Cwaniak od BLIK-ów wpadł na gorącym uczynku. Krążył po bankomatach, wpadł podczas wypłaty

Najpierw nerwowo rozglądał się przy bankomacie, potem przeliczył gotówkę i schował ją do plecaka. Chwilę później odjechał taksówką, ale policjanci z Mokotowa nie zamierzali go zgubić. 25-letni obywatel Ukrainy jeździł od bankomatu do bankomatu i wypłacał pieniądze pochodzące z oszustw. Wpadł podczas kolejnej wypłaty.

Zatrzymany mężczyzna w kajdankach przed Aresztem Śledczym w Warszawie. O oszustwie na BLIK przeczytasz na SE.
Autor: KSP/ Materiały prasowe
  • 25-latek wpadł przy bankomacie.
  • Miał przy sobie 7300 zł i telefon.
  • Usłyszał cztery zarzuty i trafił do aresztu.
Socjotechnika, wyłudzenia „na blika” – Iwona Prószyńska

Nerwowe zachowanie zdradziło oszusta

Mokotowscy kryminalni dostali informację o mężczyźnie, który miał wypłacać pieniądze pochodzące z przestępstwa. Rozpoczęli obserwację jednego z bankomatów. Wkrótce pojawił się tam młody mężczyzna odpowiadający rysopisowi. Cwaniak nerwowo się rozglądał, przeliczał gotówkę, wrzucił ją do plecaka i odjechał taksówką. Policjanci ruszyli za nim.

Kurs po bankomatach

Funkcjonariusze obserwowali 25-latka, gdy kierował się do kolejnych bankomatów. Nie stracili go z pola widzenia. Podczas następnej wypłaty wkroczyli do akcji i zatrzymali go na gorącym uczynku. Przy mężczyźnie znaleźli telefon oraz 7300 złotych.

Cztery zarzuty i trzy miesiące za kratami

Policjanci ustalili, że 25-latek miał otrzymywać przez komunikator specjalne kody umożliwiające wypłatę pieniędzy z bankomatów. Po wypłaceniu gotówki przekazywał ją dalej. Pieniądze pochodziły od osób oszukiwanych wcześniej przez sprawców podających się między innymi za pracowników banków.

Zebrany materiał pozwolił przedstawić 25-latkowi cztery zarzuty oszustwa dotyczące wypłat łącznie 6300 zł na szkodę kilku osób. Na wniosek Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. 25-latek najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie, gdzie będzie miał czas na przemyślenie swojego zachowania.

Policjanci przypominają przy okazji, że prawdziwy pracownik banku nie poprosi przez telefon o kod BLIK, hasło do konta ani przelew pieniędzy na „bezpieczne konto”. W przypadku podejrzanego telefonu najlepiej się rozłączyć i samodzielnie zadzwonić do banku na oficjalny numer.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki