Dorośli fundują dzieciom śmiertelne zabawki? Pędzą po Warszawie na elektrycznych bestiach

Ułamki sekund dzieliły od makabrycznego wypadku. Dziecko na elektrycznej hulajnodze, ignorując czerwone światło, wjechało prosto przed tramwaj. Gdyby nie błyskawiczny refleks motorniczego, z nastolatka nie byłoby co zbierać. Ten mrożący krew w żyłach incydent to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Policja i samorządy są bezradne.

Brawura mogła zakończyć się śmiercią

Pod koniec września, na platformie Facebook Tramwaje Warszawskie opublikowały film z niebezpiecznego incydentu, ku przestrodze. Podczas jego oglądania, jeży się włos na głowie. Widzimy na nim przejście dla pieszych i chłopca, który na elektrycznej hulajnodze próbuje zdążyć przed taborem. Upada tuż przed maską kilkudziesięciotonowego kolosa.

Motorniczy natychmiast rozpoczął awaryjne hamowanie. Sekundy ciągnęły się w nieskończoność. Ostatecznie skład zatrzymał się przed leżącym dzieckiem. Chłopiec wstaje o własnych siłach, przechodzi na chodnik, po czym odjeżdża. Nie czeka na służby. Być może dopiero po powrocie do domu dociera do niego, jak niewiele brakowało, aby ta przejażdżka zakończyła się tragedią.

„Jazda nawet na najszybszej hulajnodze nie daje prawa do jazdy na czerwonym i nie ochroni Cię przed skutkami wypadku. Tramwaj nie zatrzyma się w miejscu” – przypomina przewoźnik. I trudno o lepsze podsumowanie, bo droga hamowania tramwaju jest nieporównywalnie dłuższa niż samochodu osobowego.

Incydent z anonimowym dzieckiem w czerwonej bluzie to obraz problemu, który coraz wyraźniej widać na ulicach Warszawy. Dzieci i nastolatkowie poruszają się nie tylko wypożyczanymi hulajnogami, których prędkość jest elektronicznie ograniczona. Coraz częściej korzystają też z prywatnych, niezwykle mocnych maszyn kupowanych w internecie przez rodziców. Niedawno kierowcy podróżujący trasą S8 musieli przecierać oczy z niedowierzania, widząc pędzącego między autami niemal 100 km na godz. młodego hulajnogisty.

Przeczytaj także: Szaleńczy rajd autobusu po Ochocie. Kierowca usłyszał zarzuty 

Krew na stołecznych ulicach. Dane policji szokują

Niestety, nie każdy ma tyle szczęścia co bohater nagrania z torowiska. Z danych przekazanych redakcji „Super Expressu” przez Komendę Stołeczną Policji wyłania się ponury obraz sytuacji. Tylko w okresie od 1 czerwca do 30 września 2026 r. na terenie Warszawy doszło do 35 wypadków z udziałem hulajnóg elektrycznych. Zginęła jedna osoba, a 25 zostało rannych. Do tego dochodzi aż 110 kolizji! W tym samym czasie mundurowi ujawnili niemal 1,8 tys. wykroczeń popełnionych przez kierujących tego typu sprzętem i przeprowadzili ponad 2,5 tys. kontroli.

Skąd ten nagły wysyp młodych piratów drogowych? Zdaniem ekspertów zaczęło się kilka lat temu od hulajnóg na minuty, które masowo zalały polskie miasta, jednak obecny trend jest niebezpieczniejszy. Nastolatkowie żądają od rodziców sprzętu na własność. I to nie byle jakiego.

Przeczytaj także: Rafał Trzaskowski ogłasza dzień otwarty na budowie metra. Warszawiacy wejdą na stację Chrzanów

Zabawka za 14 tysięcy. „Coś się poprzestawiało w głowach dorosłych”

Łukasz Zboralski, ekspert ds. bezpieczeństwa w ruchu drogowym i redaktor naczelny portalu BRD24.pl, w rozmowie z „SE” nie ma złudzeń: winni są dorośli.

- To jest głównie problem nierozsądnych rodziców. Te dzieci sobie same nie kupują sprzętu za kilkanaście tysięcy złotych - mówi ostro Zboralski. - Coś się poprzestawiało w głowach dorosłych. Uważają, że skoro coś jest elektryczne, to w każdej mocy będzie dobre dla dziecka. Nie kupiliby 13-latkowi spalinowego motocykla, ale dają mu to samo, czasem z jeszcze lepszym przyspieszeniem, bo jest „eko”.

Ekspert zauważa smutną diagnozę współczesnego rodzicielstwa w wielkich miastach. Zamożni, zapracowani dorośli rekompensują dzieciom brak czasu drogimi gadżetami. A młodzież, zrzeszająca się w internetowych grupach (nazywający siebie np. „surroniarzami” czy „kukuriniarzami” od marek szybkich jednośladów), nakręca się wzajemnie do brawury. Nagrywają filmiki, na których uciekają przed policją czy pędzą po chodnikach, by zdobyć "lajki" na Instagramie, czy TikToku. Materiały, na których widać np. pojedynczego nastolatka uciekającego hulajnogą przed policyjnym radiowozem, generują milionowe wyświetlenia.

- Często mówię wprost, że winni są rodzice, a nie dzieci. Dzieci są nieodpowiedzialne, bo są w takim wieku. Nie możemy wymagać od nich tego samego co od dorosłych - mówi ekspert.

Służby często są bezradne. - Widziałem pościgi, przy których policjanci się poddawali. Radiowozem nie wjadą za młodym człowiekiem na crossie do parku między pieszych - dodaje Zboralski.

Przeczytaj także: Jedyna taka jednostka w Polsce ujawniła, ile groźnych awarii usunęła z warszawskich ulic

Dzieci nie zdają sobie sprawy z zagrożenia. Ostatnio policjanci z warszawskiego Oddziału Prewencji zatrzymali na ulicy Karmelickiej 15-latka na elektrycznym motocyklu. Nastolatek nie miał uprawnień, a pojazd – żadnej homologacji ani OC. Policyjne oględziny wykazały, że ten "elektryk" mógł rozpędzić się do blisko 100 km na godz.! 

Samorządy rozkłada ręce w bezradności. "Nie mamy takich praw"

Czy miasto może ukrócić ten proceder? Zapytaliśmy o to Piotra Wertenstein-Żuławskiego, radnego KO i przewodniczącego komisji Infrastruktury i Inwestycji.

- Radni wiedzą, że jest problem, bo sami chodzą po chodnikach i widzą, co się dzieje. Niestety, przepisy prawa nie nadążają za rzeczywistością - tłumaczy samorządowiec. - Ustawodawca nie dał miastom prawa do całkowitego zakazania ruchu hulajnóg czy ogólnie jednośladów, tak jak zrobił to na przykład Paryż.

Jak wyjaśnia radny, miastu udało się jedynie „okiełznać” hulajnogi z wypożyczalni i to jedynie dzięki chęci współpracy amerykańskiego giganta, do którego należą pojazdy. Podpisano porozumienia, dzięki którym sprzęt na minuty ma blokadę do 20 km na godz. (a w miejscach takich jak Trakt Królewski do 12 km na godz.). Powstać mają również strefy wyłączone, np. w Parku Sowińskiego na Woli. System GPS, zainstalowany w wypożyczanych hulajnogach, ma odcinać zasilanie po wjeździe do strefy.

Przeczytaj także: Niewybuch leżał w lesie przez rok. Dopiero ten wpis zmusił służby do działania?

Co jednak z prywatnymi „potworami” pędzącymi z prędkością samochodu? – To wyłącznie kompetencja policji. Trudno jednak złapać wielkim radiowozem 12-latka pędzącego z taką prędkością po chodniku – rozkłada ręce Wertenstein-Żuławski. Zapytany, czy rośnie nam właśnie pokolenie nieodpowiedzialnych kierowców, odpowiada gorzko: – Odpowiedzialność to w ogóle cecha dziś zanikająca w narodzie. Widzę dwóch młodych jadących bez kasku i pytam: gdzie są rodzice? 

Nadchodzą zmiany. Straż Miejska dostanie nowe uprawnienia?

Światełkiem w tunelu jest szykowany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nowy projekt ustawy. Jak zdradza Łukasz Zboralski, przepisy mają uderzyć w importerów, którzy sprowadzają z Chin maszyny i sprzedają je jako „hulajnogi”, choć ich parametry techniczne dawno przekraczają normy.

Dodatkowo, nowe prawo ma w końcu dać uprawnienia do kontroli strażnikom miejskim i gminnym. Mogliby oni zostać wyposażeni w „mobilne hamownie”, dzięki którym na miejscu zmierzą, czy dany pojazd elektryczny faktycznie jest rowerem/hulajnogą, czy już nielegalnym motocyklem. Warto przypomnieć, że zgodnie z prawem hulajnoga nie może przekroczyć maksymalnej prędkości 20 km na godz. Dzieci jadące powyżej tej prędkości łamią prawo, a rodzice im w tym pomagają.

„Sam fakt, że takie urządzenie można kupić, nie oznacza, że można legalnie korzystać z niego w ruchu drogowym” - komentuje stołeczna policja.

Zanim jednak przepisy wejdą w życie, policja apeluje do rodziców: „profilaktyka prowadzona przez policję jest potrzebna, ale nie może zastąpić odpowiedzialności rodziców i opiekunów oraz egzekwowania przepisów”.

Przeczytaj także: Nowy mistrz „Jednego z dziesięciu”. Sebastian Witkowski przekroczył nieosiągalną granicę

Zanim rodzić kupi nastolatkowi taką zabawkę, powinien się zastanowić dwa razy. Droga hamowania tramwaju naprawdę nie wybacza błędów, a życie i zdrowie własnego dziecka powinno być cenniejsze niż „święty spokój” w domu.

Na hulajnogę? Na rower? Tylko w kasku!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI