Już na peronie było wiadomo, że to wyjątkowe wydarzenie. Tłumy gapiów, aparaty w dłoniach i starsi kolejarze, którzy patrzyli na wjeżdżający skład z sentymentem. Oliwkowe wagony i odrestaurowane detale. Wszystko wyglądało jak wyjęte z innej epoki.
− Realizujemy ogromne inwestycje, kupujemy nowoczesny tabor na 200 i 300 km/h ale pamiętamy też o dziedzictwie. Takim przykładem jest właśnie Nieśpieszny. Zachowaliśmy te wagony właśnie z myślą o tym, żeby zrobić taki pociąg i żeby kursował z pasażerami. Teraz w końcu możemy to zrealizować − mówił w trakcie inauguracji przejazdu pociągu Nieśpiesznego Janusz Malinowski, prezes PKP Intercity.
„Jak się rozpędził, to wszystko latało!”
Wśród pasażerów nie brakowało ludzi, którzy takie pociągi pamiętają doskonale. Na peronie spotkaliśmy Grzegorza Dębowskiego, byłego kolejarza. W jego oczach było widać jedno, nostalgię. − Żona kazała mi zmienić pracę, bo mnie w domu nie było. Dostałem ultimatum − śmieje się. − Ale dobrze to wspominam. To były fajne czasy. Człowiek młody. Dzisiaj to jest inny świat − mówi.
Opowiada dalej o legendarnej lokomotywie „Czech”. − To była pewna maszyna, ale miała swoje humory. Pod kabiną były klapy rewizyjne i one się nie domykały. Jak pociąg jechał szybciej, powietrze podnosiło podłogę i wszystko latało po kabinie. A zimą? Przy 100 km/h wiało tak, że człowiek marzł jak nigdy. Dzisiaj ludzie nie wiedzą, co to było − dodaje.
„Na korytarzu się jeździło!”
W wagonach słychać było rozmowy i śmiech. Dla wielu pasażerów to powrót do dzieciństwa.
− Całe dzieciństwo jeździłam pociągami do rodziny − opowiada Agnieszka Kropidłowska. − Czasem na korytarzu, czasem przez okno się wchodziło, żeby zdobyć miejsce. To były przygody! Dzisiaj pierwszy raz zobaczyłam pierwszą klasę, ale kiedyś druga klasa to było życie − dodaje.
Podobne wspomnienia ma Tomasz Grycmacher. − Do jednego przedziału potrafili wcisnąć kilkanaście osób. Spało się na półkach, w tych siatkowych wnękach na bagaże. Na waleta! I ten zapach... tego się nie da odtworzyć. To był klimat lat 70. i 80. − mówi ze słyszalną nostalgią w głosie.
Nie wszyscy jednak planowali tę podróż. − Przeczytałem w internecie, że będzie ten pociąg i przyszedłem − mówi Bogusław Szeliga. − Spotkałem znajomych, dostałem nawet tabliczkę. W maju ma jeździć po okolicach Warszawy, będzie ciekawie − opowiada.
Z kolei Hubert Śmigielski patrzy na projekt z nadzieją: − Chciałbym, żeby ten pociąg został z nami jak najdłużej. To raczej będzie atrakcja retro, jak parowozy w Wolsztynie, ale skoro jest dopuszczony do jazdy, to może jeszcze nieraz go zobaczymy.
Nie tylko klimat, ale także biznes
PKP Intercity nie ukrywa, że sukces jest już teraz ogromny.
− Inwestycyjny pociąg IC jest rozpędzony, ale postanowiliśmy zadbać o dziedzictwo polskiej kolei. Ten rok jest specjalny, 100-lecie polskiej kolei, PKP S.A. i 25 lat PKP Intercity i dlatego upamiętniamy go w ten sposób, uruchamiając pociąg nawiązujący do przeszłości. Remtrak wykonał kawał świetnej roboty, odrestaurowując tabliczki, tapicerkę i inne detale, które zostały wykonane idealnie z pierwowzorem. Jeszcze nie wyruszył w swoją trasę, a już sprzedaliśmy wszystkie bilety na pierwsze kursy, co pokazuje, że jest duże zapotrzebowanie na takie usługi i pociągi − mówił Adam Wawrzyniak, członek zarządu PKP Intercity.
I rzeczywiście, bilety znikają błyskawicznie. Ceny zaczynają się od 49 zł w drugiej klasie i 79 zł w pierwszej.
Obiad jak u babci, a to wszystko w wagonie Wars
Prawdziwą perełką jest wagon restauracyjny. Tam czas naprawdę się zatrzymał. W menu: chleb ze smalcem, żurek, flaki, kotlet mielony czy schabowy. Do tego szarlotka i herbata. Siedząc przy wysokim stoliku, z kubkiem gorącej herbaty, słuchając stukotu kół, można było zapomnieć, że jest 2026 rok.
A to dopiero początek. Inauguracyjny przejazd był tylko testem. Już w piątek (17 kwietnia) Nieśpieszny ruszy w pierwszą komercyjną trasę do Zakopanego, a później pojedzie m.in. nad morze i na Mazury. W planach jest ponad 40 kursów.
I gdy wysiadałem na dworcu w Skierniewicach (jednej z wielu na trasie), miałem wrażenie, że coś się skończyło. Jakby ktoś zamknął drzwi do świata, którego już nie ma, ale który na chwilę wrócił na tory.