresztowaniu popełnił samobójstwo. Powiesił się w warszawskim areszcie śledczym. Sprawa została umorzona, a ciała Małgorzaty M. do tej pory nie odnaleziono.
Jej mama, Barbara N., bardzo przeżywała stratę ukochanej córki. - Gosia nie miała łatwo z tym człowiekiem - mówiła. - Ciągle się jej czepiał. Miał pretensję o wszystko - że ładnie wygląda, że uśmiechnie się do kogoś albo, że wyjdzie do koleżanki. Wiele razy widziałam córkę z posiniaczoną twarzą. Skarżyła się, że kilka razy pobił ją tak dotkliwie, że wstydziła się wyjść z domu. Na pozór ich małżeństwo wyglądało, jakby żyli w mydlanej bańce, ale w rzeczywistości było inaczej. Mam wrażenie, że teraz odwiedza mnie nocami. Rozmawiam z nią w snach - ocierała łzy.
- Pomimo upływu lat ciało kobiety nie zostało odnalezione. W przypadku ujawnienie szczątków ludzkich, które mogłyby mieć związek z tą sprawą, zostaną niezwłocznie podjęte czynności procesowe przewidziane prawem, w tym identyfikacja oraz analiza kryminalistyczna - mówi podkom. Małgorzata Pychner z Komendy Powiatowej Policji w Garwolinie.