Do tragedii doszło w nocy z 10 na 11 sierpnia, podczas gwałtownej burzy, która przeszła nad Mazowszem. W Nowym Drozdowie silny wiatr powalił drzewa na stojącą w pobliżu Narwi przyczepę kempingową. Zniszczenia zauważyła sąsiadka. Natychmiast pomyślała o mężczyźnie, który mógł znajdować się w środku, i zadzwoniła po pomoc. Niestety, finał tego zdarzenia jets najgorszy z możliwych.
Mazowieckie: Ratownicy biegli na miejsce dramatu. Na ratunek było za późno
Dotarcie do przyczepy nie było jednak łatwe. Powalone drzewa zablokowały drogę i uniemożliwiły strażakom oraz ratownikom medycznym podjazd pod samo miejsce zdarzenia. Ratownicy zostawili pojazdy i ostatnie kilkaset metrów pokonali biegiem. Niestety, przybyli za późno. Po dotarciu do zmiażdżonej przyczepy okazało się, że uwięziony w niej mężczyzna nie żyje. Wszystko wskazywało na to, że zmarł już wcześniej i nie było możliwości, aby go uratować.
Sprawę przejęli policjanci. Szybko ustalili, że ofiara nie była mieszkańcem powiatu. Zmarły to 43-latek z Warszawy. Najprawdopodobniej przyjechał nad Narew, aby odpocząć i połowić ryby. Spokojny wyjazd zakończył się tragedią.
Strażacy przypominają, że podczas burz i silnego wiatru szczególnie niebezpieczne są lasy oraz miejsca w pobliżu drzew. Powalone pnie i łamiące się konary mogą stanowić śmiertelne zagrożenie. Alerty pogodowe będziemy aktualizować m.in. w pogodowym oddziale "Super Expressu".
Zobacz też: Piorun uderzył w dom dziecka! W środku było 12 dzieci. Horror obok Piaseczna
Jeżeli byliście świadkami wypadku bądź niepokojącego zdarzenia w regionie - pożaru, stłuczki itd., dajcie nam znać! Ostrzeżemy innych i ułatwimy komunikację. Zapraszamy również w razie jakichkolwiek problemów/pytań. Czekamy na naszym profilu na Facebooku oraz na mailu - [email protected].